Słowa Jezusa wypowiedziane przed Wniebowstąpieniem towarzyszą nam od wieków. Przywykliśmy do nich tak bardzo, ze nie robią już na nas większego wrażenia. Jednak to one leżą w centrum życia każdego chrześcijanina.

Wszyscy jesteśmy posłani, aby głosić Dobrą Nowinę, że królestwo Boże zaczynamy budować już tutaj, na ziemi. Zwłaszcza my, misjonarze pierwszej ewangelizacji, mamy ten zaszczyt, że możemy uczestniczyć w budowaniu wspólnoty Kościoła od podstaw. Możemy być tam, gdzie o Jezusie nie wie się zbyt wiele, a może nawet wcale o Nim nie słyszano. Takim właśnie miejscem jest Bambilo położone na północy Demokratycznej Republiki Konga (dawnego Zairu). Tydzień temu pisaliśmy o tym jak jak ewangelizacja wygląda tam w praktyce. Dzisiaj ostatni odcinek opowiadania tego misyjnego doświadczenia. 

Codzienność 

Na misjach pierwszej ewangelizacji, takich jak Bambilo, bardzo ważne jest, aby mieć nieformalne kontakty z ludźmi. Dzielenie się wiarą w ten sposób jest dopełnieniem naszych wysiłków pastoralnych i katechetycznych. Jak już wspomniałem, Bambilo to wielka parafia z dziesiątkami kaplic dojazdowych. Nasza wspólnota jest odpowiedzialna za kolejną parafię. Oddalona o około siedemdziesiąc kilometrów Mbuma (w lingala owoc) jest starą parafią pozostawioną na początku lat sześćdziesiątych przez misjonarzy belgijskich, którzy po rewolucji tak zwanych Simba pozostawili za sobą męczenników, ale też i parafie takie jak ta. Piękny kościół, szkoły i internaty wyglądały jak małe miasteczko przeniesione z Europy. Po dziesiątkach lat nie wygląda to już tak okazale. Szkoły są w opłakanym stanie, choć jeszcze służą miejscowym dzieciakom. Kościół został zniszczony przez czas i LRA. Kilka lat temu naprawiliśmy dach, aby dać ludziom choć minimalne poczucie godności. Kiedyś dwudziestotysięczna Mbuma dzisiaj jest małą, zaledwie trzytysięczną wspólnotą chrześcijan. Nie ma nawet księdza w diecezji, który podjąłby się trudu ewangelizacji. Właśnie dlatego zajmujemy się nią my, misjonarze kombonianie. Nasza praca ewangelizacyjna to przede wszystkim kształcenie katechistów, odpowiedzialnych za poszczególne grupy. Osobną grupą w parafii są młodzi. Nie chodzi mi tutaj tylko o młodzież sensu stricto, bo większość młodzieży to raczej młodzi dorośli. Na tych terenach ludzie bardzo szybko zakładają rodziny. Dziewczęta mają pierwsze dzieci często w wieku siedemnastu czy osiemnastu lat, a chłopcy stają się wtedy ojcami rodzin. To wymusza specyficzne podejście do duszpasterstwa młodych, które po części jest również duszpasterstwem rodzin. Jak w każdej parafii nie brakuje też w naszym duszpasterstwie odwiedzin chorych. I nie chodzi tu tylko o oficjalne pójście raz w miesiącu z Komunią św. czy sakramentem chorych, jak to ma miejsce w polskich parafiach. Te spotkania są o wiele częstsze i mniej formalne. Prawie zwyczajem stało się odwiedzanie szpitalika po porannej Mszy św. Kiedy nie odwiedzamy daleko położonych kaplic, każdy z nas rano, po południu czy nawet wieczorem pojawia się w szpitalu. Rozmowa i wspólna modlitwa są niemniej ważne dla naszych chorych niż samo leczenie. Częstokroć widziałem, jak podczas odwiedzin ludzie z rodziny czy przyjaciele modlą się w intencji chorego. 

Oczywiście Bambilo to nie wszystko, mamy bardzo wiele kaplic do odwiedzenia. Najbardziej intensywne wizyty zaprogramowane są w czasie adwentu i Wielkiego Postu. Staramy się wtedy dotrzeć do wszystkich kaplic, planując Msze św. w tygodniu. Większe kaplice, tak zwane sektory, odwiedza się w miarę możliwości w niedzielę. Nieraz podczas adwentowych czy wielkopostnych objazdów spędzamy w lesie całe tygodnie. To wymaga siły i hartu ducha. Przeważnie podróżujemy motocyklami. Po tych kilku latach spędzonych w Bambilo stałem się wręcz ekspertem od podróży na terenowym motocyklu. Jeździmy przeważnie sami, ważne jest więc, aby znać choć podstawy mechaniki i w razie potrzeby móc naprawić motocykl. Nasza misja znajduje się na naprawdę dzikich i dziewiczych terenach pokrytych dżunglą i małymi sawannami. Jadąc w odwiedziny do kaplic, można kontemplować widoki jak z pocztówek i ocean zieleni w różnych odcieniach. Widzieć dzikie zwierzęta i ptaki podrywające się do lotu na odgłos silnika zbliżającego się motocykla. Ma się wrażenie, że Bambilo jest jakby rajem i zarazem piekłem na ziemi. Granica jest bardzo subtelna. Zarówno nasi parafianie, jak i nasza mała wspólnota kombonianów staramy się, aby tego raju było jak najwięcej.  

Na koniec chciałbym poprosić Was, o modlitwę za ludzi z parafii Mama ya Ngolu (Matki Miłosierdzia) w Bambilo. Niechaj Wasza modlitwa będzie cegiełką w budowaniu tam królestwa Bożego. 

Idźcie i uczyńcie ich uczniami #3
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze