Co się porobiło na tym świecie, że nawet Lucyfer może być święty. Nie, nie, spokojnie, nie jestem satanistą, a to nie jest głupi żart. Święty Lucyfer istniał naprawdę, a zamiast czerwonej skóry i rogów miał… mitrę i pastorał! 

Ach, jak dobrze jest sobie czasami wyjechać. Odpocząć od całego zgiełku miasta, od politycznych kłótni i codziennej rutyny. Gdzie by można tym razem pojechać na rodzinne wakacje? Czemu by nie na Sardynię – włoską wyspę na Morzu Śródziemnym? Najlepiej do stolicy, czyli Cagliari. Przyjemne miasteczko, nie za duże, z imponującą ilością zabytków i niezwykłym klimatem. I tak wyjeżdżasz sobie na wymarzone wakacje, a przechadzając się z rodziną po miasteczku mało co nie dostajesz zawału serca. Wkroczyłeś właśnie dziarsko na ulicę świętego… Lucyfera! Przecierasz ze zdumienia oczy, patrzysz na tabliczkę z nazwą pod innym kątem, ale złośliwy napis wcale nie chce zniknąć. Ochłonąwszy trochę myślisz, żeby udać się do kościoła chwilę się pomodlić – cóż jest lepszego dla udręczonej duszy niż chwila modlitwy? I jakież jest Twoje zdziwienie, gdy najbliższy katolicki kościół nosi wezwanie nikogo innego jak tegoż samego św. Lucyfera! 


Dla nas to rzecz niebywała, dla miejscowych nadal pewnie stanowi ubaw obserwowanie min zaskoczonych turystów. Nasz bohater, święty Lucyfer, nie ma nic wspólnego z tym przychodzącym nam na myśl. Wręcz przeciwnie, był biskupem Cagliari w trudnym dla Kościoła czasie walki z herezją arianizmu podważającą bóstwo Chrystusa. Za obronę św. Atanazego, na synodzie w Mediolanie w 355 r. zmuszony został udać się na wygnanie. W jego trakcie pisał liczne pamflety przeciwko cesarzowi Konstancjuszowi II, który był zwolennikiem herezji Ariusza. Po nastaniu nowego cesarza, Juliana zwanego Apostatą i odwołaniu banicji udał się do Antiochii. Krótko później na synodzie w Aleksandrii w trakcie sporu Paulina z bp. Melecjuszem przyłączył się do zwolenników tego pierwszego i wyświęcił go na biskupa czym prawdopodobnie chwilowo ściągnął na siebie ekskomunikę. Ostatecznie Paulin uznany został przez św. Atanazego Wielkiego, Lucyfer jednak opuścił już Syrię i wrócił do rodzinnego Cagliari do swojej diecezji. Umarł kilka lat później w roku 370 w opinii świętości. Od tego czasu czczony jest lokalnie na Sardynii i choć jego kult jest oficjalny to nigdy nie wszedł do Martyrologium Rzymskiego, a tym samym jego kult nigdy nie stał się powszechny. 

Zabawne, jak jesteśmy uwięzieni we własnych skojarzeniach. W IV wieku imię Lucyfer pozbawione było wszelkich złych konotacji a oznaczało po prostu „niosącego światłość” od łacińskich słów lucis, czyli światło i ferre – nieść. I choć kult biskupa Lucyfera nie jest powszechny, to jego stanowcza postawa w walce z herezją arianizmu kogoś mi przypomina. Moimi patronami są akurat Aleksander i Atanazy, dwaj biskupi Aleksandrii, również znani z nieprzejednanej walki z tą herezją. Ich życie połączyła wspólna troska – o nieskazitelną czystość wiary chrześcijańskiej. Mogę więc chyba śmiało zawołać: Święty Lucyferze, wypraszaj nam taką troskę! 

 

Święty Lucyferze, módl się za nami 
6 (100%) 4 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 1


  1. Święty Hieronim wspomina o tym biskupie, pamiętam, jak sama byłam zdziwiona i od razu chciałam dzielić się z innymi tą „ciekawostką”:) Zresztą w historii Kościoła (która niestety jest dość mało znana) jest wiele rzeczy wymykających się utartym schematom.