Od czasu wybuchu wojny w Syrii w 2011 r. życie straciło ponad trzysta tysięcy osób, a ponad dziesięć milionów Syryjczyków musiało opuścić swoje domy. Połowę z nich, według raportu ONZ, stanowią dzieci.

Około pięciu milionów uchodźców znalazło tymczasowe schronienie za granicą; najwięcej w Turcji, Libanie i Jordanii. Szczególnie trudna sytuacja panuje w Libanie, gdzie przebywa ich już około dwóch milionów. Dla czteromilionowego kraju jest to nie lada wyzwanie, które spowodowało drastyczne pogorszenie się warunków życia mieszkańców (ponad milion Libańczyków żyje poniżej granicy ubóstwa), a w konsekwencji nasilającą się niechęć do Syryjczyków.

W Europie z niepokojem śledzimy wydarzenia w tamtym rejonie, ale naszą uwagę przykuwa głównie to, co nas dotyczy: poczucie zagrożenia terroryzmem, lęk przed dominacją islamu i burzliwa dyskusja wokół kwestii uchodźców. W tym wszystkim wielu traci z oczu to, co jest największym dramatem tej wojny: sytuację konkretnych ludzi, ofiar tego konfliktu – chrześcijan, muzułmanów czy wyznawców innych religii. Według szacunków organizacji pomocowych ponad trzynaście milionów osób potrzebuje obecnie pomocy humanitarnej.

Papież Franciszek wielokrotnie apelował o pokój w Syrii, zwracając się zarówno do wielkich tego świata, których posunięcia mogą wpływać na rozwój wydarzeń, jak również do nas wszystkich, którzy poprzez modlitwę i pomoc charytatywną także możemy zmieniać świat.

„Wojna w Syrii trwa już piąty rok. Jest to sytuacja niewypowiedzianego cierpienia, którego ofiarą jest naród syryjski, zmuszony do przetrwania pod bombami lub znalezienia dróg ucieczki do innych krajów lub obszarów Syrii” – mówi papież, wyrażając swój głęboki ból, ale także nadzieję, że „pokój w Syrii jest możliwy”. Apelując do świata o budowanie bardziej sprawiedliwego społeczeństwa, wypowiada słowa oskarżenia: „Podczas gdy ludzie cierpią, niewiarygodne sumy pieniędzy wydawane są na dostarczanie walczącym broni. A niektóre z krajów dostarczających tę broń, należą do tych, którzy mówią o pokoju. Jak można wierzyć ludziom, którzy prawą ręką świadczą ci życzliwość, a lewą zadają cios?”. Franciszek wzywa każdego z nas, abyśmy połączyli siły na wszystkich poziomach i przez modlitwę i dzieła pokoju umożliwiali wprowadzenie pokoju w Syrii.

Organizacje charytatywne i Kościół w Polsce podejmują wiele inicjatyw, dzięki którym możemy nieść pomoc, nie czyniąc rozróżnień ze względu na religię czy poglądy polityczne. Polska Akcja Humanitarna niesie pomoc Syryjczykom od 2012 r. Jej działania koncentrują się na zapewnieniu najbardziej podstawowych towarów: czystej wody, żywności, opieki medycznej, prowadzi także zajęcia edukacyjne dla dzieci. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej prowadzi w Libanie największy program pomocy humanitarnej realizowany przez organizację pozarządową. Choć działania te są współfinansowane w części przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i ONZ, to ich kontynuacja zależy od wsparcia prywatnych darczyńców. W styczniu 2014 r. otwarto ośrodek zdrowia, w którym uchodźcy mogą skorzystać z pomocy internisty, pediatry oraz lekarzy specjalistów.

