Dzisiaj świętują wszyscy walczący z Daesh, ale nazajutrz ludzie będą dalej walczyć o przetrwanie i zastanawiać się, co przyniesie im następny dzień – pisze Mike Bruszewski dla misyjne.pl.

Bitwa o Mosul zakończona. Premier Iraku Haider al-Abadi przybył w niedzielę do Mosulu, by pogratulować swoim żołnierzom sukcesu w odbijaniu ostatnich pozycji kontrolowanych przez Daesh. Bezsprzecznie jest to wielki sukces militarny – udało się odbić największe miasto kontrolowane przez Daesh. Jest to także sukces symboliczny – Mosul miał istotne znaczenie dla ludobójczego reżimu terrorystów. Wciąż pozostają jednak nierozwiązane problemy związane z koszmarem tej wojny, a także otwarte pytania o dalsze losy chrześcijan w Iraku. Pytania i wnioski nasuwają się same.

Los chrześcijan i jazydów
Do wschodniego Mosulu wraca już ludność cywilna, ale nie chrześcijanie. Powrót chrześcijańskich rodzin jest utrudniony na samej Równinie Niniwy – chrześcijańskie miasta wyzwolone podczas operacji mosulskiej są w ruinie, a ulice tych miast zostały zamienione w sieć naszpikowaną bombami-pułapkami. O ile jeszcze powrót do chrześcijańskich miast Niniwy wydaję się prostszy (stanowili tam większość), to już powrót do Mosulu jest wątpliwy. Chrześcijanie wciąż obawiają się, jaki będzie ich los, gdy trafią do miasta, w którym narracja dżihadu była obecna przez trzy lata. Zakończenie bitwy o Mosul nie kończy koszmaru wojny dla dziesiątek tysięcy ofiar prześladowań. Chrześcijanie i jazydzi wciąż żyją jako uchodźcy wewnętrzni w obozach i mimo iż chcą wrócić do domów, jest to nadal niebezpieczne. Dzisiaj świętują wszyscy walczący z Daesh, ale nazajutrz ludzie będą dalej walczyli o przetrwanie i zastanawiali się, co przyniesie im następny dzień. W obozach dla uchodźców w fatalnych warunkach wciąż przebywają wykupione z niewoli Daesh jazydzkie kobiety.

Wojna z Daesh w Iraku nie została zakończona
Nadalw rękach tzw. Państwa Islamskiego pozostają: miasto Tal Affar, rejon Kirkuku – dokładniej Al-Hawija, a także szereg ziem na południe od Al-Tal. Iracki parlament kilka dni temu informował, iż operacja „czyszczenia” Iraku z sił Daesh ma potrwać do końca bieżącego roku. Do tego wciąż trwa bitwa o nieformalną stolicę Daesh – Ar-Rakkę w Syrii. Zatem to nie jest koniec wojny z Daesh.

Mosul nie jest bezpieczny
Gdy ogłoszono, że szturm sił irackich na mosulską starówkę jest w końcowej fazie, na tyły frontu, do dzielnicy Yarmok przedostało się kilkudziesięciu dżihadystów. W Mosulu wciąż wybuchają bomby-pułapki. Mimo wyzwolenia miasta nie oznacza to wcale, że będzie tam bezpiecznie albo nie dojdzie tam do kolejnych starć.

Katastrofa humanitarna
Wciąż nierozwiązanym problemem pozostają masy ludności cywilnej w prowizorycznych obozach pod Mosulem, których ewakuowano z miasta. Część z nich do końca starć była używana przez ISIS jako „żywe tarcze”. Trudno podać dokładne szacunki, ale ewakuacja cywilów z Mosulu dotyczyła około 750 000 osób.

Zwolennicy ISIS
Mimo że zbrodniczy parapaństwowy reżim Daesh był bardzo hermetyczny i trudno było o wiarygodne informacje „ze środka” ich terytorium, wiele źródeł potwierdza, iż część mieszkańców Mosulu entuzjastycznie podchodziła do ich rządów. O ile jeszcze w Ar-Rakka siły ISIS miały być traktowane jako „intruzi z Iraku”, o tyle w Mosulu znaleźli sporo zwolenników. Co z nimi się stanie? Służby irackie już przeprowadzają akcję aresztowania „współpracowników” Daesh. Należy pamiętać, że zbrodnie ludobójstwa na chrześcijanach wspomagali często ich sąsiedzi, którzy denuncjowali dżihadystom rodziny wyznawców Chrystusa i wskazywali ich domy.

Mike Bruszewski – dziennikarz i podróżnik, podczas ofensywy na Mosul był w irackim Kurdystanie i na Równinie Niniwy.

fot. EPA/STR 

Oceń ten artykuł


źródło: Mike Bruszewski

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.