EPA/LUKAS BARTH-TUTTAS

Abp Budzik: czasem trzeba coś stracić, aby docenić wartość rzeczy oczywistych

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Czasem trzeba coś stracić, aby docenić wartość rzeczy oczywistych – zauważa metropolita lubelski abp Stanisław Budzik w odpowiedzi na ankietę KAI o Kościele w Polsce wobec epidemii koronawirusa. „Po zniesieniu obostrzeń widać ludzi z radością wracających do Kościoła. Czy wrócą wszyscy? Zobaczymy” – pisze przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP.

Publikujemy odpowiedź abp. Stanisława Budzika na ankietę:

Czy epidemia COVID-19 pokazała/uświadomiła/ujawniła jakąś prawdę o Kościele w Polsce? Czy pokazała coś ważnego? Czy ten obraz skłania do zadowolenia czy raczej niepokoju?

Wiernym nie było łatwo pogodzić się z brakiem dostępu do sakramentów, zwłaszcza, że czas epidemii przypadł na najważniejsze okresy w ciągu roku liturgicznego. Głód Eucharystii jest na pewno zjawiskiem dobrze świadczącym o wiernych, choć oczywiście lepiej jest go zaspakajać, niż przeżywać. Z czasem pojawiły się też skrajne postawy w kontekście znaczenia Eucharystii w życiu Kościoła i konkretnych osób. Te skrajności niepokoją. Mam na myśli magiczne podejście do sakramentów z jednej strony, a z drugiej lansowanie poglądów, że w wierze można dojrzewać poza wspólnotą, samodzielnie, bez kontaktu z Chrystusem działającym właśnie w sakramentach.

>>> Europejscy biskupi obradowali nad kwestią wpływu pandemii Covid-19 na życie Kościoła

Czy okres izolacji, związany nieuchronnie z przeżywaniem liturgii w domu, mógł wpłynąć na pogłębienie wiary i oczyszczenie jej z pewnych zbędnych elementów, czy grozi raczej oddaleniem, uśpieniem, skłonnością do pozostania na wygodnej kanapie?

Katolicy w Polsce mają doświadczenie pielęgnowania wiary także w niesprzyjających warunkach. W czasach rozbiorowych w zaborze pruskim i rosyjskim katolicyzm podlegał wielu ograniczeniom i prześladowaniom. Podczas zsyłki na Sybir wiara przetrwała w duszach dzięki prostym sposobom jej przeżywania: modlitwie i katechizowaniu przez świeckich. Kontakt z kapłanem był niemożliwy lub bardzo rzadki. Epidemia nie wpędziła nas w tak trudną sytuację, niemniej jednak niemożliwość udziału w niedzielnej Eucharystii, w obrzędach Wielkiego Tygodnia, była dla wielu wierzących bardzo bolesna. Czasem trzeba coś stracić, aby docenić wartość rzeczy oczywistych.

EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON

>>> Siostra Tadeusza: nie bałam się koronawirusa [ROZMOWA]

Z drugiej strony komfort korzystania z mediów ma dużą siłę uwodzicielską, zwłaszcza w czasach konsumpcjonizmu, w których żyjemy. Nie możemy protezy, jaką jest transmisja telewizyjna czy internetowa w odniesieniu do liturgii, traktować jako coś normalnego. Jesteśmy wdzięczni Bogu za to dzieło pracy ludzkich rąk i umysłu, bo okazało się bardzo pomocne, niemniej Kościół jest z swojej istocie zgromadzeniem, zwołaniem ludu Bożego i realizuje się w rzeczywistej wspólnocie. Po zniesieniu obostrzeń widać ludzi z radością wracających do Kościoła. Czy wrócą wszyscy? Zobaczymy.

Czy okres ten zaowocował jakimiś nowymi inicjatywami ewangelizacyjnymi, będącymi w polu widzenia Księdza Arcybiskupa?

Oczywiście narzuca się obraz bardzo licznych i twórczych inicjatyw online. Kontakt za pośrednictwem Internetu służył podtrzymywaniu więzi we wspólnotach. Bardzo wiele parafii uruchomiło transmisję nabożeństw z kościoła. Wdzięczność należy się duszpasterzom, którzy przy zachowaniu zmieniających się wytycznych sanitarnych szukali sposobów na zapewnienie wiernym dostępu do sakramentów, na przykład zwiększając liczbę odprawianych mszy świętych lub organizując dodatkowe dyżury w konfesjonale. Na uwagę zasługują pomysły na pomoc osobom starszym przy codziennych sprawunkach, np. zakup produktów spożywczych czy leków.

>>> Kard. Koch: kryzys koronawirusa powinien nas zmobilizować do obrony każdego życia ludzkiego

Zobacz także
Wasze komentarze