Caritas Polska zapewnia pomoc uchodźcom syryjskim w Libanie i Jordanii, a projekty są współfinansowane przez MSZ. W tym roku również do dzieci syryjskich dotarło Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. Od kilku miesięcy polska Caritas proponuje kolejną formę pomocy ofiarom wojny. Projekt „Rodzina rodzinie” polega na wsparciu finansowym konkretnych rodzin (nie anonimowych ofiar) żyjących w Syrii lub w obozach dla uchodźców w Libanie. Drugą inicjatywą Kościoła był projekt korytarzy humanitarnych – w jego ramach miało zostać sprowadzonych do Polski kilkadziesiąt osób szczególnie chorych, którym nie można już udzielać pomocy w miejscowych szpitalach. Inicjatywa została niestety zablokowana przez MSZ i MSWiA.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest jednym z największych darczyńców świadczących pomoc w nagłych wypadkach w Syrii, zwłaszcza chrześcijanom. Organizacja pomogła prawie dwustu tysiącom chrześcijan oraz pozostałym mieszkańcom Syrii. Pomoc dociera do nich w postaci artykułów spożywczych, energii elektrycznej, gazu, artykułów medycznych i finansowych.

Wspólnota Sant’Egidio regularnie organizuje spotkania modlitewne w intencji pokoju i z jej inicjatywy 1 października 2016 r. po raz kolejny odbyło się czuwanie pod hasłem „Umrzeć z nadziei” w intencji uchodźców, którzy zginęli w drodze do Europy. Modlitwy odbywały się w wielu miejscach w Polsce, a w warszawskiej archikatedrze swoim świadectwem podzielili się Nabiha Alnumair i Antoun Yousef – uchodźcy z Homs. Od 36 lat są małżeństwem, żona jest lekarzem, mąż prowadził własną aptekę, są chrześcijanami i zanim sami wyjechali z Syrii, wysłali za granicę dwóch synów. „Są młodzi i mogą znieść trudy podróży” – wyjaśniają decyzję o posłaniu synów i dodają, że cena dla przemytników za każdego z nich wynosiła 13 tys. euro, a jeden z nich na pontonie dopłynął do Grecji. Co powiedzieliby na tak łatwo wydawane przez nas sądy na temat młodych mężczyzn maszerujących do Europy?

Wojna domowa w Syrii wyzwoliła falę fundamentalizmu i radykalizmu w łonie islamu, czego wyrazem jest powstanie tzw. Państwa Islamskiego, ale również między zwykłych ludzi zaczęła wkradać się nienawiść. Dalsze istnienie chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie – czyli na ziemiach, które są jego kolebką – znalazło się w sytuacji szczególnego zagrożenia. Słysząc o prześladowaniach chrześcijan, nie można jednak zapominać o najliczniejszej grupie muzułmanów, którzy odcinają się od działań fundamentalistów, jak również o tym, że największą liczbę ofiar działań militarnych ISIS i zamachów terrorystycznych stanowią sami muzułmanie.

W sytuacji, gdy wielu powtarza, że dialog z islamem jest niemożliwy, ojciec Jaques Mourad – przeor syryjskiego klasztoru, który przez kilka miesięcy był zakładnikiem Państwa Islamskiego – mówi: „Jedynym sposobem na powstrzymanie ekstremistów jest nawiązanie dialogu z islamem”. Powołuje się na swoje osobiste doświadczenia i dodaje: „Nasz świat potrzebuje rewolucji przeciwko przemocy. Tylko wtedy będzie w stanie odnaleźć pokój. My chcemy być narzędziami pokoju. Tak postępowaliśmy w Mar Elian: udzielaliśmy pomocy miejscowej ludności, bez względu na wyznawaną przez nich religię”.

Podobne świadectwo pomocy przekraczającej podziały religijne, polityczne i narodowościowe daje libański szejk Mohammed Awad Merheb. Z jego inicjatywy powstaje obecnie lokalna klinika i szkoły dla syryjskich uchodźców. Czyni on też starania na rzecz porozumienia między Libańczykami a przybyszami z Syrii oraz organizuje spotkania z liderami lokalnych chrześcijańskich społeczności. „Z zasady nie pytamy nikogo jakiego jest wyznania, z którą stroną konfliktu sympatyzuje, pomagamy każdemu jak umiemy” – mówi szejk Merheb.

fot. PAP/EPA/STR

Syria: wojna trwa już piąty rok
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze