Coraz częściej słyszymy o Kościele w kontekście skandali seksualnych, finansowych czy politycznych. Jakby tego było mało, coraz częściej wspólnoty kościelne podejrzewane są o sekciarstwo, o ślepe podążanie za charyzmatycznym liderem, zamykanie się w sobie. Jak rozpoznać, czy przypadkiem nie jesteś w jednej z nich? 

Niestety coraz więcej wspólnot zaraziło się chorobą fanatyzmu, rygoru, egocentryzmu, idealizowania. Wyrządziły one wielkie szkody wspólnocie Kościoła i poszczególnym osobom, które z tego powodu straciły wiarę. Obecnie Kościół bada ponad dwunastu założycieli różnych wspólnot, przyglądając się ich życiu religijnemu. 

Dlaczego tak się dzieje, że wielu idzie nie tą drogą, którą powinni? Powodów może być wiele. Może to być skrajny indywidualizm naszego społeczeństwa, utrata podstawowego rozumienia teologii czy też po prostu spryt diabła, który znalazł w naszych czasach wielu wrażliwych i charyzmatycznych ludzi, którymi się posłużył do swoich celów. 

Jakie mogą być symptomy tego, że dana wspólnota zaczyna schodzić na złą drogę? Przedstawiamy wam 11 takich objawów, na które wy również powinniście zareagować, jeśli je zaobserwujecie. 

Prawie jak święci 

Są na pewno w waszych wspólnotach osoby, które traktowane są jak świętość, których słowa znaczą tyle co słowa Ewangelii. Należy pamiętać, że osoby te są ludźmi takimi samymi jak my: słabymi, grzesznymi. Nie chcemy przez to powiedzieć, że tacy współbracia nie są cnotliwi. Jednak nie jest zdrowym dla człowieka, by bez przerwy mu słodzono i komplementowano go. Sam papież mówi zresztą o sobie, że jest grzesznikiem. Za tym anielskim obliczem kryje się z pewnością potrzeba wsparcia braci, które czasem musi przybrać postać krytyki, sprowadzić na ziemię, pokazać fakty, prawdę. Nie chodzi o to, by taką osobę poniżyć czy wskazać palcem jej grzechy. Należy po prostu realistycznie podejść do ludzkiej kondycji. A jeśli taki ktoś ma dodatkowo ważną rolę we wspólnocie, jest to tym bardziej potrzebne. Demon tym bardziej wykorzystuje takie osoby. Dlatego tym bardziej jeśli widzisz kogoś takiego wykraczającego poza swoje kompetencje, popraw go z pokorą. Bo to oznacza kochanie tej osoby. 

Dwubiegunowość 

Należy uważać z  ocenianiem w kategoriach biały – czarny, dobry – zły, wierny – niewierny czy zdrowy – chory. To bardzo infantylny sposób rozumienia rzeczywistości. Dwubiegunowość w ocenie sprawia, że rozumienie świata staje się wygodne. Albo jesteś taki albo siaki, innej opcji nie ma. To typowe zachowanie sekt. Wyraża ono strach przed byciem przeciętnym, szarym. Tymczasem życie jest pełne tego, co przeciętne. Tych odcieni szarości jest tyle, że analizowanie rzeczywistości staje się zawiłe, nie mieści się w naszym uproszczonym, ideologicznym i skategoryzowanym systemie myślenia. 

Zbyt dumni 

Może stać się tak, że wspólnota, w której życiu uczestniczysz, stanie się słynna, zacznie liczyć mnóstwo członków. Możliwe, że takiej wspólnocie uderzy woda sodowa do głowy. Pozostawanie w takim zadufaniu oddali ją od tego, co jedynie jest źródłem łaski Bożej – od Kościoła. Narzekamy na niego, nie da się też ukryć, że ma ona swoje słabości i grzechy, a biskupi są dalecy od doskonałości. A mimo wszystko to właśnie przez niego Bóg chce wylewać na nas swoje łaski. Kościół jest szczęśliwy z powodu osiągnięć poszczególnych wspólnot, z których się składa, ale w swojej dwutysiącletniej historii wie, że Bóg przychodzi przez to, co proste i skromne, a nie przez karierowiczostwo.  

