Fot. FRANK RUMPENHORST/PAP

Kard. R. Marx: Kościół nie może stać po stronie skrajnego nacjonalizmu

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Mając na uwadze przeszłość, musimy wiedzieć, że jako Kościół chcemy się znaleźć po stronie wolności, ludzi, rodziny, na pewno nie po stronie skrajnego nacjonalizmu – zapewnił kard. Reinhard Marx. Przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupiej wygłosił 3 sierpnia w Europejskim Centrum Solidarności (ECS) w Gdańsku referat pt. „Etyka Solidarności. Refleksje w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych”.

Mówca stwierdził, że w pewnym sensie jest świadkiem wydarzeń z lat osiemdziesiątych, związanych z ruchem Solidarności w Polsce. Był wówczas młodym studentem, potem księdzem. Gdy był diakonem, wybrano na papieża Polaka. „Wiedziałem, że dzieją się tu ważne rzeczy” – powiedział. Podziękował działaczom Solidarności za ich odwagę i działalność. I wspomniał, że podczas dzisiejszego zwiedzania ECS na karteczce napisał: „Walka o wolność i solidarność NIGDY się nie kończy”.

Niemiecki purpur wspomniał swoje liczne wizyty w Polsce, w tym w Gdańsku, który nazwał miejscem wyjątkowym dla stosunków polsko-niemieckich: „Gdańsk to miejsce szczególne, miejsce nadziei na to, co nowe, co lepsze” – powiedział i zaznaczył, że chętnie studiuje historię Polski.

Przytoczył anegdotę z wizyty ze studentami w 1986 r. we Wrocławiu, gdzie odbyło się spotkanie z kard. Gulbinowiczem. Jeden ze studentów zapytał go, jak się układa z komunistami. Kardynał miał powiedzieć: „Układać się? Komuniści są tu od 40 lat, my od 1000. Przyjdzie czas, kiedy ich tu nie będzie, a my tak”.

Kard. Marx wskazał, że ważne jest wyczucie odpowiednich momentów do działania. „Także w Kościele przeżywamy takie chwile, gdy czujemy, że akurat teraz jest czas, kiedy należy się zaangażować, działać, odważnie zaryzykować, nawet myląc się, lądując w więzieniu, nie dochodząc do celu. Ale nierobienie niczego jest zawsze błędną decyzją” – stwierdził arcybiskup Monachium i Fryzyngi.

Mówiąc o pojęciu solidarności wskazał, że jest ono kluczowe również dla całej katolickiej nauki społecznej (KNS), że to podstawowa zasada Kościoła. Wymienił takie podstawowe dla KNS pojęcia jak zasada personalizmu, godności człowieka, pomocniczości, dobra wspólnego. „Człowiek nie jest skupiony tylko na sobie, ale zawsze jest w stosunku do innych. Nie istniejemy bez relacji do innych ludzi. I to jest solidarność – jesteśmy ze sobą związani, jesteśmy ludzką rodziną, musimy nawzajem występować w swoim interesie” – podkreślił prelegent.

Zaznaczył, że solidarność jest zasadą kształtowania bytu, co w inny sposób nie jest możliwe, gdyż ludzkość jest wspólnotą. „Ludzkość jako wspólnota jest zbiorem relacji. Związek ludzi ze sobą jest punktem wyjścia solidarności” – powiedział mówca. Wskazał, że taki jest zamysł Boży i dotyczy on również niewierzących. „Historia Adama i Ewy mówi nam coś ważnego: Bóg jednocześnie stworzył mężczyznę i kobietę, są równi. Wszyscy ludzie pochodzą od jednej rodziny, więc jesteśmy braćmi i siostrami. Jesteśmy jedną rodziną” – zaznaczył hierarcha.

Odwołując się do encykliki „Laudato Sii” papieża Franciszka omówił obraz wspólnego domu, który tworzy ludzkość na ziemi i w którym trzeba umieć się dogadywać. Zwrócił uwagę, że istnienie Ziemi jest wyjątkowe, że istnienie ludzi jest matematycznie nieprawdopodobne. „To rzeczywistość niezwykle drogocenna, dlatego trzeba dzielić się odpowiedzialnością za tę planetę. Nie stworzymy raju na ziemi, ale starać się trzeba” – powiedział gość z Niemiec.

Zauważył, że „Solidarność staje się pewną zasadą, która jest misją, powinnością etyczną, która polega na tym, by uznać różnice w ludzkiej rodzinie i starać się mimo nich żyć”. Odwołał się do nauczania ks. Józefa Tischnera. „Inny jest uznany za innego i tu się z nim rozmawia, nie dopiero wtedy, gdy stanie się taki sam. Etyka dialogu to podstawowy warunek dla etyki solidarności” – podkreślił za polskim filozofem.

Omawiając kwestię demokracji i jej przyszłości kard. Marx powiedział, że jest ona złożoną i skomplikowaną formą sprawowania rządów. „Niektórzy myśliciele już piszą o łabędzim śpiewie demokracji” – wskazał, zaznaczając, że podstawą demokracji są wolność i odpowiedzialność. „Chrześcijański obraz człowieka na tym właśnie bazuje. Refleksja teologiczna jest tu bardzo pomocna, ale osoby nie podzielające tej chrześcijańskiej wizji mogą dojść do tych samych wniosków” – zaznaczył mówca.

