Tomasz Mackiewicz, który brał udział w zimowej wyprawie na Nanga Parbata został na wysokości ponad 7000 m n.p.m., wciąż uznawany jest za zaginionego, czyli potencjalnie żywego. To niestety tylko względy prawne, formalne. Każdy wie, że w tych warunkach, w tym miejscu, tak długo po prostu nie mógł przeżyć.  

Na warszawskim Żoliborzu (w parafii świętego Stanisława Kostki, które jest jednocześnie diecezjalnym sanktuarium błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszko) modlono się wczoraj na Mszy św. w intencji himalaisty. Jak podkreślali duchowni – nie była to Msza żałobna, a Msza w intencji Tomasza Mackiewicza oraz jego bliskich (błędne informacje pojawiały się w mediach i na portalach społecznościowych). Na nabożeństwo przyszło wielu parafian. Przyjechali też inni, także spoza Warszawy – miłośnicy gór i ci, których poruszyła życiowa historia Tomasza. Pisaliśmy o niej na naszym portalu. Osoba, która zamówiła intencję, nie jest znana. Anna Solska (partnerka Tomasza Mackiewicza) podała informację o nabożeństwie na Facebooku:  

W liturgii, której przewodniczył ksiądz kanonik Czesław Banaszkiewicz, dużo miejsca poświęcono rodzinie himalaisty. To oni tu zostali, nie na wysokościach, ale tak jak w wysokich górach muszą przezwyciężyć teraz niejedną górę przeciwności i wyzwań. Wierni modlili się o Boże błogosławieństwo i potrzebne łaski dla dzieci. Mszę św. koncelebrowało trzech kapłanów. Był też gość specjalny – chaldejski biskup Rabban al-Qas z irackiego Kurdystanu. To znany w Polsce duchowny. To w jego diecezji schronienie znalazły tysiące uciekinierów z Mosulu i okolic zajętych w ostatnich latach przez tzw. Państwo Islamskie. Większość z nich to chrześcijanie. 

 

– Ta Eucharystia jest odprawiana w szczególnej, wyjątkowej intencji. Tomasz nie dotarł do swojego celu albo już go osiągnął – mówił we wprowadzeniu do Mszy św. ksiądz Banaszkiewicz. Widać było, że te słowa poruszyły zgromadzonych w kościele wiernych. „W intencji pana Tomka Mackiewicza, jego dzieci, rodziny, o Boże błogosławieństwo” – powiedział we wprowadzeniu do Najświętszej Ofiary ks. Banaszkiewicz. Przed Mszą św. odmówiono koronkę do Miłosierdzia Bożego. 

 

Trudna pielgrzymka  

Dużo w tym czasie i w tym miejscu było symbolicznych dat. Wspólną modlitwę za duszę Tomasza Mackiewicza oraz za jego rodzinę zorganizowano w pierwszy dzień Wielkiego Postu. W homilii główny celebrans powiedział, że Wielki Post jest czterdziestodniowym trudnym, niezwykłym pielgrzymowaniem, drogą prowadzącą do zmartwychwstania, drogą do zwycięstwa miłosierdzia nad tym wszystkim, co nas miażdży, rujnuje i niszczy. 

Trzeba sobie uświadomić, że jesteśmy stworzeni do zwycięstwa, a nie do śmierci, dlatego ten poświęcony popiół bierzemy na siebie. Uświadamiamy sobie, kim jesteśmy wobec Boga i drugiego człowieka. Bierzemy ten popiół na nasze czoła, aby wraz z Chrystusem upadającym w drodze krzyżowej, wraz ze św. Jerzym – naszym błogosławionym męczennikiem, iść do zwycięstwa, do zwyciężania dobrem i miłością. Jak powiedział ks. Popiełuszko, przez krzyż idzie się do zmartwychwstania, innej drogi nie ma. 

fot. East News / Tomasz Jastrzębowski

We Mszy św. nie wziął udziału ojciec himalaisty, który nie może pogodzić się z odejściem syna. – Wielki Post jest zarazem przejściem z niewoli do wolności, od cierpienia do miłości, od śmierci do życia. Posypani popiołem wrócimy do naszych domów, abyśmy mogli trwać z Chrystusem niosącym krzyż, aby się dokonało w nas, w Polsce i na świecie zmartwychwstanie dobra, miłości, sprawiedliwości i pokoju – próbował ukoić ból i wlać nadzieję ksiądz Czesław Banaszkiewicz.  

 Tomasz Mackiewicz wspólnie z francuską himalaistką Elizabeth Revol miesiąc temu podjął próbę zimowego zdobycia szczytu Nanga Parbat. Polak miał cierpieć na chorobę wysokościową, ślepotę śnieżną oraz liczne odmrożenia i po zdobyciu góry został w szczelinie śnieżnej. Zespół Narodowej Wyprawy Zimowej na K2 sprowadził himalaistkę na teren dostępny dla śmigłowców ratunkowych, ale nie zdecydował się na wyruszenie po Mackiewicza ze względu na złe warunki pogodowe, małe szanse powodzenia akcji oraz ryzyko dla życia podejmujących tę akcję.  

 

Modlitwa, a przede wszystkim Komunia św. i Eucharystia to największy dar, który możemy ofiarować duszy, która odchodzi z tego świata. To także wielkie – choć może nie zawsze od razu odczuwalne i namacalne – wsparcie dla bliskich zmarłej osoby. Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach!

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.