Nastawienie na sukces 

Jeśli jakaś wspólnota jest nastawiona wyłącznie na osiąganie sukcesów ewangelizacyjnych, etycznych, ludzkich, duchowych, to niestety sprawia, że jej członkowie stają się coraz mniej przystosowani do życia. To jak wychowywanie kosmitów, którzy nadają się tylko do wysłania ich w kosmos, z powrotem na swoją planetę, bo widocznie nie zdali sobie do tej pory sprawy z tego, że są zwykłymi ludźmi. A ludzie, obok sukcesów, doświadczają również porażek i frustracji. Bycie w relacji z Chrystusem, znajomość Jego nauki nie zapewnia nam mniejszego cierpienia. Nie jest też przyzwoleniem na pchanie się w kolejkę po mniejszy ciężar życiowy. Na pewno natomiast daje pewność w sercu, że ten ból i porażki nie są większe niż Bóg. Wspólnota musi przygotowywać również do zaakceptowania i poprawnego przeżywania porażek, bo to jest droga do świętości, czyli pragnienia kierującego nas do jakiejkolwiek wspólnoty. 

Ujednolicanie 

Bycie w jednej wspólnocie nie oznacza bycia takim samym. Nie powinno też oznaczać dążenia do bycia takimi samymi. Dzieje się tu trochę podobnie jak z dwubiegunowością. Ujednoliconą grupę łatwiej jest przecież kontrolować niż różnorodną masę. Jednak w ujednolicaniu jest coś z duchowego braku zaufania. A przecież Kościół i Bóg prowadzą lud Boży w jego złożonej różnorodności. 

Unikalny charyzmat 

Często mówimy, że to właśnie charyzmat jest tym, co wyróżnia nas spośród innych grup. W rzeczywistości jest na odwrót: charyzmat jest niezbitym dowodem na to, że przynależymy do Kościoła jako jeden z jego elementów, z których każdy jest wyjątkowy. To tak jak z mozaikami czy freskami w średniowiecznych świątyniach: obrazy łączą się ze sobą, tworząc jeden duży. 

Perfekcjonizm 

Musimy zrozumieć, czym jest cnota, asceza i poszukiwanie perfekcji. Niestety w przypadku wielu wspólnot stało się to celem samym w sobie, przez co zapomina się o tym, czym jest Boża łaska. To tak, jakby ktoś umierał, otrzymując od Boga życie. Dzieje się tak dlatego, że żadne ludzkie dążenie, choćby nie wiadomo jak bliskie ideału, bez Boga nie jest w stanie utrzymać nas na powierzchni. I nie chcemy przez to powiedzieć, że nie należy praktykować cnót, co raczej uwrażliwić na to, że dla nas samych to jest za ciężkie do uniesienia. Tylko Bóg swoim tchnieniem może nas odciążyć. Asceza ma przecież prowadzić do pokory i zdania sobie sprawy z własnej słabości, a nie kierować ku dumie i samowystarczalności. Chrześcijaństwo buduje się nie z perfekcyjnych jednostek, tylko z ludzi zregenerowanych w Chrystusie. 

Nadmierny aktywizm 

Dochodzi do takiego momentu, kiedy bycie we wspólnocie, uczestniczenie w różnych inicjatywach parafialnych staje się najważniejsze. Oczywiście, ewangelizacja jest celem tych wszystkich aktywności, ale w pewnym momencie może nam to przysłonić cały świat. Nagle działanie staje się ważniejsze od modlitwy, zatraca się pierwotny cel tych kościelnych aktywności, a centrum wszystkiego staje się gratyfikacja, jaką się otrzymuje. 