„Współczesnym wyzwaniem w naszych demokracjach, w kontekście wolności gospodarczej, systemu wolnorynkowego, jest różnorodność. Istotnym pytaniem jest, ile różnic, nierówności jest w stanie wytrzymać społeczeństwo. Nierówność nie może być bezgraniczna” – przekonywał kardynał, dodając, że słyszał o podziałach Polski na wschodnią i zachodnią, miejską i prowincjonalną. „To może prowadzić do zagrożenia poczucia wspólnoty, tego, że się nawzajem potrzebujemy. Wolne społeczeństwo musi pewne różnice, także w kontekście międzykulturowym, znosić” – zaznaczył i wskazał, że solidarność jest kluczowa dla demokracji.

„Dobrowolna rezygnacja z części suwerenności nie jest uderzeniem w patriotyzm, jest czymś dobrym, jeśli służy solidarności” – powiedział przewodniczący niemieckiego episkopatu i podziękował polskim biskupom za list o patriotyzmie: „Świetnie ujęliście te kwestie. Trzeba umieć patrzeć poza własne podwórko”.

„Wzorzec prymitywnego kapitalizmu nie scala świata, ale prowadzi do napięć. Papież w «Laudato Sii» pisze, że powinniśmy się zorientować, iż nie możemy generalizować odpowiedzialności, ale mamy wspólną odpowiedzialność, za biednych czy za klimat. Dobra świata należą do wszystkich ludzi, dobrami mamy zarządzać, żeby nie zwyciężyła nierówność. Papież podkreśla, że potrzebujemy nowej koncepcji postępu, by dla wszystkich tworzyć dobre warunki na przyszłość” – powiedział kardynał, dodając, że interesy krajów winny mieć charakter nie wyłączny, lecz powszechny. „Już Jan XXIII mówił nie o rządzie światowym, ale o wspólnej odpowiedzialności” – przypomniał purpurat.

Omawiając rolę Kościoła, powiedział: „Mając na uwadze przeszłość, musimy wiedzieć, że jako Kościół chcemy się znaleźć po stronie wolności, ludzi, rodziny. Na pewno nie po stronie skrajnego nacjonalizmu”. Dodał, że Kościół ma rolę służebną dla świata, „Kościół nie jest tu dla samego siebie. Mamy się starać, robić wszystko, by pomóc w uratowaniu przyszłości tego świata” – przekonywał.

„Kościół musi bronić transcendencji osoby ludzkiej. Nie oznacza ona, że niewierzący w Boga jest człowiekiem nie traktowanym jako podmiot. Również niewierzący, innowiercy, mają godność pochodzącą od Boga, są stworzeni na obraz Boga. Każdy człowiek zasługuje na ochronę ze względu na człowieczeństwo, nie na określenia: płeć, kultura, orientacja seksualna. Człowiek jest człowiekiem i to nas łączy” – zaznaczył kard. Marx, wyjaśniając, że nadprzyrodzoność osoby ludzkiej, czyli godność, wskazuje na człowieka nie jako produkt procesu, ale jako na świadome dzieło Boga.

Odwołując się do nauczania ostatniego soboru hierarcha przypomniał, że Kościół ma zawsze jednoczyć wszystkich ludzi. „Nasza Eucharystia jest źródłem jedności dla wszystkich. Msza św. otwiera nam bramy do zbawczej woli Boga dla nas i dla wszystkich. Świętujemy zbawienie świata, nie nas samych. Jesteśmy Królestwem Bożym na ziemi, staramy się to pokazywać i z tego wynika np. chęć dialogu. Wiem, jakie to trudne, chociażby dialog z islamem czy z niewierzącymi. Ale tylko w dialogu Kościół może być narzędziem jedności dla świata. Żadna religia nie ma takiej szansy. Jan Paweł II w genialny sposób umiał to robić” – powiedział mówca, wspominając, że po śmierci polskiego papieża napisał artykuł, w którym wskazał, że symbolizował on i patriotyzm, i otwartość, zarówno zapał misyjny, jak i otwartość na dialog. „Nikt nie czuł, że jest traktowany protekcjonalnie czy pouczany, ale że jest wysłuchany” – dodał kard. Marx.

Omawiając kwestię zaangażowania Kościoła w politykę zaznaczył, że ma on czynić politykę możliwą: „Kościół ma politykę umożliwiać, a nie praktykować. Kościół nie może być czynnikiem w polityce, to musi być oczywiste”.

„Etyka solidarności oznacza, że musimy wychodzić sobie naprzeciw. Kościół ma wielkie zadanie w świecie, który rozpada się na kawałki, w którym rośnie nienawiść. Z Ewangelii czerpiemy zobowiązanie, by etyka solidarności przybierała na sile. Świat jest otwarty na świadectwo wiary i Ewangelii, jeśli sformułuje się je w formie zaproszenia” – stwierdził arcybiskup Monachium, zaznaczając, że Kościół ma być świadkiem nadziei, nie ma szerzyć obawy i strachu. Przypomniał ponadto, że w czasach PRL ludzie zaangażowani w Solidarność widzieli w Kościele przestrzeń do dialogu i wolności, widzieli w nim przyszłość. „Chrystus przychodzi do nas nie z przeszłości, lecz z przyszłości. To mamy przekazać i to będzie nasz głos w etyce solidarności” – zakończył swój referat przewodniczący episkopatu Niemiec.

Kard. R. Marx: Kościół nie może stać po stronie skrajnego nacjonalizmu
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze