Wybuch wulkanu na Islandii sprawił, że Wikingowie porzucili swoich bogów?

Wybuch wulkanu Eldgjá na Islandii około 940 roku mógł przyspieszyć przejście mieszkańców wyspy na chrześcijaństwo – pisze na łamach czasopisma „Climatic Change” międzynarodowy zespół naukowców. Badacze z Uniwersytetów w Cambridge, Oksfordu i Genewy oraz Georgetown University, w tym eksperci historii średniowiecza, określili datę erupcji, do której doszło krótko po zasiedleniu wyspy i twierdzą, że wspomnienia jej konsekwencji mogły przyczynić się do porzucenia przez miejscową ludność pogańskich wierzeń i stopniowej chrystianizacji.

Porzucenie pogańskich wierzeń
Odniesienia do katastrofy znaleziono w datowanym na 961 rok, najsłynniejszym na Islandii poemacie średniowiecznym „Voluspá”. Przewiduje on upadek pogańskich bóstw i nastanie jednego Boga, a więc przejście na chrześcijaństwo, do którego na tych terenach doszło na przełomie X i XI wieku. To tam znaleziono słowa o ognistych wybuchach, a także pyłach i dymach przesłaniających Słońce. Opisuje on także późniejsze chłodne lato. Zdaniem autorów pracy te apokaliptyczne obrazy opisano tam jako kres starych bogów być może po to, by wspierać związane z początkami chrześcijaństwa religijne i kulturowe zmiany, które zachodziły na wyspie. Wybuch Eldgjá miał charakterystyczny dla erupcji wulkanów na Islandii przebieg, był gigantycznym wypływem lawy, któremu towarzyszyło uwolnienie się do atmosfery dużej ilości gazowych związków siarki i pyłów. Opis jego skutków pojawia się w jednym z najbardziej znanych nordyckich poematów średniowiecznych „Voluspá” (Przepowiednia Wieszczki), opowiadającym między innymi o schyłku wierzeń przedchrześcijańskich. Nowe dane, zebrane na podstawie analizy pobranych na Grenlandii rdzeni lodowych i słojów ściętych drzew, pomagają lepiej umiejscowić te zdarzenia w czasie. 

Zdjęcie: krajobraz Islandii

Wybuch wulkanu Eldgjá nastąpił w ciągu stulecia po tym, jak około 874 roku rozpoczęło się zasiedlanie wyspy przez Wikingów i Celtów. Do tej pory wiadomo było, że odbył się w charakterystyczny dla Islandii sposób, wypłynęło przy tym około 20 kilometrów sześciennych lawy. Analiza zachowanych w lodzie Grenlandii śladów pyłu z tamtej erupcji pokazała, że rozpoczęła się na wiosnę 939 roku i trwała co najmniej do jesieni roku 940.  „Nasz wynik oznacza, że wydarzenie mogło zapisać się w pamięci pierwszych dwóch, nawet trzech pokoleń islandzkich osadników” – mówi pierwszy autor pracy, dr Clive Oppenheimer z Uniwersytetu w Cambridge – „Pierwsze fale osadników z pewnością przywiozły ze sobą dzieci, które mogły być świadkami tego wybuchu”.

Wielki wybuch. I jego skutki.
Po ustaleniu daty wybuchu, autorzy pracy przeanalizowali jego skutki. Z pewnością doszło do rozprzestrzenienia się związków siarki. Związane z ich obecnością mgły sprawiły, że obserwowano wyjątkowo czerwony blask Słońca, co opisano w irlandzkich, niemieckich i włoskich kronikach. Analiza słojów drzew północnej półkuli potwierdziła też, że warstwa pyłu przysłoniła blask Słońca i sprawiła, że lato 940 roku było jednym z najzimniejszych, w ciągu ostatnich 1500 lat. 

Doświadczenie plag
„W 940 roku silne ochłodzenie było najbardziej odczuwalne w centralnej Europie, Skandynawii, Górach Skalistych, na Alasce, a także w środkowej Azji. Średnio temperatura spadła około 2 stopni Celsjusza – dodaje prof. Markus Stoffel z Uniwersytetu w Genewie. To był naprawdę wielki wybuch, ale mimo wszystko zaskoczyło nas, jak wiele historycznych źródeł wspomina o jego konsekwencjach” – mówi dr Tim Newfield z Georgetown University – „Cierpienia ludzkości związane z wybuchem Eldgjá miały bardzo szeroki zasięg. Od północnej Europy po Chiny ludzie doświadczyli ostrych zim, suszy, plag szarańczy, klęska głodu dotknęła między innymi obszarów obecnych Niemiec, Iraku i Chin”.

Oceń ten artykuł


źródło: RMF, Redakcja

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.