Jako pierwszy prezydent USA, Donald Trump zwrócił się w przesłaniu wideo do uczestników 45. „Marszu dla życia” w Waszyngtonie, w którym uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy zwolenników życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

„Pod moimi rządami będziemy zawsze bronić pierwszego i najważniejszego prawa Deklaracji Niepodległości jakim jest prawo do życia” – zapewnił Trump w przemówieniu transmitowanym z ogrodu różanego Białego Domu.

W ubiegłym roku do uczestników zgromadzenia „pro life” przemawiał wiceprezydent USA Mike Pence i zapewnił przeciwników aborcji, że Biały Dom zajmie się sprawą. W swoim orędziu Trump powiedział, że jest dumny, iż bezpośrednio przemawia z Białego Domu do aktywistów “Pro Life”. Jego poprzednicy, Ronald Raegan, George Bush senior i junior, tylko przez telefon zwracali się do przeciwników aborcji. 

Doroczne marsze organizowane są także między innymi w Chicago, Los Angeles, czy San Francisco. Wszystkie w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju, Wtedy to Sąd Najwyższy głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm przeforsował ustawę zezwalającą na przerywanie ciąży i obowiązującą w całym kraju.

Uczestnicy tegorocznego marszu pozytywnie odnieśli się do przemówienia prezydenta. Wielu z nich podkreślało, że nie zawsze zgadzają się z tym, co mówi Trump, ale niewątpliwie ma duże zasługi walce z aborcją. 

W przededniu centralnego marszu w Waszyngtonie Trump zapowiedział, że lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy ochrony zdrowia będą w przyszłości chronieni przed udziałem wbrew ich woli w zabiegach przerywania ciąży. W ten sposób prezydent USA wyszedł na przeciw jednemu z najważniejszych żądań przeciwników aborcji z kręgów katolickich i wspólnot ewangelikalnych.

Marsz w Waszyngtonie rozpoczął się w parku National Mall. Jego uczestnicy przeszli stamtąd na centralny wiec przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. W pierwszym „Marszu dla życia” uczestniczyło ok. 20 tysięcy osób. W latach 2003-2009 liczba uczestników wzrosła do ćwierci miliona, w 2013 było już 650 tysięcy. Ostatnio wśród uczestników demonstracji najwięcej jest młodych ludzi w wieku poniżej 30 lat. 

W tym roku do uczestników zgromadzenia „pro life” przemawiało kilku wysokiej rangi przedstawicieli życia politycznego i społecznego, m.in. rzecznik Republikanów w Izbie Reprezentantów i katolik Paul Ryan, wielki orędownik prawa do życia.

Natomiast demokraci nadal unikają bliższych kontaktów z ruchem „Pro Life”. „Nasza partia ma więcej problemów z samą sobą niż z marszem” – stwierdziła dyrektorka ruchu „Democrats for Life”, Kristen Day. Przyznała, że wielu demokratów, zwłaszcza w regionach wiejskich, pragnie większej otwartości ich partii na problemy związane z ochroną życia. Wśród zwolenników “Pro Life” jest wiele gwiazd sportu, m.in. piłkarz Tim Tebow. 

Jeanne Monahan Mancini, główna organizatorka „March for Life”, w rozmowie z mediami wyraziła nadzieję, że za pięć lat już nie będzie potrzeby obchodzenia 50. rocznicy kontrowersyjnej ustawy o aborcji. „Chciałabym, abyśmy nie musieli wtedy maszerować, bo do tego czasu ustawa może będzie zdjęta, a i nasze zadanie zakończy się”, powiedziała podkreślając, że marzy się jej, „aby aborcja wreszcie była zabroniona i określona jako nielegalna”.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.