Święty od Murzynów 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dziś, 9 września, obchodzimy liturgiczne wspomnienie świętego Piotra Klawera. A jutro, podczas wizyty w Kolumbii, papież Franciszek będzie się modlił przed kościołem św. Piotra Klawera w Kartagenie. 

Może nas szokować, że na osoby o czarnym kolorze skóry można mówić: Murzyn” Ale w XVI w., czyli wtedy, kiedy żył Piotr Klawer, tak nazywano ciemnoskórych Afrykańczyków i w zasadzie nie używano innego określenia. Tak mówili o nich właściciele niewolników, ale też papież Leon XII, który ogłosił Piotra Klawera „patronem misji wśród Murzynów”.  

Młody Piotr miał dobry start w życie. Pochodził z zamożnej rodziny, co pozwalało mu zdobyć dobre wykształcenie, studiował więc na Uniwersytecie w Barcelonie. Tam poznał jezuitów i postanowił do nich wstąpić. Kiedy jeszcze studiował, jezuici utworzyli misję w Kolumbii i młody Klawer został tam posłany do pracy z czarnoskórymi niewolnikami, którzy w tym czasie byli masowo zwożeni do Ameryki Łacińskiej jako darmowa siła robocza. 

Kiedy młody jezuita przybył na wybrzeża i wyspy należące wówczas do Kolumbii, był zszokowany. Jadąc na misję, wiedział, że niewolnicy są źle traktowani. Najpierw zobaczył nieludzkie warunki, w których byli transportowani z Afryki, głównie z Etiopii. Brak warunków sanitarnych, które uważano za zbędne, bo uważano, że czarnoskórzy nie mają duszy, więc można ich traktować jak dzikie zwierzęta. Widział chorych i umierających, których dziesiątkowały epidemie z powodu braku wody, jedzenia, leków i ciężkiej pracy. I to wtedy postanowił, że zostanie niewolnikiem niewolników. 

EPA/ORLANDO BARRIA

Swoją misję rozpoczął od starania się o napój dla spragnionych, posiłek dla głodnych, ubranie dla nagich, leki dla chorych. Chodził do osób prywatnych i do instytucji rządowych, walcząc o poprawienie losu niewolników. Chciał przede wszystkim ulżyć Afrykańczykom. Widząc jednak jego oddanie i bezinteresowną pomoc, wielu czarnoskórych pytało, dlaczego to robi. I dopiero wtedy mówił im o Chrystusie. Opowiadał o Męce Pańskiej i o Matce Bożej, czyli o tym, skąd sam czerpał siły. Niewolnicy ufali mu i uwierzyli w Ewangelię, która głosił, bo nie były to tylko słowa, ale przede wszystkim miłość, którą im okazał i godność, którą chciał im przywrócić. Mówi się, że ochrzcił od kilku do nawet trzystu tysięcy niewolników. 

Postawą Piotra Klawera była zachwycona Maria Teresa Ledóchowska. Dlatego też sama postanowiła oddać życie, by wspomóc działalność misjonarzy. Założyła Stowarzyszanie Świętego Piotra Klawera dla Misji Afrykańskiej, które wkrótce przerodziło się w nową rodzinę zakonną. Jezuita jest patronem także Sióstr Świętego Piotra Klawera w Kolumbii i Włoszech. 

By wspierać misjonarzy, bł. Maria Teresa Ledóchowska zaczęła publikować czasopismo „Echo z Afryki”, które wkrótce zaczęło wychodzić w tysiącach egzemplarzy w dziewięciu językach europejskich. Przypominała wszystkim ochrzczonym, że są odpowiedzialni za ewangelizację i powinni wspierać misjonarzy modlitwą, ale także prosić o nowe powołania. Nie mogą też zapominać o wsparciu materialnym, by słowo głoszone ustami misjonarza mogło być wiarygodne, to znaczy poparte konkretną pomocą. 

Siostry klawerianki kontynuują tę pracę. Przez edukację, zakładanie muzeów etnograficznych, wydawanie „Echa z Afryki i innych kontynentów”, korespondencję z misjonarzami, adopcję serca, zbieranie środków finansowych wspomagają misjonarzy na całym świecie.

Święty od Murzynów 
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze