dynie

Kika dni temu byłem w restauracji. Kiszki grały mi marsza, więc łapczywie sięgnąłem po kartę dań. Moim oczom ukazało się jesienne menu, a w nim: pikle dyniowe, krem dyniowy, racuchy z dyni, zapiekanka dyniowa, pierogi z dyniowym farszem, zupa ogórkowa z dynią, a na deser dyniowe Kilimandżaro.

Brakowało tam jeszcze rosołu i schabowego, oczywiście z dyni. Kiedy kelner przyszedł po zamówienie, przysłowiowym gwoździem do trumny okazał się elegancki notes ze szczerbatą dynią. Eureka! Przecież Halloween za pasem. Szybko zdałem sobie sprawę, że dynia w tych dniach jest wszechobecna. Kiedy w dzień Wszystkich Świętych odwiedziłem nekropolię w mojej rodzinnej miejscowości, na kilku grobach dostrzegłem cudowne znicze w kształcie, jakże by inaczej – dyni. Zaczęły mnie nurtować pytania: „co się z nami dzieje?”, „dlaczego tak łatwo zamieniamy to, co było normalne do tej pory, w coś, czego do końca nie rozumiemy?”.

Dynia zamiast mózgu?
Ktoś może pomyśleć, że te pytania są prowokacją. I ma rację! Mają sprawić, że w naszych głowach zamiast dyniowej papki pojawi się refleksja nad tym, czy my w ogóle potrzebujemy Halloween.
Tak to już jest, że coroczna maskarada poprzedza dzień Wszystkich Świętych. Cóż za piękny tandem! Wszak i w jednej i w drugiej „uroczystości” chodzi przecież o to samo, mianowicie o śmierć. Jednak pomimo tej analogii jest kilka subtelnych różnic. Czaszka symbolizuje śmierć. Wielu świętych przedstawia się z tym symbolem dlatego, że jest to oznaką kruchości życia i przemijania. W przeszłości pirackie statki również pływały pod trupią banderą, a esesmani na swoich mundurach również używali tego znaku. To również jest oznaka kruchości życia oraz śmierci, ale cudzej. A co oznaczają ludzkie kości, w które stroją się nasze małolaty, żeby wymusić trochę słodyczy od sąsiadów? Na pewno nie to, że nasze życie jest kruche i ulotne. Na pewno nie to, że liczy się świętość, czyli życie w zgodzie z własnym sumieniem i dawanie szczęścia drugiemu człowiekowi. Tutaj chodzi o to, żeby kogoś wystraszyć, zabawić się jego kosztem, zdobyć trochę słodyczy. Ale jest jeszcze drugie dno – biznes, i to całkiem spory. Halloween w Stanach jest drugim co do wielkości świętem, zaraz po Bożym Narodzeniu. To z kolei generuje szereg konsumenckich potrzeb, które są zaspokajane przez szeroko pojęty przemysł rozrywkowy.

Śmierć jest fajna?
Istotą Halloween jest jednak kult śmierci. Nie chodzi tu bynajmniej o przechodzenie z jednego życia do drugiego, lepszego, jak chociażby w chrześcijaństwie, ale o otoczenie czcią samej śmierci. Zatem przebierając się za różne stwory, wampiry i dyniowe monstra człowiek staje się reklamą śmierci. Dochodzimy tutaj do kolejnego paradoksu. Człowiek, który tak bardzo chce żyć, raz w roku krzyczy, że „śmierć jest fajna”, po czym powraca do rzeczywistości i następnego dnia ze łzą w oku zapala znicz na grobie bliskiej osoby, myśląc w duchu: „mógł jeszcze trochę pożyć…”

Czy dynia może być bogiem?
Rozmawiałem kiedyś z hodowcą dyń. Ten człowiek opowiadał mi, jak wiele pracy i wyrzeczeń kosztuje go uprawa. Wspominał o metodach sadzenia i pielęgnacji tego okazałego warzywa oraz o tym, że aby efekty jego pracy były spektakularne musi w środku nocy zrywać się z łóżka i dorzucać do pieca, żeby rośliny miały odpowiednią temperaturę. Początkowo nie zrobiło to na mnie wrażenia, ale zasypiając w jeden z jesiennych wieczorów uświadamiałem sobie, że ten rolnik wiele musi poświęcić. Niech raz w nocy zaśpi i cała plantacja nada się tylko na paszę dla świń. A co się stanie, kiedy przeciętny, polski zjadacz dyni, chrześcijanin, zapomni się pomodlić przed pójściem spać? Albo co się stanie, kiedy ten sam zapominalski zawieruszy w sobie pielęgnowanie tradycji Wszystkich Świętych albo zamieni pamięć o zmarłych przodkach w zabawę z pustą dynią, gdzie największym trofeum jest „psikus albo cukierek”? Nie stanie się nic. Dosłownie, w jego głowie nie powstanie żadna refleksja, po co to całe zamieszanie z Halloween, po co dynia i skąd się to wszystko wzięło. To jednak nie jest największy problem. Najbardziej bolesnym może okazać się fakt, że w naszym społeczeństwie, mimo wszystko na wskroś przenikniętym duchem chrześcijańskim, będzie pełno ludzi, dla których to właśnie dyniowe pikle są bogiem, a symbolem ich wiary będzie pusta, szczerbata dynia, która dzień po sławetnej halloweenowej rezurekcji stanie się kompostem.

Święto wszechobecnej dyni
6 (100%) 1 ocen.


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze