Chociaż cały dzisiejszy świat zdaje się krzyczeć, że człowiek nie potrzebuje korzeni, że tradycja nie ma znaczenia to jednak jakoś podświadomie ich szukamy. Wyobraźmy sobie, czym byłoby życie bez historii i pamięci – zespołem zwierzęcych odruchów, czystą mechaniką. Ta „ciągłość” stanowi o tym, że żyjemy naprawdę.

Z liturgią jest trochę podobnie. Patrząc na nią w oderwaniu od dwóch tysięcy lat historii, tracimy z oczu jej prawdziwy obraz i odcinamy się od ducha, jakim i współczesna liturgia powinna być natchniona. Poznawanie przebogatej historii katolickich obrzędów pozwala zatem spojrzeć na nie z właściwej perspektywy. Jakże odświeżające może być poznawanie przeszłości! 

Jedną z wielkich nauk płynących z przeszłości jest podejście do całej sfery sacrum, dziś w dużej mierze zatraconej. Obrazem takiego podejścia mogą być np. piscyny, czyli zagłębienia w murze kościoła do których wlewano wodę użytą w trakcie liturgii albo wsypywano popiół pochodzący ze spalenia zużytych już poświęconych przedmiotów. Kanał najczęściej odprowadzał wodę na poświęconą cmentarną ziemię tak, żeby nie miała ona kontaktu z czymś niegodnym. Dziś wodę po ablucji wylewa się do zlewu albo ubikacji, w końcu nie jest już potrzebna.

Z takiej dbałości o najdrobniejsze szczegóły można się śmiać, przecież nie dajmy się zwariować, prawda? Warto jednak przemyśleć czym kierowali się „skrupulanci” martwiący się gdzie trafi woda po obmyciu rąk a czym kierują się ci, którym to zupełnie obojętne.

Przeszły świetne dla piscyn czasy, w których one, zarówno jak i inne sprzęty kościelne, obowiązane były przemawiać do serca i duszy kapłana. W kątach zakrystji, lub gdzie w ścianie niewidzialnej, albo posadzce, ukrywa się dziś odarta z swych dawnych ozdób piscyna, o której symbolizmie nikt nie chce wiedzieć.

– żalił się już w roku 1893 ks. Antoni Nowowiejski, późniejszy błogosławiony arcybiskup płocki i najwybitniejszy chyba polski liturgista w historii. Faktycznie dziś po piscynach właściwie nie ma śladu. Ale czy to oznacza, że z faktu ich istnienia w przeszłości nie możemy się wiele nauczyć? Przeciwnie!

Zapraszam Was do spojrzenia na Kościół i historię jego obrzędów trochę od zakrystii wraz z nowym cyklem felietonów o tej właśnie nazwie. Odkrywać będziemy zapomniane zwyczaje, podziwiać stare sprzęty i poznawać niezwykłą logikę katolickiej liturgii. W każdy poniedziałek o godz. 19 publikować będziemy tekst w którym przeczytacie: „po co była papieżowi tiara”, „dlaczego w poście kardynał ubierał się na fioletowo”, „w jakim celu używa się stuły” i wiele innych.

Zapraszam już za tydzień!

Spójrz na Kościół od zakrystii
6 (100%) 10 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 1


  1. Hurra! Nie mogę się doczekać! Wdzięczna za ten cykl już z góry, Pfiolla