Co piątek ma stygmaty na rękach i nogach, a w Wielkim Tygodniu przeżywa mękę Jezusa. Ma wiele darów, na przykład dar bilokacji. Najbardziej jednak znany jest z tego, że odwzorował wizerunek Jezusa Chrystusa.  

– Credo – w tym jest cała tajemnica. Powtarzaj je codziennie. Ale powtarzaj: „ja wierzę w Boga ” – mówi brat Elia, zakonnik i stygmatyk, który od dzieciństwa doświadczał wielu niewytłumaczalnych zjawisk dzisiaj oficjalnie świadczących o obecności Boga. Przyjęło się, że wszyscy mówią o nim „brat pocieszenia”, ponieważ po spotkaniach z nim ludzie czują w sercu ogromny pokój a nieraz powracają do sakramentów po wielu latach pustki. 

Brat Elia pochodzi z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, jednak w 2000 r. założył wspólnotę Apostołów Bożych (Apostoli di Dio) w Calvo w Umbrii. Gdy złożył pierwsze śluby, zaczął również otrzymywać stygmaty.  

Dostał je w obecności innych braci, w czasie zajęć z liturgiki – opowiada ks. Belladelli na spotkaniu w klasztorze franciszkanów w Wieliczce. – Czytał brewiarz. Z czoła brata Elii zaczęły kapać krople krwi. Bracia wezwali pogotowie. Potem na jego rękach zaczęły pojawiać się rany. 

W 1990 r. na ciele brata Elii zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki Męki Jezusa. Otrzymuje je zawsze w Wielkim Tygodniu. Za każdym razem, jest tak samo: od rana w Wielki Piątek ma już wysoką gorączkę i traci siły. Już po godzinie 14 na jego ciele zaczynają pojawiać się rany od biczowania, jego twarz zaczyna puchnąć, a oczy zaczynają robić się podbite. O godzinie 15 traci przytomność. Pytany o to, jak przeżywa Pasję Chrystusa, brat Elia odpowiada: – Przeżywam to spokojnie, choć czuję cierpienie. Ono nie jest dla mnie, a dla ludzi. Bo Jezus żyje i jest prawdziwy! Nie jestem wtedy sam. Mój Anioł Stróż Lechitiel bierze mnie za rękę i doświadczam oderwania duszy od ciała. Widzę, co się dzieje z moim ciałem, z boku. Czuję cierpienie, ale jest mi lżej. 

Bracia ze zgromadzenia towarzyszą zawsze stygmatykowi. Podczas cierpienia w Wielkim Tygodniu modlą się razem z nim, towarzyszą mu przez całą noc. W Wielką Sobotę rany są trochę lżejsze. W Niedzielę jednak brat Elia zawsze wstaje pełen sił. Mówi: – Kiedy powiedziałem Jezusowi „tak”, nie wiedziałem, co mnie czeka. Powiedz Bogu „tak” w życiu, a on poprowadzi Cię w nieznane i piękne. To tak jak z sakramentem małżeństwa. Mówisz „tak”, ale nie wiesz, co cię czeka. 

Jak jednak doszło do zrobienia zdjęcia Jezusa? Brat Elia wcale tego nie pragnął, jednak podczas badan lekarskich, na które został wysłany aż do Stanów Zjednoczonych, lekarze spytali go, czy z kimś rozmawia. Usłyszał potem wewnętrzny głos, który rozkazał, aby lekarze udali się następnego dnia do kościoła. Zakupiono aparat fotograficzny z 12-klatkową kliszą w środku. Brat Elia wykonał 12 zdjęć, jednak po obróbce okazało się, że wszystkie 11 zdjęć jest maksymalnie prześwietlonych, jedynie na ostatnim, dwunastym zdjęciu ukazał się wizerunek Jezusa. Nikt go nie namalował, wizerunek Chrystusa został uwieczniony na kliszy fotograficznej.  

Tego typu wydarzenia wciąż przypominają nam, że Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, to nie historia, a rzeczywistość, o której Bóg chce nam ciągle opowiadać. 

Fot. YouTube

Stygmatyk, który zrobił zdjęcie Jezusowi
5.28 (87.96%) 18 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 4

  1. Kacper Piątkowski


    „Jak jednak doszło do zrobienia zdjęcia Jezusa? Brat Elia wcale tego nie pragnął, jednak podczas badan lekarskich, na które został wysłany aż do Stanów Zjednoczonych, lekarze spytali go, czy z kimś rozmawia. Usłyszał potem wewnętrzny głos, który rozkazał, aby lekarze udali się następnego dnia do kościoła. Zakupiono aparat fotograficzny z 12-klatkową kliszą w środku.” Bez urazy, ale czy mogłabyś pisać trochę bardziej zrozumiale? Ten fragment nie daje zbyt jasnego obrazu zdarzeń.

  2. Tommy Schmidt


    Nic tak nie paprze mózgu jak religia …


  3. wszystko ok, tylko jak ktoś się przyjrzy dłoni mężczyzny na zdjęciu, to na pewno zauważy czyj to symbol, niestety 🙁