Często z powodu lęku, wstydu lub przez wpływy świata, który mówi nam, że nie potrzebujemy Boga, przestajemy widzieć wartość w pięknym i pełnym miłosierdzia sakramencie pokuty i pojednania. Otwiera on nam drzwi do uczestniczenia w wieczerzy, jaką jest Eucharystia i przybrania na siebie świętości i łaski, którą Boga nas obdarza. 

Wymówek jest wiele i zawsze znajdziemy jakąś pasującą. Mówi się przecież, że jak ktoś chce, to znajdzie sposób, a jak nie chce – wymówkę. Chcemy odpowiedzieć na te twoje, byś jednak wybrał się do spowiedzi i odmienił swoje życie. 

Wyspowiadam się, gdy naprawdę będę żałował tego, co zrobiłem 

To zdanie jest częściowo poprawne. Spowiedź wymaga szczerego żalu za grzechy. Tylko wtedy jest owocna. Byłoby wspaniale, gdybyś się wysilił i spróbował dojść do tego jak najszybciej. Jak? Módl się więcej, czytaj Biblię, medytuj więcej i zrób porządny rachunek sumienia. A dlaczego? Bo życie mija, a wszyscy potrzebujemy żalu za grzechy, by móc szczerze prosić o wybaczenie. Proszenie o wybaczenie jest niezbędne do tego, byśmy się nawracali. A nawrócenie jest po to, by dotrzeć do nieba. „Nie rozpaczaj – mówił św. Augustyn – obiecano ci wybaczenie. –Dzięki Bogu za te obietnice – odpowiedział drugi – na nich polegam. Teraz więc żyj dobrze – odpowiedział tamten. –Jutro będę dobrze żył. Na co drugi mu odpowiedział: Bóg obiecał ci wybaczenie, ale dnia jutrzejszego nikt ci nie obiecał” (Św. Augustyn, Komentarz do Psalmu 101). 

Nie mam czasu, lepiej pójdę do komunii i potem się wyspowiadam 

Fot. EpiskopatNews, flickr.com

Jeśli naprawdę nie mogłeś się wyspowiadać ze względu na czynniki niezależne od ciebie (argumenty w stylu „nie zdążyłem, bo oglądałem mecz” nie wchodzą w grę) i naprawdę żałujesz, możesz przyjąć komunię. Mówi o tym Katechizm w punkcie 1452. Otrzymasz w ten sposób wybaczenie grzechów ciężkich pod jednym zasadniczym warunkiem: „jeśli obejmuje niezachwianą decyzję o wyspowiadaniu się jak najszybciej to będzie możliwe” (Sobór Trydencki, DS. 1677). Oznacza to, że pod koniec Mszy św. powinieneś poszukać jakiegoś księdza i poprosić go o spowiedź najszybciej jak się da. Jeśli nie masz takiej intencji, kwestionujesz swój żal za grzechy i jednocześnie wybaczenie grzechów ciężkich, które popełniłeś. Poza tym, nie jest zalecane korzystanie z tej możliwości, bo bardzo trudno jest być pewnym, że żal jest wystarczający. Lepiej iść znaną ścieżką. Przyjdź na Mszę św. przed czasem i spokojnie się wyspowiadaj. Nie ryzykuj. Pamiętaj też słowa św. Pawła: „Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11,27-29). 

Dzięki mojej codziennej religijności moje grzechy są już wybaczone  

I to jest prawda. Mówi o tym Biblia: „miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,8). Potwierdza to Katechizm w punkcie 1452: „Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany «żalem doskonałym» lub «żalem z miłości» (contritio). Taki żal odpuszcza grzechy powszednie”. Jednak Biblia mówi także: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). A Katechizm idzie dalej, mówiąc: „przy takim żalu za grzechy wybaczane są grzechy lekkie; otrzymuje się też przebaczenie grzechów ciężkich, jeśli obejmuje niezachwianą decyzję o wyspowiadaniu się jak najszybciej to będzie możliwe” (Sobór Trydencki, DS. 1677). Nie powinno się przeciwstawiać jednej prawdy drugiej. Obie powinny być zintegrowane. Spowiedź nie jest jakąś zewnętrznym przymuszeniem czy kwestią wyboru. Jest raczej formą prezentu, który daje nam Bóg w celu utwierdzenia w nas doświadczenia Jego miłosierdzia. Bardzo trudno jest być pewnym co do tego, czy mój żal za grzechy był doskonały, dlatego Bóg obdarowuje nas sposobami na to, by to potwierdzić. Nie jest zalecane przystępowanie do komunii bez pewności tego, że nam wybaczono. Zresztą, kto decyduje nie wyspowiadać się, chociaż ma taką możliwość, kwestionuje samego Boga i doskonałość żalu za grzechy. 

Nie spowiadam się u grzesznika, on nie może udzielić mi wybaczenia 

Fot. smruti_damania, flickr.com

Gdy ksiądz mówi „ja odpuszczam tobie grzechy”, wydarza się cud. Dzieje się to samo co podczas wypowiadania słów „to jest Ciało moje”. Nie jest to ciało księdza. Pamiętaj, że ten, który mówi, już nie jest księdzem. To „ja”, które słyszysz, to głos samego Chrystusa. To głos przemawiający do nas z wysoka i z głębi serca. Niech twoje zmysły cię nie oszukują. To „ja” należy do Chrystusa. Trudno w to wierzyć, ale to szczera prawda. Poprzez księdza wybacza ci sam Chrystus. 

