W mieście jest około 250 chrześcijańskich rodzin. „Niektórym rodzinom udało się uciec, a pozostałe żyją w ukryciu

30 lat temu, 16 marca 1988 r. ówczesny prezydent Iraku Saddam Hussein zamordował tysiące Kurdów w mieście Halabja. Iracki dyktator przy użyciu broni chemicznej zabił około 5 tysięcy osób, z których większość stanowiły kobiety i dzieci. To wszystko było częścią celowej czystki etnicznej wymierzonej w Kurdów. W wyniku tego ataku, który przeszedł do historii jako masakra w Halabja lub Krwawy Piątek, rany odniosło około 10 000 osób. Był to najgorszy w historii świata atak na ludność cywilną przy użyciu broni chemicznej.

Obecnie Kurdowie pochodzący z Syrii, do których należą chrześcijanie, muzułmanie i jazydzi, są celem podobnej czystki etnicznej ze strony syryjskich, tureckich i rosyjskich sił zbrojnych. Miasto Afrin, którego większość mieszkańców stanowią Kurdowie, jest celem ciągłych ataków z powietrza i lądu, które prowadzą syryjscy rebelianci wspierani przez rząd prezydenta Baszara al Assada i tureckie wojska.

W tym mieście jest około 250 rodzin chrześcijańskich. „Niektórym rodzinom udało się uciec, a pozostałe żyją w ukryciu. Rozmawiałem z pastorem Kościoła Ewangelickiego. Duchowny powiedział, że jego rodzina przygotowuje się do ucieczki. »Proszę, módlcie się za nas, gdyż sytuacja staje się coraz bardziej przytłaczająca« – prosił, by przekazać mediom. Pastor powiedział mi też, że woli zostać w Afrin i nieść pomoc duchową rodzinom, które pozostały w mieście. Jednak walki przesuwają się coraz bliżej do miasta” – powiedział Majid Kurdi, kurdyjski chrześcijanin, który utrzymuje bliskie kontakty z chrześcijanami w obleganym mieście.

Dziesiątki tysięcy przerażonych mężczyzn, kobiet i dzieci uciekają z miasta pieszo albo samochodami. W godzinach rannych 16 marca bieżącego roku na przedmieściach Afrin doszło do ostrzału artyleryjskiego i bombardowania z powietrza, których dokonały tureckie siły zbrojne. W rezultacie tego bombardowania zginęło 18 osób cywilnych. „Ten horror przypomina podobne działania Państwa Islamskiego w Iraku” – tak skomentowała sytuację w Afrin Nadia Murad – kobieta, która przeżyła ludobójstwo jazydów i jest przedstawicielem ONZ.

W Internecie jest dostępny materiał filmowy, pokazujący martwych mężczyzn, kobiet i dzieci, leżących wzdłuż jednej z ulic w Afrin, którzy zginęli podczas ataku 16 marca. „Nie łudźcie się. Najgorsze dopiero nadchodzi” – powiedział François Delattre, przedstawiciel Francji podczas sesji ONZ. Pan Delattre wezwał rządy Turcji, Rosji i Syrii do zaniechania dalszych operacji militarnych i pozwolenia ludności cywilnej na opuszczenie strefy wojny. „Pragnę przypomnieć wszystkim tu obecnym, że przymusowe ewakuacje są niezgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym. Wszyscy cywile, nieważne czy chcą zostać, czy też nie, mają prawo do tego, aby nie być ofiarami bombardowania” – powiedział pan Delattre.

W ciągu ostatnich kilku dni około 30 000 osób uciekło z Afrin, ale przedstawiciele ONZ twierdzą, że setki tysięcy cywili jest zagrożonych, a ich sytuacja pogarsza się z każdym dniem. „Wiadomości pochodzące z Afrim mówią, że dziesiątki dzieci zginęły lub odniosły rany. W ciągu ostatnich 10 dni rodziny w tym mieście cierpią z powodu braku wody, gdyż odcięto im dostawy wody. Ludzie piją brudną wodę pochodzącą z nieoczyszczonych odwiertów, która zwiększa ryzyko wybuchu epidemii w tym mieście wśród około 250 tysięcy ludzi” – powiedział pan Marixie Mercado, przedstawiciel ONZ na konferencji prasowej w Genewie.

