Jeśli ktoś sądzi, że ze względu na rozliczne grzechy nie może być świętym, niech przyjrzy się „nieocukrzonym” żywotom znanych świętych i błogosławionych. W ogóle nie nadawali się do nieba, ale Bóg chciał inaczej. 

Nie zdziwmy się, gdy w niebie natkniemy się na… złodzieja, zdziercę, defraudatora, rozpustnicę, szydercę, szefa gangu, bigamistkę, heretyka, uwodziciela, wojennego podżegacza, masową morderczynię, gwałciciela i bratobójcę, satanistę, plotkarkę, hazardzistę, pijaka, karcianego oszusta, kanciarza, nałogowego alkoholika, egotystę i tak dalej, i tak dalej. Zatem każdy, nawet tak zwany najgorszy typ, ma szansę, by zostać świętym.  

(Nie)święta brzydka płeć 

Nie brakuje świętych, których winy były jak „szkarłat”. Jednym z nich jawi się celnik Mateusz, zdzierca pracujący dla okupanta, którego Rabbi z Nazaretu uczynił apostołem, a grasującemu na drogach, okradającemu podróżnych bandycie, jakim był Dobry Łotr (św. Dyzma, zwany też Dobrym Złodziejem), obiecał rychłe niebo. Na czele gangu stał natomiast św. Mojżesz Etiopski, siejąc postrach na egipskiej pustyni. Najeżdżał wsie, rabował, a nawet zabijał podróżnych przemierzających „należące do niego” piaski. Św. Kalikst przepuścił powierzone sobie cudze oszczędności, a św. Krzysztof, zanim uczynił Boga swoim Panem, służył Szatanowi. Satanistą był także ksiądz bez powołania, bł. Idzi z Portugalii. Dopiero kiedy ujrzał w śnie Śmierć z klepsydrą, zmienił swoje postępowanie. 

Wielu trosk przysparzał swej matce św. Monice św. Augustyn, heretyk (wyznający manicheizm) i uwodziciel; uwodziła też św. Maria Egipcjanka żyjąca przez siedemnaście lat w rozwiązłości. Z niewłaściwej postawy zasłynął i św. Ignacy z Loyoli, o którym jego sekretarz i biograf Juan de Polanco pisał, że przed nawróceniem był „uzależniony od hazardu i rozwiązły w swych kontaktach z kobietami”; dbał też przesadnie o włosy i paznokcie. Św. Jan Boży stał się znany w armii króla Karola V jako hazardzista i pijak rzucający wulgaryzmami oraz korzystający z usług prostytutek, a św. Kamil de Lellis jako oszust karciany i kanciarz, który wraz z ojcem ogrywał innych żołnierzy, uzupełniając w ten sposób swój żołd. Takiego oszukiwania nauczył się od swego ojca jeszcze jako chłopiec.  

Bł. Mateusz Talbot z Dublina był natomiast nałogowym alkoholikiem. Już w chłopięcym wieku chadzał z ojcem do pubu, a po raz pierwszy spróbował trunku, mając dwanaście lat, za co dostał od rodzica lanie, po czym ojciec znalazł mu pracę w dokach, żeby mieć na niego oko. Bł. Mateusz Talbot był nawet gotów sprzedać swoje rzeczy, by zdobyć pieniądze na alkohol. Ale i św. Stanisław Kostka nie jawi się jako anielsko niewinny. Jezuickie archiwa wiedeńskiego kolegium informują między innymi o tym, że buntował się w klasie.  

Grzesznice w nimbach 

Sporo na sumieniu mieli nie tylko aktorzy, ale i aktorki. Św. Genezjusz drwił na scenie z Boga, żałując w czasie swego męczeństwa, że „szydził ze Świętego Imienia i opamiętał się tak późno”. Do świętości doszła także słynąca z rozwiązłości aktorka, o której św. Jan Chryzostom pisał, że „gdy była na scenie, nie było nic bardziej plugawego”. Dla niej, Pelagii z Fenicji, jej kochankowie porzucali żony i dzieci, a bogacze tracili majątki. Nieszczęśliwa w małżeństwie patrycjuszka Fabiola, zanim zaczęła żyć życiem świętej, zasłynęła jako bigamistka i bezwstydna jawnogrzesznica. To ją miał na myśli św. Hieronim, gdy informował, że jej zdrady były tak liczne, iż „nawet prostytutka bądź niewolnik nie dorównaliby tej liczbie”. Umarła w opinii świętości podobnie jak kijowska księżna Olga, która kazała spalić żywcem w łaźni najświetniejszych mężczyzn z plemienia księcia Mała starającego się o jej rękę. Świętym został również jej wnuk, książę Włodzimierz, który mimo iż praktykował ofiary z ludzi oraz był bratobójcą i gwałcicielem, znalazł się w niebie, otrzymując wraz ze swą babcią Olgą tytuł „równego apostołom”.  

Święci „nieosłodzeni”
5.63 (93.75%) 8 ocen.


Tagi

święci

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze