Na skutek trzęsienia zginęły dwie kobiety. Jedna pod spadającymi fragmentami kościoła, druga – pod gruzami własnego domu.

Rumowiska domów przeszukują strażacy z psami. Wcześniej ratownicy wyciągnęli spod gruzów dwie żywe osoby.

Wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 4 zanotowano w poniedziałek tuż przed godziną 21. Po nim doszło do kilkunastu wstrząsów wtórnych. W rezultacie wstrząsu wybuchła panika, a wiele osób postanowiło pozostać w nocy pod gołym niebem w obawie przed wstrząsami. Turyści odmawiają powrotu do hoteli i chcą jak najszybciej opuścić Ischię. Będą ewakuowani promami przez Obronę Cywilną. W oczekiwaniu na nie turyści śpią ze swymi bagażami w ogrodach i na skwerach. Zdecydowano też o otwarciu stadionu, żeby i tam ludzie mogli koczować.

Straty na popularnej wśród włoskich i zagranicznych turystów wyspie w Zatoce Neapolitańskiej, słynącej z wód termalnych, określa się jako poważne. Zawaliło się około dziesięciu budynków mieszkalnych. Zniszczony jest też kościół. Największe szkody stwierdzono w gminie Casamicciola, gdzie zawaliły się stare budynki. Przypomina się, że osada ta została doszczętnie zniszczona w kataklizmie w 1883 roku, gdy zginęło tam 2 tysiące osób.

Po najnowszym wstrząsie od razu rozpoczęła się polemika na temat stanu technicznego budynków. Eksperci przypominają, że trzęsienie ziemi o magnitudzie 4 nie powinno przynosić ofiar śmiertelnych. Jak wyjaśniają, wystarczyłoby to, aby domy zbudowano zgodnie z kryteriami antysejsmicznymi. „Bo inaczej niewiele trzeba, by dom runął” – powiedział cytowany przez prasę geolog Mario Tozzi. Jego zdaniem kolejny raz zlekceważono ryzyko, jakim jest mieszkanie w domach niespełniających wymogów antysejsmicznych. „Przy magnitudzie 4 domy nie powinny się zawalać, a ja widzę wiele zburzonych murów” na Ischii” – stwierdził.

Do trzęsienia ziemi doszło przed pierwszą rocznicą wstrząsu w środkowych Włoszech, gdzie 24 sierpnia zeszłego roku w rejonie Amatrice zginęło 300 osób.

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.