Każdy z nas, przynajmniej od czasu do czasu, odczuwa lęk przed spowiedzią. Ale co zrobić, kiedy nie jest to dreszczyk emocji, ale paraliżujący strach? Pytam księdza Jacka Hadrysia, profesora, wykładowcę duchowości na Wydziale Teologicznym UAM, doświadczonego spowiednika i kierownika duchowego. 

Co zrobić, kiedy boję się spowiedzi? Kiedy nie jest to lekki stres, ale lęk sprawiający, że nogi mi się trzęsą, ręce pocą i z nerwów nie pamiętam grzechów. 

Spróbować zaufać Panu Jezusowi, wybrać się do kapłana, o którym wiem np. od kogoś, że jest łagodny, że potraktuje z dużą cierpliwością. Można uprzedzić go wcześniej (np. na początku lub na karteczce), że się mocno denerwuję. Można pójść do spowiedzi z kimś zaufanym (on będzie obok czekał i modlił się). Warto pamiętać, że idę oddać swoje grzechy Temu, o którym wiemy, ze Jego miłość jest większa od każdego zła. 

A co mają zrobić osoby, które ze strachu zapominają wszystkich grzechów? 

Chyba najskuteczniejszym sposobem jest zapisanie sobie owoców rachunku sumienia na kartce, na którą – w razie czego – zawsze można zerknąć podczas spowiedzi. 

Księże, ale najlepiej byłoby się tego lęku pozbyć. Jak więc zmienić swoje podejście, swoje myślenie, żeby już się jej nie bać? 

Idźmy tam na spotkanie z Jezusem-Przyjacielem człowieka, Przyjacielem grzesznika. Próbujmy sobie wyobrazić miłosiernego Ojca wychodzącego nam naprzeciw, wypatrującego nas… On nie czeka po to, żeby potępić, żeby wytknąć, ale po to, żeby wziąć nas w ramiona, ucałować, przywrócić godność dziecka Bożego, obdarzyć nas przebaczeniem i łaską z zadziwiającą hojnością. W spowiedniku starajmy się widzieć nie proboszcza czy katechetę, ale narzędzie w rękach Boga, poprzez które On nas może ze Sobą pojednać w sposób widzialny, namacalny. Jeśli pomimo to czujemy ścisk w gardle i mamy przyspieszoną akcję serca, to w całej prostocie mówmy o tym Jezusowi i prośmy Go, żeby On coś z tym zrobił. 

Strach przed spowiedzią – jak sobie poradzić? Pytamy eksperta 
3.83 (63.89%) 6 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 2


  1. A co zrobić jeżeli potępia ocenia i krytykuje?


  2. Nieważne, trudno po prostu przyjąć krytykę i nie oceniać księdza. Gdy emocje opadną wrócić do jego słów.
    Tu chodzi o to żeby wypowiedzieć swoje WSZYSTKIE grzech najgorsze bagno, każdy je ma wiec nie wstydźmy się. Robimy to dla własnego dobra bo pamiętajmy że szatan wszystkie nie wypowiedziane grzech będzie nam pamiętał i przypomni je nam w odpowiednim czasie. A cena może być słona. Więc lepiej przełykać ślinę ze wstydu i wysłuchać z pokorą wszystkiego niż później płacić diabłu. Pamiętajmy że wstyd jest jego zasługą. Gdy nas kusi zabiera go nam a gdy idziemy do spowiedzi daje nam go dwa razy tyle.