Wojna w Syrii trwa od sześciu lat, już trochę zdążyliśmy się przyzwyczaić. Informacje o kolejnych ofiarach wojny domowej giną gdzieś w natłoku informacji. To straszne, bo Syria krwawi od wielu lat. Może warto przypomnieć kilka syryjskich tragedii?

Wojna domowa w Syrii trwa od 2011 roku, pochłonęła tysiące ofiar, zabrała domy milionom. Co kilka dni media informują o kolejnych ofiarach. Aleppo, które wygląda jak Warszawa w 1945 r. Dzieci, które nie mają jedzenia, nie mają dostępu do edukacji, wychowane są na wojnie. Tak wygląda Syria, o której świat chciałby zapomnieć. Mimo teoretycznego zawieszenia broni tylko 16 marca w Aleppo zginęło prawie 50 osób, ponieważ siły rządowe zbombardowały meczet leżący w strefie kontrolowanej przez rebeliantów. Ale morze syryjskiej krwi to nie tylko ostatnie sześć lat: tragedia tych ludzi zaczęła się dużo wcześniej, a ja chciałam przypomnieć tylko o niektórych fragmentach gehenny Syryjczyków.

Partia Baas

Miasto stworzone przez Boga
Biblijne miasto Chamat, stolica królestwa kananejskiego. Założyć go mieli potomkowie Noego i miało być wieczne, ponieważ powstało z woli Boga. Antioch IV miał nadać temu miejscu nazwę Epifania. Epifania w języku greckim oznacza zjawienie się, objawienie się. W tradycji chrześcijańskiej utożsamiana jest ze świętem Trzech Króli i objawieniem się Boga poganom. Miasto było pod władaniem m.in. Rzymu, Bizancjum, Imperium Osmańskiego, aby w końcu stać się częścią niepodległej Syrii. Przed wojną Hamę zamieszkiwało ponad 850 tys. mieszkańców. Było to czwarte największe miasto Syrii (po Aleppo, Damaszku i Homs). Biblijny Chamat spłynął krwią dużo wcześniej niż wybuchła wojna domowa w Syrii.

Hama 1982
W marcu 1963 r. doszło do zamachu stanu, po którym władzę przejęła Partia Baas. Społeczeństwo szybko się podzieliło. W Hamie silnie działało syryjskie Bractwo Muzułmańskie i dlatego w tym miejscy już w 1964 r. wybuchło antyrządowe powstanie, które zostało jednak szybko stłumione. Późniejsze lata to ataki terrorystyczne na osoby związane z władzą oraz na alawitów. W odwecie dochodziło do akcji rządzących, zabójstw islamistów i masowych aresztowań. W 1979 r. wybuchło powstanie syryjskich radykalnych organizacji islamistycznych, których celem było obalenie rządu. Powstańcy chcieli wolności słowa, wolnych wyborów oraz sprawiedliwych sądów. Prezydent Hafiz al-Asad postanowił krwawo rozprawić się z tymi, którzy mieli czelność się buntować. 2 lutego 1982 r. wysłał pierwsze samoloty nad Hamę, przez trzy tygodnie miasto było bombardowane. Później do zrujnowanego miasta wkroczyli żołnierze rządowi, którzy dostali wolną rękę. Wtedy dopiero zaczęła się rzeź Hamy. Gwałcono kobiety, zabijano mężczyzn i dzieci. Masowe egzekucje i rabunki były na porządku dziennym. Gdy żołnierze się wycofali, nad miastem pojawiła się chmura gazów bojowych. Hama miała zapłacić wysoką cenę za swój bunt. Syryjski Komitet Praw Człowieka liczbę zabitych szacuje na około 40 tysięcy, rannych, aresztowanych i torturowanych nikt nie liczy.

Syria kona powoli
Społeczeństwo europejskie woli nie pamiętać o wojnie w Syrii. Twarze dzieci wśród ruin zbombardowanych miast wywołują niemiłe uczucie, że powinno się coś zrobić, pomóc jakoś tym najbardziej niewinnym, ale Syria nie wykrwawia się od sześciu lat: ona przez dziesięciolecia doświadczała wiele zła i przemocy. Nie można zapominać o tragediach tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Historia lubi się powtarzać dlatego warto o niej pamiętać. Społeczeństwo Syrii, wymęczone przez dziesięciolecia wciąż cierpi, teraz się wykrwawia. Nie przymykajmy oczu na zło i nie odwracajmy głowy.

Syria – wciąż krwawiąca rana
6 (100%) 2 ocen.


źródło: Karolina Wanda Olszowska

Tagi

Syria

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.