W Polsce toczy się jedna z największych wojen dotyczących fundamentalnej wartości, jaką jest życie ludzkie. Czy jednak zdajemy sobie sprawę z „kim” i „czym” walczymy?

Każde życie ma ogromną wartość – to zdanie powtarzamy w ostatnim czasie dość często. W obronie życia wypowiadają się pasterze Kościoła w Polsce, przedstawiciele ruchów pro-life, ale nie tylko. Przeczytać można wiele wypowiedzi osób, które mają w rodzinie osobę niepełnosprawną. Organizowanych jest także wiele inicjatyw – marszów i modlitw. Stajemy w obronie życia nienarodzonych i nie boimy się tego manifestować. Czy jednak nie zapominamy przy tym o ochronie życia wiecznego tych, którzy walczą o prawo do aborcji?

Walka z ciałem i krwią?

Święty Paweł w liście do Efezjan podkreśla, że walka, jaką toczymy na ziemi, nie dotyczy walki z człowiekiem, ale ze złym duchem: – Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6, 12). A skoro tak jest, to jakich środków walki powinniśmy używać? Możemy organizować marsze, ale czy okazują się one skuteczne?

Ostatnie wydarzenia w naszym kraju i działania w obronie życia znacznie obniżyły poparcie dla idei pro-life wśród społeczeństwa. Według badań Fundacji JEDEN Z NAS w  marcu 2016 r. ideę tę popierało 66% społeczeństwa, a dzisiaj jest to już tylko 43%. Z czego może wynikać ten spadek?

A może inaczej?

Jako chrześcijanie dysponujemy najsilniejszą bronią, jaką kiedykolwiek i ktokolwiek wymyślił. Jest to broń nie z tego świata. Jest potężniejsza od wszystkich arsenałów jądrowych świata, lecz jednocześnie zupełnie niewidoczna. Modlitwa to siła nie do odparcia i to ona powinna stać się główną siłą walczących o życie. Czy tak jednak jest? Czy nie zastępujemy jej często „rzeczową dyskusją” i nie skupiamy się na racjonalnych argumentach? Gdy patrzałam na czarny protest, przyszło mi myśl, że to właśnie te osoby najbardziej naszej modlitwy potrzebują. I miłości. Bo tak naprawdę to o brak miłości tutaj chodzi. I o życie wieczne – każdego i każdej z nich. Każdy z nich jest przecież poszukiwany przez Jezusa. On chce zbawić wszystkich.

Konkret

Oprócz modlitwy możemy też wspierać ideę pro-life w sposób materialny  i zapewnić poczucie bezpieczeństwa mniej zamożnym mamom. Szczecińska Fundacja Małych Stópek, której prezesem jest ks. Tomasz Kancelarczyk, obejmuje stałą opieką kobiety, które zdecydowały się urodzić swoje dzieci pomimo presji rodziny lub ubóstwa materialnego. Dostawy pieluch czy ubranek dla dzieci to codzienna działalność Fundacji. W całej Polsce organizuje się także akcje „Pieluszka dla Maluszka”.

Szalona Miłość

Kiedy widzę moje przyjaciółki, które zmagają się na co dzień z opieką nad chorymi dziećmi, pierwszym, co rzuca mi się w oczy, w uszy i w serce jest miłość. Miłość zupełnie za nic – nie za to, że dziecko jest piękne, grzeczne, najlepiej się uczy i nie sprawia problemów. Miłość tylko ze względu na to, że to dziecko jest. Czy nie tak szaloną miłością kocha nas sam Pan Bóg pomimo naszych grzechów i duchowych „niepełnosprawności”? Kochając w ten sposób, stajemy się najbardziej do Niego podobni. I nie chodzi tu tylko o miłość do tych niewinnych, ale także do wrogów życia.

Walka o życie (wieczne)
6 (100%) 2 ocen.


źródło: Joanna Mazur

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze