Kto by nie chciał wybrać się kiedyś w podróż dookoła świata? Wielu o tym marzy, niektórzy to marzenie realizują. Jedni samolotem, drudzy samochodem, jeszcze inni wybierają drogę morską.  

– Rzadko kto miał okazję płynąć dookoła świata. A w dodatku prawdziwą fregatą, która ma 26 żagli. To rzadkie żeglarstwo, trudno dostępne i archetypiczne, a jednocześnie to marzenie każdego, kto lubi spędzać czas na otwartej wodzie – mówi Jan Szymczak, uczestnik Rejsu Niepodległości.  


Dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości najpiękniejszy (według wielu) polski żaglowiec opłynie cały świat. Wypłynie pod koniec maja z Gdyni, zawinie do niej z powrotem w marcu 2019 r. Po drodze odwiedzi między innymi Kapsztad, Singapur, Osakę. Najważniejszym przystankiem (w styczniu 2019 r.) będzie Panama i spotkanie z papieżem podczas Światowych Dni Młodzieży.

Nie jest łatwo wejść na pokład  

Na taki rejs ochotę miało 600 młodych Polaków (bo do nich, tych z roczników dziewięćdziesiątych, adresowane jest to wydarzenie). Rejs to nagroda w konkursie, który został podzielony na kilka etapów. Informacje o rejsie znajdowali niekiedy przypadkowo, na stronach uczelni, namówieni przez znajomych. Niektórzy z nich to żeglarze doświadczeni od dziecka, inni doświadczenie dopiero zdobędą. Najpierw trzeba było zdobyć głosy poparcia – od znajomych, drogą internetową. Ci, którzy głosów zdobyli najwięcej, musieli przejść test. Sprawdzana była wiedza z różnych dziedzin: była historia polskiej walki o wolność od insurekcji kościuszkowskiej przez poznańską pracę organiczną, kolejne powstania, aż do roku 1918. Trzeba było się też wykazać wiedzą żeglarską i oczywiście znajomością wielu szczegółów na temat samego Daru Młodzieży. Nic dziwnego – przez kilka miesięcy dla tych żeglarzy to będzie nowy dom. W teście znalazły się też pytania o teksty biblijne związane z tematyką morską. Była więc – co oczywiste – Księga Jonasza, Dzieje Apostolskie, historia rejsu świętego Pawła i jego rozbicie się u brzegów Malty.  

 

Konkurs przeprowadziła Akademia Morska w Gdyni. Organizatorem rejsu jest Salezjański Wolontariat Misyjny Młodzi Światu z pomocą Konferencji Episkopatu Polski i przy wsparciu Ministerstwa Gospodarki Morskiej. 

Po rywalizacji wspólne obieranie ziemniaków  

Rejs to sposób na świętowanie niepodległości, ale jeszcze ważniejszym celem jest spotkanie z papieżem Franciszkiem. Wiemy, że to będzie cudowne wydarzenie – mówi ksiądz Andrzej Gołębiowski, salezjanin zaangażowany w organizację Rejsu. Młodzi najpierw rywalizowali, ale już niedługo ramię w ramię będą pracować: ciągnąć liny, wchodzić na maszty, obierać ziemniaki, sprzątać pokład. A gdy już zejdą na ląd, chcą spotykanym w kolejnych portach ludziom mówić o Polsce: o religii, o kulturze, przygotowywać dla nich tradycyjne polskie dania. 

Dla Daru Młodzieży to na pewno niezwykłe wydarzenie – mówi doktor Agnieszka Czarnecka z Akademii Morskiej w Gdyni. To będzie drugi tak długi rejs Daru. Doktor Czarnecka podkreśla, że to nie będzie wypoczynek. To ciężka praca. Młodzi żeglarze będą pod władzą kapitana. – Mamy świadomość, że po krótkim kursie to nie będą specjaliści, ale wszystkiego, pod czujnym okiem specjalistów, nauczą się na Darze. Nasi kapitanowie to nie tylko fachowcy, ale też wspaniali ludzie i wychowawcy – dodaje doktor Czarnecka z Akademii Morskiej.

Dar „niepoddawania się”  

Organizatorzy Rejsu podkreślają, że wyprawa ma młodym żeglarzom uświadomić to, że jedną z cech charakterystycznych Polaków jest to, że nawet w chwilach bardzo trudnych (jak w czasach zaborów) nie poddają się. – Trzeba walczyć ze swoimi słabościami, ze swoją niemocą i z przeciwnościami, które spotykamy na naszej drodze. „Dar” to wspaniałe miejsce, by to wszystko przeżyć na własnej skórze, zrozumieć i w Bogu znaleźć oparcie – mówią zgodnie i kapitanowie i salezjanie.  


 Sztafeta młodych  

Konkretny uczestnik Rejsu nie przepłynie całej trasy. Każdy będzie wyznaczony na konkretny etap Najkrótszy będzie ten z Gdyni do Lizbony, potrwa dwa tygodnie. Będą jednak i takie, które potrwają nawet dwa miesiące. Cała wyprawa zaplanowana jest od maja 2018 do marca 2019 r. Prawie rok. Obecnie jeszcze nie wszystkie szczegóły są zaplanowane. Najbardziej znane porty morskie na świecie zabiegają o to, by Dar Młodzieży zrobił przystanek właśnie u nich – zachwalają wyprawę organizatorzy Rejsu Niepodległości. Szczegóły morskiej trasy cały czas są jeszcze dopinane na ostatni guzik. Będą odcinki egzotyczne i te w zimnych strefach klimatycznych. Jeszcze rozstrzyga się to, na jakich etapach popłyną. To ma być przygoda życia połączona z modlitwą dookoła świata.

Pierwszy port w Krakowie  

Wyprawa zacznie się jednak nie nad morzem, w Gdyni, ale… w Krakowie. Na początku maja z miasta Światowych Dni Młodzieży 2016 r. ma wyjść Iskra Bożego Miłosierdzia. Płomień ma dotrzeć aż do Panamy. Szykuje się długi, wymagający, ale i być może piękny rejs. Dar Młodzieży z darem od młodzieży.  

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.