Słowa mają znaczenie. I nie chodzi tutaj o tzw. hejt, ale o odpowiedzialność za to, jakie opinie wyrażamy. Do niedawna myślałam jeszcze, że negowanie Holocaustu będzie ostatnią rzeczą, jaką przyjdzie mi usłyszeć. Ale nawet na ten temat została już wyrażona „odmienna” opinia.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, sąd w Berlinie skazał w poniedziałek Ursulę Haverbeck na sześć miesięcy więzienia za notoryczne negowanie Holokaustu. 88-letnia kobieta twierdziła w styczniu 2016 roku, że komory gazowe w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz nie były prawdziwe. Ursula Haverbeck, podobnie jak David Irving, Richard Williamson czy David Duke twierdzi, że historia obozów koncentracyjnych jest inna niż ta, aniżeli znamy my i sami świadkowie. Obóz koncentracyjny w Auschwitz, jedno ze straszniejszych miejsc pamięci na świecie, w teoretycznych założeniach Niemców miał być obozem pracy. Plany co do niego się zmieniły. To jednak nie wpływa na opinie głównych negacjonistów, którzy nie tylko podają zmienione liczby ofiar Holocaustu, ale także twierdzą, że komór gazowych dla ludzi nie było.  

O ile ta opinia wydaje się co najmniej szokująca, o tyle sami negacjoniści opierają swoje założenia na prostym twierdzeniu: brak dowodów. Rzeczywiście, Niemcy zniszczyli je wszystkie. Łącznie z wysadzeniem komór gazowych takich jak ta w Auschwitz. 

Fot. wikipedia

W głośnym procesie Debory Lipstadt (amerykańskiej historyczki pochodzenia żydowskiego) i Davida Irvinga (pisarza, czołowego negacjonisty) w 1998 roku chodziło właśnie głównie o dowody. David Irving opierał się na tezie, że nie udowodniono istnienia komór gazowych (jedynie komór gazowych do odwszawiania), a Debora Lipstadt jako pozwana, zgodnie z angielskim prawem, musiała udowodnić prawdziwość swojej tezy, a więc to, że komory gazowe rzeczywiście istniały. Zadanie jednak nie było łatwe, ponieważ nie ma na świecie ani jednego zdjęcia komory gazowej, a każdy, kto ją widział i do niej wszedł, nigdy żywy już jej nie opuścił. Są jednak świadkowie historii – jak choćby pracownicy Sonderkommando, którzy pracowali w krematoriach.  

Debora Lipstadt po wygranym procesie z Davidem Irvingiem przed Sądem Najwyższym w Londynie w 2000 r. Fot. Sean Smith / The Guardian

Takim był Shlomo Venezia, Grek żydowskiego pochodzenia, który opisuje swoją niezwykle wstrząsającą historię w książce „Sonderkommando. W piekle komór gazowych”. Muszę polecić tę publikację i równocześnie przed nią ostrzec. Bez zastanowienia i przygotowania sięgnęłam po nią, a gdy ją przeczytałam, przez następny miesiąc miewałam prawdziwe koszmary. Ktoś może powiedzieć: po co czytać takie straszne rzeczy, karmić się tak okropnymi obrazami, gdy „dosyć ma dzień swojej biedy”. To samo zresztą można powiedzieć o ekspozycjach w wielu muzeach – miejscach pamięci: w Sobiborze, Treblince, Bełżcu czy Sztutowie. A jednak, jest to potrzebne.  

Być może w ubiegłych latach nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyślałby, że można zaprzeczyć istnieniu komór gazowych czy w ogóle Holocaustu. I choć spotkać się można z różnymi poglądami na temat następstw Holocaustu (jak głośna książka Normana Finkelsteina „Przedsiębiorstwo Holocaust”) są dziś i tacy, którzy twierdzą, że było zupełnie inaczej. Słowa, które wypowiedziała Ursula Haverbeck, są karalne. Ich wypowiedzenie stanowi jeden z wyjątków prawa wolności słowa. W Niemczech negacja zbrodni popełnionych przez III Rzeszę grozi karą pozbawienia wolności do pięciu lat. Co ciekawe, Leon Kieres, były prezes Instytutu Pamięci Narodowej twierdzi nawet, że do tzw. kłamstwa oświęcimskiego (za którego popełnienie w Polsce również grozi kara pozbawienia wolności) zaliczyć można dziś również sformułowania o „polskich obozach zagłady”, które tak licznie spotkać możemy w wielu zachodnich publikacjach.  

Fot. jakbylonaprawde.maciejzet.kei.pl

Wielu popleczników negacjoinstów mówi, że odbiera im się prawo do wolności wypowiedzi, a karanie za sformułowania, których ostatnio użyła Ursula Haverbeck jest niesprawiedliwe. To nie nowość. Niestety sama znam osoby, które twierdzą, że Jezus był Aryjczykiem, bądź twierdzą, że biali ludzie są inteligentniejsi od czarnych i nie widzą w tym absolutnie nic złego. Również w dobie internetowej „hejtu” mało rzeczy może nas zaskakiwać. Co jednak z odpowiedzialnością za słowa? Odnoszę wrażenie, że dzisiaj coraz mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że słowa mają ogromne znaczenie.  

A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony (Mt 12,36-37). 

Fot. Leni Riefenstahl, na zdjęciu przerażona Polka patrząca na egzekucje Polaków w 1939 roku w Końskim (Świętokrzyskie). 

Ursula Haverbeck: Holocaustu nie było
6 (100%) 8 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.