Fot. Flickr/EpiskopatNews

Co zostało z Synodu? [ROZMOWA] 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Synod o młodzieży miał wprowadzać nowego ducha w relacje między kościelną hierarchią a młodzieżą. Trwające blisko miesiąc wydarzenie było na bieżąco relacjonowane i szeroko komentowane w mediach. Jakie były odczucia towarzyszącej biskupom na Synodzie młodzieży? Co zostało z synodu na dwa miesiące po jego zakończeniu? 

Jedną z osób towarzyszących biskupom jeszcze podczas trwania Synodu była Patrycja. Jak podkreślała, młodzież towarzysząca biskupom nie należała do uczestników Synodu. 

Podczas trwania Synodu w Rzymie przebywały trzy grupy młodzieży z Polski. Delegaci poszczególnych diecezji towarzyszyli modlitwą obradom synodalnym, ale dla nich był to też czas pielgrzymki do Rzymu i przede wszystkim moment na zastanowienie się nad duszpasterstwem młodzieży w Polsce. Wymiana doświadczeń, rozmowa o tym, co działa dobrze, ale i o tym, co niedomaga. Naszym celem było to, by doświadczenie obecności przy synodzie przeniosło się na konkretne działania w Polsce. 

 Jak wynika z relacji Patrycji młodzież towarzysząca biskupom zajmowała się głównie wymianą doświadczeń i zacieśnianiem wzajemnych relacji. Jak mówi: 

w naszym gronie rozmowy oczywiście zahaczały również o tematy synodalne, czyli te wskazane przez Instrumentum Laboris – w końcu zostało ono przygotowane na podstawie ankiet wypełnianych przez młodych z całego świata, uwzględniało dokument finalny z marcowego spotkania presynodalnego, a także wnioski z kilku innych wydarzeń zebrane przez Sekretariat Synodu. Sporo czasu poświęciliśmy także na budowanie relacji między nami, na poznanie się i nawiązanie kontaktu na współpracę w czasie posynodalnym. Synod jako wydarzenie się skończył, ale dalej żyje w nas i od nas zależy, jak go wykorzystamy i w jaki sposób uda się przełożyć to, co zostało wypracowane w Watykanie, na grunt Polski. Mówiąc: od nas mam na myśli wszystkich członków Kościoła  księży biskupów, księży odpowiedzialnych za młodzież na szczeblu diecezjalnym, pracujących z młodymi przy parafiach, siostry zakonne, a także nas świeckich  bo to nasze wspólne zadanie. 

Pewnym problemem może być jasne zdefiniowanie przesłania Synodu o młodzieży. Pytana o to Patrycja odpowiadała: 

Myślę, że to pytanie każdy z nas powinien postawić sobie osobiście i poszukać odpowiedzi, biorąc pod uwagę rzeczywistość, w której żyje. Wyjaśnię to na swoim przykładzie – to jest spojrzenie na to, co ja, Patrycja, mogę wnieść do Wspólnoty Kościoła, do mojej parafii, mojej diecezji, kraju. Jak mogę być apostołem wśród ludzi, których spotykam na uczelni, w pracy, czy po prostu przy różnych okazjach w codzienności. To pytanie nie tylko dla młodych, ale dla wszystkich członków Kościoła. Synod pokazuje pewne kierunki, rozwija pewne zagadnienia, a naszym zadaniem jest zaaplikowanie ich do środowiska, w którym żyjemy. 

Fot. Flickr/EpiskopatNews

Pojawiają się jednak wcale nierzadkie głosy wśród ludzi młodych, że to przesłanie nie jest do końca czytelne. Hierarchowie uciekają czasem w taką korporacyjną kościelną nowomowę mówiąc o „akcentowaniu pewnych stanowisk”, „wysuwaniu postulatów” etc., ale dla zwykłego katolika, który nie jest specjalnie obyty aktualnościach, ten przekaz nic nie wnosi. Między innymi o tym pisał Łukasz Kożuchowski w artykule „Synod, którego mogłoby nie być”: 

Chociaż Watykan forsował wizję synodu jako radosnego i konstruktywnego spotkania hierarchów z młodzieżą, w rzeczywistości był on raczej rytuałem utwierdzania się w dobrym samopoczuciu przez biskupów, w którym garstka wyselekcjonowanych młodych pełniła funkcję listka figowego. Sama młodzież ani nie została de facto potraktowana na poważnie jako równoprawny partner do dyskusji, ani też – co w tej sytuacji nie dziwi – nie wykazała szerszego zainteresowania tematem. 

Na problem iluzorycznego włączenia młodzieży do przedsynodalnej dyskusji zwracało uwagę wiele młodych osób, w tym znana katolicka vlogerka Jola Szymańska, która udostępniając tekst Łukasza, pisała: 

Ja w ogóle nawet o grupach na FB, o których mowa w tekście, dowiedziałam się post factum. Jedna wielka tajemnica, ogólniki i bezsens. 

 Jak widać zdania na temat tego, co zostało nam po Synodzie o młodzieży, są podzielone. Z jednej strony widzimy optymizm i przekonanie, że każdy jest w stanie wyciągnąć z tego wydarzenia coś dla siebie, z drugiej pewną wątpliwość co do faktycznych owoców Synodu. Z całą pewnością, co jest dziś niestety bardzo widoczne, brakuje nam prostego, rzeczowego i syntetycznego podsumowania, które byłoby zrozumiałe dla „zwykłego” katolika, który nie śledzi na co dzień informacji prasowych i nie wczytuje się w zbyt obszerne oficjalne dokumenty. Bez niego trudno o choćby próbę przełożenia na codzienne życie młodych ludzi. Otwartym pozostaje pytanie: czy byłoby z czego tę syntezę tworzyć? 

 

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze