Chcesz dobrze i jednocześnie ciekawie przeżyć życie? Chcesz budować na wierze, ale jednocześnie chcesz być całym sobą w świecie? Chcesz iść pewnym krokiem przez życie, a nie chcesz, by życie przeszło obok ciebie? Chciałbyś mieć trenera osobistego, który powie ci, jak to zrobić? Który poprowadzi i wskaże cel? Mamy dla Ciebie idealną ofertę. Coach Maryja Panna Matka Boska (w skrócie: Maryja).  

Coaching Maryi  

Najważniejsze – za usługi doradcze nie pobiera żadnych pieniędzy. Stawia jednak kilka wymagań: musisz jej zaufać i robić dokładnie to, co ona. Szczegóły za chwilę. Wcześniej małe wyjaśnienie. Pomyślisz, drogi czytelniku, że sobie dowcipkuję. Maryja trenerem osobistym?! Po pierwsze coaching jest blisko związany z biznesem, to wysoko płatne usługi. Po drugie – może wiara to i ciągły rozwój. Ktoś, kto współpracuje z trenerem osobistym, jest skupiony bardziej na sobie niż na relacji z innymi, chociażby z Bogiem. Ja jednak spróbuję cię przekonać, że Maryja to trener idealny. 

Do takiego myślenia zainspirowało mnie święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, które obchodziliśmy dzień po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Mogliśmy przekonać się wtedy, w czym tkwi sukces Maryi. Jako zwyczajna kobieta stała się Matką nas wszystkich. Jak to zrobiła? Maryja daje cztery rady: 

Całkowicie wyrzeknij się grzechu  

Szczególnie tego ciężkiego, który odłącza nas od Boga. W święto Matki Kościoła nie bez powodu w pierwszym czytaniu słyszymy historię z raju, historię Adama i Ewy, którzy nie słuchając Boga, a szatana, popełnili grzech, oddalili się od Tego, który dał im raj. Maryja za to nigdy nie sprzeciwiła się woli Boga, nigdy nie zgrzeszyła przeciw Niemu. Dzięki takiej postawie czerpała pełnymi garściami z jego łask. Maryja, w odróżnieniu od Ewy, była w tej kwestii doskonała. A czy nie o to w coachingu chodzi? By dążyć do ideału?  

Bądź posłuszny Bogu  

On zawsze lepiej wie, co jest dla ciebie najlepsze. I Maryja kierowała się tą zasadą. Chociażby w Kanie Galilejskiej, gdy w czasie wesela zabrakło wina. Weselnikom kazała zrobić to, co powie im jej syn – Jezus. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” – pamiętamy te słowa. I wina nie zabrakło już do końca wesela.  

Bądź uważny 

Tak modne ostatnio jest słowo „mindfulness”, które tłumaczy się właśnie jako uważność, skupienie. To nawet nie słowo, a bardziej sposób na życie. O „mindfulness” można przeczytać w wielu poradnikach z cyklu „jak być szczęśliwym”. Koresponduje z filozofią „slow life”. Gdy wszyscy pędzą – ty zwolnij. Bądź hipsterem. Nie rób tak, jak wszyscy. Nie daj się zapędzić w kołowrotku jak chomik. Pędzimy, często z telefonami komórkami w dłoni i z nosami w nich utkwionymi przemierzamy świat. Zamiast oglądać, obserwować świat, przeglądamy kolejne strony, portale, filmiki i zdjęcia. Symbolem są już chyba ludzie, którzy w pracy zamiast podejść do siebie i przekazać wiadomość, wysyłają do siebie informacje przez Facebooka. Tak samo znajomi, którzy idą na kolację do restauracji a i tak co chwilę spoglądają na wyświetlacz telefonu. Mamy kontakt z tysiącami ludzi, nawet z najodleglejszych zakątków świata, ale nie widzimy tych obok nas.  

Maryja widziała ludzi obok siebie. Widziała, że na weselu w Kanie brakuje wina. Może zauważyła nerwowość weselników, ich zakłopotanie? Obserwowała, była skupiona na potrzebach innych. Egoizm to coś, czego Maryja nie znała. Była całą sobą w świecie. Żyła tu i teraz. To też dlatego jest tak oryginalną „coucherką”. Jej rozwój osobisty polega praktycznie tylko i wyłącznie na rozwoju przez miłość do Boga i ludzi.  

Rozeznawaj to, co właściwe   

Ostatnie i chyba najtrudniejsze – rozeznanie. Życie codziennie stawia nas ciągle przed wyborami: mniejszymi i większymi, łatwiejszymi i trudniejszymi. Niekiedy podejmujemy je mechanicznie, jakby z automatu (z przyzwyczajenia, rutyny, co też niekiedy bywa groźne i wpycha nas w sidła grzechu). Inne decyzje nastręczają nam dylematów: musimy wybrać między drogą w lewo lub w prawo, niekiedy trzeba się cofnąć. Maryja podejmowała zawsze właściwe postanowienia. Dlaczego? Oddała się łasce Ducha Świętego. Również o tym czytaliśmy (słuchaliśmy) w święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Dziejach Apostolskich. Maryja – tuż po Zesłaniu Ducha Świętego – przebywała z Apostołami, trwała z nimi „jednomyślnie na modlitwie”. No właśnie – modlitwa! To ona daje nam rozeznanie, to ona sprawia, że targani rozterkami w końcu wiemy, co wybrać, co dla nas najlepsze.  

Cztery konkretne, proste, ale jednocześnie wymagające zasady. Wymagające ciągłej pracy nad sobą. Czy jednak nie na tym polega coaching? Oddajmy się w ręce Maryi! „Wytrenowała” już miliardy ludzi przez tysiące lat. Dobrze na tym wyszli. 

Trener osobisty – zadowolenie gwarantowane 
6 (100%) 1 ocen.


źródło: Maciej Kluczka

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.