Kilka dni temu, gdy Ewa Chodakowska umieściła na swoim profilu Facebookowym wpis z cytatem ze św. Jana Pawła II, w Internecie zawrzało. Dziś, gdy emocje już opadły, warto spojrzeć na tę sytuację z nieco innej strony.

W Wielki Piątek pani Ewa umieściła taki wpis na Facebooku: 

W czasach kiedy umierają prawdziwe wartości.. "Życzę wam wszystkim, drodzy bracia i siostry, byście przeżywali to…

Opublikowany przez Ewa Chodakowska na 13 kwietnia 2017

 

Jak sami możemy przeczytać, w komentarzach rozpętała się prawdziwa burza. Nie sposób zanalizować wszystkich komentarzy, bo ich liczba sięga trzech tysięcy i wciąż się zmienia. Post obecnie ma ponad 53 tysiące „polubień”. Ludzie zaczęli zarzucać Chodakowskiej wiele nieprawdziwych rzeczy (pisownia oryginalna): 

  • Ewa come onnnnnnnnnnnnn!!! Dlaczego z fajnej platformy fitnessowo-zdrowotno- lifestylowej robic kazalnice? Mówiłaś ze nie angażujesz się politycznie i religijnie? Wiara to prywatna sprawa.  
  • Co Ty Ewka nie wspierasz kobiet w walce o ich prawa ale wrzucasz jakis katolicki belkot? ja Ci zycze zebys otworzyla oczy. moglabys zrobic tyle dobrego dla kobiet w polsce…
  • Skoro bóg i wiara jest Ci niezbędny do bycia dobrym musisz byc naprawdę złym człowiekiem. 

Przyzwyczajona jestem do tego typu sytuacji. Co jakiś czas jakiś jakiś celebryta pisze w Internecie kontrowersyjne rzeczy i takie reakcje są naturalnym następstwem. Jednak tutaj Ewa Chodakowska zaskoczyła wszystkich internautów po raz kolejny. Nie zostawiła tej sytuacji samej sobie, tylko zaczęła odpowiadać na liczne prowokacje, jakie stawiali czytelnicy jej fanpejdża. Jeden z jej komentarzy przypadł mi szczególnie: 
Ta sytuacja może sprowadzić nas do wielu refleksji. Jedną z nich jest fakt przyznawania się do swojej wiary. Osobiście nie lubię tego potocznego sformułowania „przyznawać się” – ponieważ inni patrząc na nas sami powinni wyciągać wnioski na temat tego kim jesteśmy. I tak rzeczywiście się dzieje. „Przyznawanie się” brzmi, jakbyśmy mieli przyznać się do czegoś złego, czegoś co nas pejoratywnie obciąża. Jak jednak wiara w Chrystusa, która daje nam prawdziwą wolność, może nas obciążać?  

Tą myśl stara się również przekazać nam kobieta, która żyje tą wiarą – a na co dzień uprawia fitness. Jak sama mówi, nie byłaby tym, kim jest teraz, gdyby nie osobiste doświadczenia Boga, które ją tak ukształtowało. Jak widzimy, nie tylko przecież przy tej okazji, dla ludzi jest to swoistym zgorszeniem. Jak osoba, którą wszyscy rozpoznają, może wierzyć w Boga? Przecież to jest zarezerwowane tylko dla prostych ludzi, o których się nie mówi. Wiara w Boga, a co za tym idzie  poszanowanie dla życia, sprzeciw wobec wszystkich antychrześcijańskich marszy, a nie raz i publiczne jej wyznawanie – budzi sprzeciw. I ma budzić, bo Chrystus był odrzucony. Jak sam powiedział, nas również będą odrzucać. Ale tym lepiej dla nas.

Tylko ludzie słabi wstydzą się swojej wiary  
5.86 (97.62%) 14 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze