epa05786306 Protesters clash with French riot police, responding with tear gas, in Bobigny, a suburb of Paris, France, 11 February 2017, after attending a demonstration in support of Theo, a young man who was hospitalised for an emergency surgery after he was allegedly sodomized with a truncheon during a police check. The incident sparked violent protests in the Paris suburb, one police officer is now charged with rape. EPA/YOAN VALAT Dostawca: PAP/EPA.

Francja bezradna wobec radykalizacji muzułmanów

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Francuzi są bezradni w obliczu radykalizacji młodzieży muzułmańskiej. Ani państwo, ani rodziny, ani nawet tzw. umiarkowani imamowie nie są w stanie powstrzymać tego procesu.

Podobne problemy występują też w innych krajach zachodnich. We Francji trwa obecnie debata po ogłoszeniu 21 lutego senackiego raportu o rządowych programach deradykalizacji młodzieży muzułmańskiej. Zakończyły się one zupełnym fiaskiem.

Radio Watykańskie poprosiło o komentarz w tej sprawie Davida Thompsona, który jako dziennikarz przebadał środowisko francuskich dżihadystów, należących wcześniej do struktur Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie, którzy następnie powrócili do Francji. Ich losom poświęcił on książkę „Les Revenants”.

Podkreślił on, że nie spotkał się z ani jednym przypadkiem francuskiego islamisty, który zrezygnowałby ze swej ideologii po przejściu przez program deradykalizacji. „Znam natomiast takich, którzy po takim programie wyjechali na wojnę do Syrii” – przyznał Thompson. Zauważył, że bardzo trudno jest wpłynąć na poglądy młodych islamistów. Rodzina bardziej niż pomocą okazuje się tutaj czynnikiem wspierającym radykalizację. Do islamistów nie dociera też głos umiarkowanych muzułmanów, bo traktują ich jak zdrajców.

Niemniej jednak przypadki deradykalizacji się zdarzają, ale zawsze są one owocem osobistego dojrzewania – podkreśla dziennikarz. Zastrzega jednak, że fiasko państwowych programów deradykalizacji nie jest jedynie problemem francuskim. „Podobnie jest też w innych krajach” – oświadczył David Thompson.

„Nie znam ani jednego kraju, który mógłby się dziś pochlubić pozytywnymi wynikami programów wykorzeniania poglądów radykalnych czy demobilizacji islamistycznych ugrupowań” – stwierdził rozmówca rozgłośni papieskiej. Zwrócił uwagę, że pionierami na tym polu byli Brytyjczycy, którzy przed 10-15 lat temu zaczęli pracować z Pakistańczykami w ubogich dzielnicach Londynu. „Bez powodzenia. Skala zjawiska się nie zmniejszyła, a wielu dżihadystów wyruszyło na wojnę do Syrii” – zaznaczył Thompson.

Zauważył, że Arabia Saudyjska zawsze przechwalała się swoimi programami, a tymczasem okazuje się, że to głównie z tego kraju pochodzą dziś dżihadyści walczący na Bliskim Wschodzie. Wielu z nich przeszło przez program deradykalizacji. „A zatem nie istnieje dziś na świecie żaden program czy metoda walki z radykalizacją islamskiej młodzieży, która by rzeczywiście sprawdzała się w praktyce” – stwierdził z ubolewaniem francuski publicysta.

Jego zdaniem słabym punktem wszystkich tych programów jest rzekoma szczerość skruchy islamistów. Bardzo często pozorują oni jedynie zmianę postępowania, by odwrócić uwagę służb bezpieczeństwa. Było tak na przykład z zabójcą ks. Jacquesa Hamela w lipcu ub.r. w Rouen – przypomniał rozmówca Radia.

Francja bezradna wobec radykalizacji muzułmanów
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze