Wolontariat misyjny to wspaniały pomysł na pomaganie. Można podarować kilka miesięcy swojego życia innym ludziom. Ale czy jest to bezpieczna forma ewangelizacji?

Tragiczna śmierć Heleny Kmieć, która pracowała jako wolontariuszka w Boliwii wstrząsnęła Polską. Była młodą dziewczyną, przed którą życie stało otworem. To wydarzenie stało się początkiem dyskusji o tym, czy wyjazdy misyjne są bezpieczne. Pojawiały się oczywiście różne głosy, ale sami misjonarze przyznają, że choć zagrożenia oczywiście są, to jednak nie powinniśmy się ich szczególnie obawiać.

– Rozmawiałam ze znajomymi, którzy byli na misjach i wolontariatach w różnych częściach świata. Każdy myślał: to mogło przytrafić się i nam. Ale mogło też przytrafić się w Polsce czy innym kraju europejskim. Wiadomo, misje są ryzykiem, ale w krajach nieogarniętych wojną czy innym konfliktem ryzyko śmierci jest porównywalne z tym, które mamy tutaj – podkreśla Magda Plekan, świecka misjonarka, która od dwóch lat pracuje w Etiopii. 

Wolontariusze misyjni przyznają, że życie w ciągłym zagrożeniu to mit i stereotyp. Owszem, są miejsca, które słusznie wywołują strach. Odwaga jest konieczna do tego, żeby wyruszyć w nieznane. Nie wiedzą przecież, co ich czeka. Czytają przewodniki, poradniki i reportaże, ale rzeczywistość i tak na pewno ich zaskoczy. Konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością zawsze wiąże się z pewnym kontrastem. Oni, choć na pewno czują w sobie niepewność, potrafią i chcą ją przełamać. Jadą do krajów misyjnych po to, aby ewangelizować. To zasadniczy cel. Ich praca nie ogranicza się jednak tylko do głoszenia Słowa Bożego. Są także nauczycielami i animatorami. 

Coraz częściej chodzi ci po głowie wyjazd na misje? A może twoje dziecko chce  zmierzyć się z takim wyzwaniem? Na pytania o wolontariat misyjny odpowiada Dorota Zielińska, wolontariuszka Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti. Zobacz czy jest się czego obawiać!

video: Salve TV

Czy wyjazdu na misje należy się bać?
6 (100%) 3 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.