Nie potrzebuję spowiedzi, jestem świadom swoich błędów i sam mogę je naprawić 

Trzeba tu zrobić małe rozróżnienie. Naprawianie błędów to jedna sprawa, a wybaczenie grzechów to druga. Co do pierwszej – masz rację. Możesz i powinieneś naprawić swoje błędy. Może nie samemu, bo łaska Boża zawsze jest potrzebna. A jeśli chodzi o drugą kwestię, to jesteś w błędzie. W kwestii grzechów spowiedź jest niezbędna. Tylko Bóg wybacza grzechy. Ta potężna prawda była jednym z powodów nawrócenia się Chestertona, który z niezwykłą jasnością mówił: „Gdy ludzie pytają mnie albo kogokolwiek innego: Dlaczego wstąpiłeś do Kościoła rzymskokatolickiego? Pierwszą, podstawową odpowiedzią, choć może po części niepełną, jest: „by uwolnić się od moich grzechów”. Bo nie ma żadnego innego systemu religijnego, które prawdziwie deklarowałby, że uwalnia ludzi od grzechów. (…) Sakrament pokuty daje nowe życie i jedna człowieka z wszystkim, co żyje, ale nie tak, jak robią to pogańscy optymiści i kaznodzieje szczęścia. Ten dar jest nam dany za pewną cenę i odbywa się w warunkach spowiedzi. Znalazłem religię, która odważyła się zejść ze mną w głąb mnie samego”. 

Bóg mi nie wybaczy 

To prawda. Bóg nie będzie mógł ci wybaczyć, jeśli nadal będziesz myśleć, że ci nie wybaczy. Miłosierdzie Boże wzywa każdego nalegająco , ale nigdy nie wchodzi w nasze życie z impetem. Spróbuj zmienić swoją koncepcję. Powtórz: „Tak, Bóg mi wybaczy. On chce, może i zrobi to. Bóg jest nieskończenie miłosierny”. On ci teraz wybaczy i bez znaczenia jest to, co zrobiłeś. Boga nie męczy przebaczanie. On zawsze jest wierny i nieustannie puka do naszych drzwi. I to my, z powodu naszej nieufności, naszego wstydu czy fałszywego współczucia samemu sobie zostajemy sami, schowani po kątach naszej tchórzliwej samotności. 

Znam tego księdza i wstydzę się opowiedzieć mu o tym, co zrobiłem 

Fot. Lawrence OP, flickr.com

Mówi się, że wstydliwość jest wewnętrznym doświadczeniem, które prowadzi nas do poznania wartości, która powinna być chroniona (i wielokrotnie ukryta). Chroni to na przykład nagość od złych skłonności (wiemy, że chodzenie nago po ulicy jest źle widziane). Wstyd z kolei, który jest nieco podobny do wstydliwości, jest wewnętrznym doświadczeniem wartości, która została naruszona. Prowadzi nas on do jej ochrony (często też do tego, że wielokrotnie się chowamy). Chroni nas to od bycia bezwstydnikami (gdy na przykład ciężko zgrzeszymy, a potem zachowujemy się, jakby nigdy nic się nie stało). Jednak wstyd może być czymś negatywnym. Święty proboszcz z Ars zwykł mówić, że zanim diabeł doprowadzi cię do grzechu, zabiera ci wstyd i zwraca ci go na czas spowiedzi. Z drugiej strony zdrowy wstyd może okazać się bardzo pozytywny, jeśli prowadzi nas do głębokiej i czasem bolesnej spowiedzi oraz pomaga uniknąć częstego powrotu do tego samego grzechu. Dlatego powinieneś wykorzystać szczególnie najwyższy poziom wstydu jako katalizatora, by po wejściu we własne wnętrze wyjść już jako syn marnotrawny zdecydowany, by wrócić do domu Ojca. Jeśli dużo cię to kosztuje, poszukaj innego księdza lub mocno zabudowanego konfesjonału. Nigdy jednak nie próbuj schować się w całości. 

Nie widzę sensu w opowiadaniu innym o moich grzechach, to prywatna sprawa 

W tej kwestii św. Jan jest bezdyskusyjny: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1J 1, 8-9). Poza tym „Ktoś może powiedzieć: ja spowiadam się jedynie Bogu. Tak, to prawda, możesz powiedzieć: «wybacz mi Boże!» i wyznać grzechy. Ale nasze grzechy wymierzone są także przeciw naszym braciom, przeciw Kościołowi i dlatego trzeba prosić o wybaczenie grzechów braci i Kościół w osobie kapłana. (…) Także z ludzkiego punktu widzenia, aby nam ulżyć, dobrze rozmawiać z bratem i wyznać kapłanowi te sprawy, które tak bardzo ciążą nam na sercu, a człowiek odczuwa ulgę wobec Boga, Kościoła i brata. Nie lękajcie się spowiedzi!” (Audiencja generalna papieża Franciszka z 19 lutego 2014 r.). 

Autor: Daniel Prieto 

Tłumaczenie: Magdalena Zarate Rios 

http://catholic-link.com/2015/04/27/16-excusas-para-no-confesarse-respondidas/ 

Zbijamy twoje argumenty za tym, by nie iść do spowiedzi, część 2 
6 (100%) 2 ocen.


źródło: Catholic-Link.com

Tagi

spowiedź

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.