Syria, kolejne bombardowania. fot. EPA/STR

Rząd Turcji twierdzi, że jego siły zbrojne niemal zajęły miasto Afrin. Turcja wzięła sobie za cel zajęcie tego miasta, ponieważ znajdowało się pod kontrolą członków organizacji YPG (Jednostki Ochrony Ludności). Turcja uważa, że jest to organizacja terrorystyczna. Jednak rebelianci z YPG odegrali kluczową rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego w Iraku. Pomimo wezwań ze strony Parlamentu Europejskiego, który nakazywał wycofanie wojsk z Afrin, prezydent Turcji zapowiedział, że będzie kontynuował walki do zakończenia misji. „Nie miejcie nadziei. Tureckie wojsko opuści Afrin tylko wtedy, kiedy nasza praca dobiegnie końca” – powiedział prezydent Turcji na konferencji prasowej 15 marca. 

20 stycznia Turcja rozpoczęła operację „Gałązka Oliwna”, która ma na celu oczyszczenie miasta z członków YPG. Jednak rzecznik prasowy prezydenta Turcji oświadczył, że ten kraj nie ma żadnych planów, aby zwrócić miasto Afrin syryjskiemu reżimowi. Według niektórych informacji wynika, że Turcja wykorzystuje byłych członków Państwa Islamskiego i innych radykalnych muzułmanów do ataków na syryjskie miasta. „Większość rebeliantów walczących w Afrin przeciwko członkom YPG należy do Państwa Islamskiego, a Turcja przeszkoliła ich do zmiany taktyki ataku. Od samego początku operacji Turcja próbowała okłamać ludzi, że zwalcza Państwo Islamskie. Tak naprawdę członkowie Państwa Islamskiego szkolą się w tym kraju, a potem wysyła się ich do Afrim” – powiedział w wywiadzie dla „The Independent” Faraj, były członek Państwa Islamskiego. 

Wiele osób obawia się, że jeśli ci bojówkarze przejmą kontrolę nad miastem Afrin, to chrześcijanie i osoby należące do innych mniejszości wyznaniowych znajdą się w niebezpieczeństwie. „To naprawdę tragiczna sytuacja. Turcja ma po swojej stronie byłych członków Al – Kaidy, Państwa Islamskiego i bojówkarzy należących do al-Nursa, którzy walczą w tureckich mundurach. Ci ekstremiści muzułmańscy zmasakrują każdą osobę, która okaże się niemuzułmaninem” – powiedział pastor Per Ove Berg, który często podróżuje po Bliskim Wschodzie. 

Tysiące ludzi uciekły ze Wschodniej Guty – ważnego miasta, które oddziały syryjskie próbują zająć od wielu miesięcy. Syryjska organizacja monitorująca prawa człowieka z siedzibą w Wielkiej Brytanii twierdzi, że syryjskie siły zbrojne kontrolują 70% miasta. 

Tłumaczenie: Marcin Rak 

Źródło

Oceń ten artykuł


źródło: Marcin Rak

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 1


  1. Pomieszanie z poplątaniem: „syryjscy rebelianci wspierani przez rząd prezydenta Baszara al Assada i tureckie wojska”. Rebelianci walczą z reżimem Assada – dlatego są właśnie „rebeliantami”! Reżim, może by i pomógł Kurdom, ale blokowała go Rosja, która dogadała się z Turcją (bez rosyjskiego pozwolenia nie byłoby tureckiej inwazji na Afrin, gdyż to Rosja kontrolowała przestrzeń powietrzną na tym obszarze), dlatego wojska syryjskie mogły się tylko przyglądać, ludobójstwu prowadzonemu przez naszego „sojusznika” z NATO… Artykuł jest z połowy maja a pisze o wydarzeniach które miały miejsce dwa miesiące wcześniej, jakby działy się teraz. A teraz jest już po inwazji – Turcja zagarnęła już ten obszar i go nie bombarduje. Większość mieszkańców uciekła do strefy między obszarem zajętym przez Turcję i jej dżihadystów a tym kontrolowanym, przez armię syryjską i Rosjan. Tam cierpią pozbawieni pomocy medycznej i humanitarnej. Tymczasem w samym Afrin, Turcja prowadzi osadnictwo dżihadystów ewakuowanych z innych obszarów Syrii, znikają młode dziewczyny, Kurdowie są porywani i torturowani, kobiety chodzą w Burkach a dzieci w szkołach uczą się właściwie tylko Koranu i miłości do Erdogana… Rakka 2.0