Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je winem i oliwą; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go (Łk 10, 33-34). 

Być może już długo leżysz pobity przy drodze – cierpiący, zrozpaczony, zawstydzony stanem, w którym się znalazłeś. Być może nie ufasz temu, który pochyla się nad Twoimi ranami, być może boisz się. Ale Bóg nie chcę Twojej śmierci. On marzy o tym, by przywrócić Cię do życia, do radości z Nim. By dać Ci życie, by Cię podnieść i zabrać z drogi donikąd. 

Pismo Święte to opowieść Boga o sobie. Spróbujmy w ten sposób spojrzeć na przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie. Ojcowie Kościoła, św. Augustyn i św. Ireneusz widzą w tym fragmencie Biblii przede wszystkim opowieść o ludzkim upadku i Boskim ratunku. 

Schodzenie z Jerozolimy do Jerycha – odejście od przyjaźni z Bogiem 

Jerozolima jest miastem wybranym Boga – tak uważają przedstawiciele trzech wielkich religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Przebywanie w Jerozolimie jest więc przebywaniem w przyjaźni z Bogiem, który zaprasza, by z Nim mieszkać.  

W opowieści Jezusa podróżny podąża z Jerozolimy do Jerycha. Jerycho położone jest około 1000 metrów niżej niż Jerozolima, dlatego ewangelista napisał, że wędrowiec schodził, a nie po prostu szedł. Trzeba także dodać, że w ewangeliach Jerycho jest miejscem uznawanym za nie do końca przykładne moralnie. Tam mieszkał celnik Zacheusz oraz uzdrowiony przez Jezusa niewidomy od urodzenia, co było rozumiane jako obraz ślepoty duchowej. 

Wychodzenie podróżnego z Jerozolimy można odczytać w sposób symboliczny. On odchodzi od przyjaźni z Bogiem, oddala się od Niego. Podąża natomiast w kierunku upadku duchowego, zdrady i zaślepienia. 

Poranienie przez zbójców i obdarcie z szat – skutki grzechu 

Odejście od Boga sprawia, że człowiek wpada w ręce swoich wad, słabości, pożądań, czyli naszych wewnętrznych zbójców. Czasami możemy zostać tak duchowo pobici, że znajdujemy się – tak jak podróżny – na granicy śmierci. Takie rany powoduje także grzech. Sprawia, że człowiek jest nieprzytomny duchowo, niezdolny do ruchu, cierpi z powodu ran i z powodu osamotnienia. Nie jest już na drodze, ale obok drogi. Grzech wyrzuca go poza drogę. Uniemożliwia podążanie drogą swojego powołania, szczęśliwego życia. 

Zbójcy obdarli wędrowca z szat i podobnie grzech odziera człowieka z godności, miesza jego zranienia z błotem, z kurzem, wystawia słabości na widok publiczny. Człowiek cierpi więc dodatkowo z powodu wstydu, nie mając sił na to, by nie tylko uleczyć swoje rany, ale nawet by je zakryć. Czeka na pomoc. 

Samarytanin zajmuje się pobitym – Zbawienie w Jezusie 

Kapłan i lewita, chociaż zauważają pobitego przy drodze, przechodzą obojętnie. Dopiero Samarytanin zatrzymał się, by zająć się umierającym człowiekiem. Samarytanin, czyli ktoś odrzucany przez Żydów jako heretyk, pochylił się nad ranami człowieka potrzebującego pomocy. Nie wyrzuca człowiekowi, że wybrał tak niebezpieczną drogę i dlatego sam jest sobie winien. Po prostu zajmuje się pobitym. Samarytanin jest obrazem Chrystusa, który – także odrzucony, wzgardzony i niezrozumiany – pochylał się głęboko wzruszony nad ranami ludzkości i każdego człowieka. Bóg chce leczyć miejsca zranione przez grzech.  

Można powiedzieć, że paradoksalnie ten stan, kiedy człowiek nie ma już sił iść dalej, jest daleko od Boga, staje się momentem spotkania z Bogiem. Grzech, nad którym pochyla się Bóg, rany, których Jezus dotyka, stają się miejscem, w którym człowiek doświadcza Bożej dobroci i Jego delikatnego Miłosierdzia.  

Oliwa i wino – ukojenie i radość 

Samarytanin zalał rany pobitego winem, które dezynfekowało i oliwą, która koiła ból. Ale wino i oliwa to także symbole biblijne. Wino to radość, a oliwa to namaszczenie i wybranie. Bóg więc wyrywa z osamotnienia i zabiera z drogi prowadzącej coraz dalej od przyjaźni z Nim. Nie tylko opatruje rany, nie tylko leczy grzech, ale każde miejsce wymagające leczenia staje się miejscem, które On chce wypełniać swoją radością i które zostaje wybrane, namaszczone jako znak Jego Miłosierdzia. W miejsce wstydu obnażenia z szat daje królewskie namaszczenie. Przywraca godność dziecka Króla Niebieskiego.   

Rekonwalescencja w gospodzie 

Gospodarz, któremu Samarytanin, czyli Chrystus, powierzył opiekę nad podróżnym, jest obrazem pasterzy Kościoła, którzy są posłani, by leczyć rany zadawane przez grzech. Dzieje się to w sakramencie pokuty i Eucharystii. Otrzymują oni też obietnicę od Boga, że Bóg wynagrodzi im wszystkie „straty”, kiedy wróci, czyli w wieczności, kiedy to nastąpi rozliczenie z powierzonej misji. 

Podążanie za grzechem prowadzi do śmierci duchowej. Ale grzech, który zostanie poddany miłosiernemu dotykowi Boga, staje się miejscem przemiany śmierci w życie. 

Zobacz też: [Pozostałe artykuły z serii #RybaWMiodzie

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.