Nieraz już słyszałem, że „na tych Waszych trydenckich Mszach to ja bym nie dał rady służyć“. Z pomocą przyszło właśnie wydawnictwo Tyniec i podręcznik Servite Domino. 

Msza trydencka niewątpliwie jest wielkim skarbem i dziedzictwem Kościoła. Ewoluując i wzrastając, towarzyszyła Kościołowi praktycznie od jego początku. Służba do takiej Mszy może jednak na początku przerażać: w końcu trzeba coś mówić po łacinie, trzeba się kłaniać w odpowiednich momentach, trzeba się zorientować, kiedy podawać księdzu przedmioty, kiedy dzwonić itd. Trudna sprawa. I choć w rzeczywistości służba do takiej Mszy jest znacznie bardziej logiczna i poukładana niż w nowej, to trzeba poznać podstawy, pewne minimum. Najłatwiej oczywiście nauczyć się od starych wyjadaczy, często jednak jest to trudne lub nawet niemożliwe, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Z pomocą przychodzi nam wydawnictwo Tyniec i podręcznik „Servite Domino”.  

Gdy prezbitera zapełnia się usługującymi, a chóry muzykami, pojawia się zagrożenie, że brak dostatecznego zaznajomienia się z formą celebracji doprowadzi do obojętności względem piękna i przepisów, co w konsekwencji zaowocuje znacznym obniżeniem jej poziomu. (…) Brakuje literatury w języku polskim, która mogłaby pomóc usługującym. (…) Stąd właśnie powstał pomysł stworzenia kompleksowego kursu służby dla ministrantów, jakim może być ten podręcznik. Jest on również owocem radości płynącej ze służby oraz dbałości o liturgię we wszystkich jej aspektach. – pisze Szymon Orkisza, autor publikacji. 

Na potrzeby recenzji podręcznik podzieliłem na trzy zasadnicze części tematyczne, jest to jednak podział czysto roboczy. Autor nie grupuje rozdziałów w konkretne części.

Pierwsza dotyczy kwestii ogólnych, takich jak krótki opis historii, regulacji prawnych prezbiterium, muzyki, opis podstawowych obowiązków ministranta oraz świetny opis kalendarza liturgicznego z licznymi tabelami ułatwiającymi szybkie orientowanie się w rubrykach. Szczególnie przydatny może okazać się również opis przygotowania prezbiterium przystosowanego do nowej Mszy do celebracji w formie nadzwyczajnej. Jest to nowość nie opisana w żadnym ceremoniale, a przecież bardzo dziś potrzebna, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie świadomość dotycząca wymagań, które trzeba spełnić, by odprawiać Mszę w nadzwyczajnej formie, jest nikła. 

Liczne tabele pozwalają na szybkie orientowanie się w rubrykach – jest to bardzo przydatne szczególnie dla młodszych ceremoniarzy

Druga część dotyczy już właściwej służby do Mszy świętej: jednego ministranta do Mszy recytowanej, dwóch ministrantów do Mszy recytowanej i śpiewanej, czterech ministrantów do Mszy śpiewanej oraz służbę do Mszy solennej z rozpisanymi funkcjami diakona i subdiakona. Każdy rozdział zawiera opisy poszczególnych funkcji i odwołania do naprawdę kosmicznej liczby rysunków. Do Mszy solennej autor przygotował również specjalną tabelę, w której chronologicznie przedstawione są działania celebransa, asysty wyższej i ceremoniarza. Specjalny rozdział poświęcony jest również chórowi liturgicznemu i zasadom, jakie trzeba w nim zachowywać. W polskiej literaturze brakowało zwięzłego opisania tego tematu, w związku z czym warto zwrócić na niego uwagę. 

W podręczniku znajduje się dużo ponad 200 rysunków ilustrujących przebieg celebracji

Trzecia część opisuje służbę do innych obrzędów liturgicznych, takich jak absolucja, wystawienie Najświętszego Sakramentu czy procesja. Opisom, podobnie jak w części poświęconej Mszy św., towarzyszą liczne rysunki przedstawiające ustawienia i postawy przyjmowanie przez celebransa i usługujących. Na końcu podręcznika autor umieścił rozpisany porządek Mszy – znaleźć go można w każdym mszaliku, gdyby jednak takowego nam zabrakło, można wybrać się na Mszę z podręcznikiem. 

Tabela do Mszy solennej: precyzyjnie rozpisane ruchy celebransa, lewitów i ceremoniarza

Poza niewątpliwymi zaletami podręcznik zawiera również niedoskonałości, z których najbardziej rzucają się w oczy dość toporny styl pisania oraz przekombinowane momentami rysunki. Rozumiem intencje autora, jednak próba zilustrowania każdego najmniejszego ruchu i w konsekwencji niewyobrażalna wprost liczba ilustracji momentami zamiast pomóc, przeszkadza. Myślę, że liczbę rysunków można byłoby zmniejszyć o połowę bez jakiejkolwiek straty merytorycznej. Zmartwiło mnie również bardzo pobieżne potraktowanie przez autora kwestii muzyki i śpiewów. Autor poświęca temu ważnemu zagadnieniu zaledwie około trzech stron w różnych miejscach podręcznika. Trudno też przejść zupełnie obojętnie nad rozdziałem dotyczącym podstaw ministrantury, który jak autor sam przyznaje został w całości „zaadaptowany” z dostępnego w Internecie ceremoniału „W służbie ołtarza” o. Ettenspergera. 

Ilustracje są momentami zbyt skomplikowane

Podsumowując, główną rolę podręcznika widzę w popularyzacji nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego oraz w próbie usystematyzowania wiadomości dla ministrantów i początkujących ceremoniarzy – w konsekwencji zaś w podniesieniu poziomu celebracji, szczególnie w mniejszych ośrodkach. W tym charakterze sprawdzi się znakomicie. Jednak dla osób dobrze obytych z tą formą liturgii i dla starszych ceremoniarzy nie będzie to lektura odkrywcza, gdyż autor podręcznika raczej uwspółcześnia dostępną już wiedzę niż ją poszerza. 

Służcie Panu z radością [RECENZJA]
6 (100%) 4 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.