Archidiecezja Poznańska jest miejscem o bogatej i najstarszej w Polsce tradycji akademickiej działalności misyjnej. 

Nic dziwnego, że to właśnie tam w dniach 10 i 11 maja na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu odbyło się sympozjum pod tytułem Akademicki Ruch Misyjny – wczoraj – dziś – jutro. 

W piątek 11 maja Mszy św. przewodniczył ks. abp Henryk Hoser SAC. Arcybiskup dobrze zna specyfikę posługi misyjnej, ponieważ sam pracował na misjach w Rwandzie. Zapytany przez Justynę Nowicką z portalu misyjne.pl o to, co jest najważniejszą misją Kościoła dzisiaj, powiedział: Misja Kościoła jest cały czas ta sama. Ale myślę, że dzisiaj trzeba ludziom przede wszystkim przypominać o tym, że Bóg istnieje, bo o tym zapominają. I żyją tak, jakby Go nie było. I tutaj jest także rola dla misjonarzy, bo wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy, jesteśmy misjonarzami. Pan Jezus nas posyła na kres ziemi, chodzi tutaj też o kres egzystencji ludzkiej. Na kres wiary i niewiary. Na te granice trzeba się pilnie udać.  

Fot. Justyna Nowicka

I rzeczywiście misja jest wciąż ta sama: głosić Ewangelię aż po krańce ziemi i to nie tylko w wymiarze geograficznym, ale może przede wszystkim wszędzie tam, gdzie są peryferie duchowe, peryferie wartości. Może się wydawać, że to przedsięwzięcie bardzo obciążające po ludzku i duchowo. Ale jeśli człowiek, który chce wyjechać na misje albo po prostu chce ewangelizować, jest do tego przygotowany, uformowany, odczuwa wielką radość, kiedy może dawać coś z siebie. 

Fot. Justyna Nowicka

Bardzo mocno wybrzmiewało to w wypowiedziach ks. Juana Martíneza Sáez oraz s. Inmaculady Pérez Castillo OMI, którzy są odpowiedzialnymi za wolontariat misyjny w Hiszpanii. Doświadczenie mają ogromne, ponieważ co roku na wolontariat misyjny wyjeżdża 8–10 tysięcy młodych Hiszpanów. Ksiądz Juan podkreślał, że celem formacji misyjnej nie jest sam wyjazd, ale rozwój człowieka w wymiarze ludzkim i chrześcijańskim. Na misjach jest wiele trudnych sytuacji, takich jak spotkania z ogromną biedą materialną, intelektualną, duchową i człowiek, który jedzie na misje musi sobie z nimi wewnętrznie poradzić. Dlatego konieczne jest rozeznanie, kto ma do tego powołanie. Siostra Inmaculada dodała, że bardzo ważna jest także formacja w czasie wyjazdów i towarzyszenie młodym po powrocie. W Hiszpanii takie osoby później często angażują się w ewangelizację w swojej parafii. 

Fot. Justyna Nowicka

Swoją działalność przedstawiło Kleryckie Koło Misyjne w Częstochowie oraz alumni z Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, a także Joanna Dworzecka z Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnego „Apollos”. Natomiast pan Jacek Jarosz z Fundacji „Redemptoris Missio” przybliżył, w jaki sposób przebiega przygotowanie wolontariusza misyjnego pod kątem zagrożeń, które mogą go spotkać na miejscu. Składają się na to przygotowanie elementy wiedzy o chorobach tropikalnych, różnicach kulturowych, niepokojach społecznych w danym regionie, przestępczości. Tak więc, oprócz zajęć z lekarzami, doświadczonymi misjonarzami są też z takie z antyterrorystami. 

Swoim doświadczeniem pracy misyjnej dzieliła się również pani Helena Pyz, która od końca lat osiemdziesiątych jest lekarzem w Ośrodku Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya w Indiach. Opowiedziała historię chłopaka, który miał ogromny zapał, bardzo chciał pojechać, by pomagać trędowatym, chociaż do końca nie był przygotowany. Pojechał i miał być pół roku. Wytrzymał pięć dni. Pani doktor zwróciła szczególna uwagę właśnie na motywację wolontariusza: jeśli misjonarz czy wolontariusz jedzie na misje z powodu tamtych ludzi, to się sprawdzi, ale jeśli dlatego, że chce w tym czegoś dla siebie, to się nie sprawdzi. A jeśli się nie sprawdza, to bardzo ważne jest, by potrafił przed sobą przyznać, że nie daje rady. 

Fot. Justyna Nowicka

Trzecią częścią sympozjum była dyskusja panelowa zatytułowana JUTRO Akademickiego Ruchu Misyjnego. Panel poprowadził o. dr Marcin Wrzos OMI, redaktor naczelny „Misyjnych Dróg”, a uczestnikami byli: s. Elżbieta Sołtysik SSPC, Alicja Kajak-Zięba, misjonarka świecka, ks. Kamil Leszczyński SDS z Koła Naukowego Misjologów UKSW oraz Agata Wachowiak AKM. 

Dyskutanci zgodnie przyznali, że jest potrzeba docenienia zaangażowanie osób świeckich w misje, także przez zaufanie im i oddanie części odpowiedzialności za działalność misyjną na miejscu i na wyjeździe. Podkreślano także konieczność wykorzystywania nowych mediów do rozprzestrzeniania informacji wśród młodych ludzi, które często prowadzą później do spotkania „w realu” i rozpoznawania w sobie, czy to zainteresowanie jest czymś, co przerodzi się w pracę na rzecz misji. 

Fot. Justyna Nowicka

Bardzo ważną częścią były także rozmowy kuluarowe podczas przerw, gdzie osobiście można było porozmawiać z misjonarzami, członkami środowisk misyjnych, czy siostrą zamordowanej Heleny Kmieć – Teresą, która także była uczestniczką sympozjum. Można było obejrzeć także eksponaty z misji oraz zaopatrzyć się w literaturę misjologiczną. 

W sympozjum uczestniczyło ponad sto osób związanych z akademickim środowiskiem misyjnym.  

 

Galeria (15 zdjęć)
Trzeba zaufać świeckim misjonarzom 
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.