Postawa wobec krytyki 

Nie da się obyć bez krytyki, ona jest wszędzie. Nawet w Kościele są świeccy i duchowni, którzy otwarcie wyrażają negatywną opinię o pewnych zwyczajach czy rytuałach jakichś wspólnot czy grup. To, jak dana wspólnota reaguje na krytykę, jest świetnym narzędziem pokazującym, na ile może mieć coś wspólnego z sektą. Czy kiedy ktoś was krytykuje, rozmawiacie o tym, szukając prawdy i wytłumaczenia, czy osądzacie osobę, która krytykę w waszą stronę skierowała? Innym kryterium jest to, na ile wolni czują się współbracia do tego, by krytykować wspólnotę od wewnątrz, gdy coś nie idzie dobrze, gdy coś wydaje im się niepoprawne, podejrzane? 

Posłuszeństwo lidera 

Jeśli wszystkie lub część wyżej wymienionych czynników zaistnieje, dochodzi się do takiego momentu, w którym członkowie wspólnoty stają się obiektami do wykorzystania, a wspólnota staje się miejscem cenzury i ideologicznego zamknięcia. Jeśli liderem jest osoba duchowna, ślubowała już posłuszeństwo ze względu na swoje powołanie, oddała się ona w ręce Boga. Jednak gdy ktoś taki przekracza swoje kompetencje jako lider wspólnoty, tym bardziej powołując się na Boga, bardzo łatwo o zranienia i konflikty. Ta funkcja ma być służbą innym, a nie pożytkiem dla tej osoby. Lider wspólnoty nie może być też nagrodą dla tych, którzy w grupie zachowują się w porządku, ani sędzią dla tych, którzy nie spełniają jakichś wewnętrznych wymogów. 

Gdy ktoś odchodzi  

Traktowanie tych, którzy oddalili się od wspólnoty z obojętnością, urazem lub pogardą, jest cechą sekt. To demoniczna postawa, której daleko od Bożego rozumienia miłości. Takie zachowanie silnie rani tych, którzy zdecydowali się na odejście z sobie tylko znanych powodów. Odejście nie oznacza jednak zerwania znajomości. To może się wydarzyć jedynie wtedy, gdy dojdzie do takich właśnie ekstremalnie wykluczających człowieka zachowań. 

Jak z tym walczyć? 

Zaobserwowałeś, że wspólnota, w której jesteś, charakteryzuje się jednym lub wieloma z tych symptomów? Najlepszą radą, jaką możemy dać, jest rozmowa. Należy skonsultować przypadek z dobrymi, mądrymi osobami, których intencje są szczere, osobami, które nie są związane z daną wspólnotą. Może to być biskup czy jakiś zaprzyjaźniony ksiądz. Przede wszystkim nie milcz. Oczywiście, należy dobrać odpowiednie słowa, by przedstawić sytuację. Może się zdarzyć, że jesteś w błędzie i twój osąd okazał się niesłuszny. Nie ma co się w takich sytuacjach wykłócać, raczej lepiej się pomodlić. Słuchaj też braci ze wspólnoty, rozmawiaj z nimi, by szerzej poznać problem lub wyprowadzić siebie z błędu. 

Najprościej mówiąc: bądź zapatrzony w instytucję Kościoła, szukaj w niej pomocy. On jest mądrą i kochającą matką, nie powinieneś nigdy przestać jej ufać. Pomimo wszystkich swoich upadków i ciemnych okresów, jest dziełem Boga i nie upadł od dwóch tysięcy lat. 

 

Autor: Mauricio Artieda 

Tłumaczenie i adaptacja: Magdalena Zarate Rios 

http://catholic-link.com/2017/03/27/10-sintomas-de-que-tu-comunidad-se-esta-enfermando-de-sectarismo/ 

Sprawdź, czy twoja wspólnota nie jest sektą
5.71 (95.24%) 7 ocen.


źródło: Catholic-Link.com

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze