W 40-tysięcznym Jabrudzie miejscowi chrześcijanie przeszli koszmar dwóch lat życia pod rządami dżihadystów. Dziś mówią o cudach towarzyszących wyparciu Al-Kaidy i Państwa Islamskiego z Jabrudu. Z pewnością cudem jest też to, że większość z nich została w mieście.

10 lat temu w Jabrudzie mieszkało 7 tys. chrześcijan, ale połowa z nich wyjechała, zanim jeszcze na początku syryjskiej wojny domowej miasto zostało zajęte przez dżihadystów. Od samego początku główną rolę odgrywał tam powiązany z Al-Kaidą Front al-Nusra (obecnie HTS). Miejscowi chrześcijanie pozostali jednak w mieście, choć swoje względne bezpieczeństwo musieli okupić wysokim podatkiem dla „niewiernych”, tzw. dżizją. Miejscowy ksiądz, ojciec George Hadad z melchickiej katedry greckokatolickiej pod wezwaniem Konstantyna i Heleny, który nie opuścił miasta, gdy wkroczyli do niego dżihadyści, wspomina, że w ramach „dżizji” żądali oni astronomicznych sum. By zdobyć środki na ten podatek, wyjechał do Damaszku, gdzie władze kościoła melchickiego namawiały go, by został. Po 40 dniach wrócił jednak do Jabrudu z „dżizją”.

Zapłata „dżizji” nie uchroniła jednak ikon i posągów przed kulami wystrzeliwanymi do nich przez okupujących Jabrud dżihadystów. Szczególnie ucierpiały one w melchickim kościele pod wezwaniem Narodzenia Matki Boskiej. Powstał on w V w., ale został zburzony w czasach otomańskich i odbudowany dopiero w 1990 r. Dziś o starożytnej historii tej świątyni świadczy kolumnada pochodząca z tamtego okresu. Zniszczenia, jakich dokonały w kościele al-Nusra i Państwo Islamskie (IS), były ogromne. Dżihadyści w szczególności upodobali sobie strzelanie do twarzy świętych na ikonach, a także ścinanie głów figur. Dziś jednak niemal wszystkie są już odnowione dzięki wsparciu polskich katolików, wpłacających pieniądze na fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Najsłynniejszym kościołem w Jabrudzie jest katedra Konstantyna i Heleny. Pierwotnie w tym miejscu znajdowała się świątynia semickiego boga Baala. Po zajęciu Jabrudu przez Rzymian w I wieku p.n.e. nowi panowie tej ziemi wybudowali tam świątynię Jupitera, która z kolei w IV wieku n.e. została przekształcona w kościół. Również i ta świątynia uległa zniszczeniu w okresie otomańskim, ale została odbudowana już w XIX w. Tu największych zniszczeń dokonało IS, które próbowało strzelać do fresku, przedstawiającego patronów świątyni pod krzyżem. Państwo Islamskie panowało w Jabrudzie tylko przez 25 dni. Wtedy zdecydowana większość chrześcijan uciekła jednak z miasta. Pozostało tylko 17 rodzin. W marcu 2014 r. Jabrud odbiła armia syryjska. Wtedy właśnie mieszkańcy zaczęli opowiadać o cudach.

Arbasz, melchicki biskup Hims, twierdzi, że zarówno chrześcijanie, jak i miejscowi muzułmanie widzieli na tydzień przed wyparciem IS z miasta i ponownie trzy dni potem świetlistą postać Matki Boskiej krążącą wokół kościoła Narodzin Matki Boskiej. Miała ona mieć kształt znajdującej się tam i zniszczonej przez al-Nusrę figury Matki Boskiej Pokoju. Na pamiątkę tego wydarzenia wzniesiono na dziedzińcu kościoła gigantyczną kopię tej figury. To jednak nie jedyny cud, który miał się zdarzyć w Jabrudzie. Obok katedry Konstantyna i Heleny znajduje się kaplica zbudowana w XIX w. dla sióstr Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa, do której dżihadyści nie wkroczyli przez całą swą obecność w Jabrudzie. Miejscowe zakonnice twierdzą, że gdy weszły do kaplicy po wyparciu IS z miasta, z oka figury przez 12 godzin wypływała łza.

Uznanie prawdziwości opowieści o tych cudach jest oczywiście kwestią wiary, ale świadczy niewątpliwie o tym jak głęboka jest ona wśród tutejszych chrześcijan, a także o tym, jak bardzo wyczekiwali oni pokoju i bezpieczeństwa. Cudem jest też niewątpliwie to, że niemal wszyscy powrócili do Jabrudu. Wyjechały za to osoby wspierające dżihadystów. Zdaniem jednego z miejscowych mnichów było to około 1/3 mieszkańców miasta i ludzie ci wyjechali do Europy. Jabrud związany jest jeszcze z jedną dramatyczną historią, zakończoną jednak szczęśliwie. To tu bowiem przewiezionych zostało 17 prawosławnych zakonnic porwanych z miasteczka Malula. W Jabrudzie jeden z miejscowych melchitów zapłacił al-Nusrze fortunę, by mogły one u niego znaleźć schronienie.

Fot. gmanews.tv

Syria: w tym, mieście dzieją się cuda
6 (100%) 3 ocen.


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze
  • Pfiolla

    A na dzień opublikowania tego artykułu czytam w Ps 62,9 przewidzianym: „W każdym czasie Jemu ufaj, narodzie.Przed Nim wylejcie wasze serca:Bóg jest naszą ucieczką.”
    Czyż można coś dodać? Jezus powiedział, że gdyby nasza wiara była jak ziarnko gorczycy …
    Jestem zawstydzona, że moja wiara jest taka powierzchowna.