Sędzia federalny Sergio Moro wydał w czwartek po południu nakaz aresztowania b. prezydenta Brazylii, zgodnie z którym Luiz Inacio Lula da Silva ma się stawić do piątku wieczór na jednym z posterunków policji, aby rozpocząć wykonanie 12-letniej kary więzienia.

Wcześniej w czwartek Sąd Najwyższy Brazylii orzekł, że były prezydent musi rozpocząć karę 12 lat więzienia za branie łapówek, odrzucając tym samym prośbę Luli o pozostawienie go na wolności, dopóki nie wyczerpie on wszystkich możliwych apelacji.

Pod koniec stycznia sąd apelacyjny w Porto Alegre zatwierdził wyrok sądu pierwszej instancji, uznający 72-letniego Lulę za winnego korupcji i prania pieniędzy. Sąd podwyższył karę 9 i pół roku pozbawienia wolności do 12 lat i jednego miesiąca. Chodziło o przyjęcie korzyści majątkowych w wysokości 3,7 mln reali (1,06 mln euro), w tym trzypoziomowego apartamentu w nadmorskim kurorcie, od ciągnącego zyski z zamówień publicznych koncernu budowlanego OAS.

Według prokuratury były prezydent przyjmował łapówki za pośrednictwem jednego ze swych synów, próbując wywrzeć wpływ na swoją następczynię na stanowisku Dilmę Rousseff w latach 2013-2015 i przekonać ją, by na dostawcę myśliwców dla brazylijskiego lotnictwa wybrała szwedzki koncern SAAB. Negocjacje w tej sprawie rozpoczęły się za rządów Luli, ale zakończyły się, gdy szefową państwa była Rousseff.

Rousseff zapewniała, że za decyzją o kupnie 36 myśliwców od SAAB stała ona sama oraz brazylijska armia i że Lula nie miał na nią wpływu. Umowa jest warta 5,4 mld dolarów.

Fot. EPA/FERNANDO BIZERRA

Lula twierdzi, że jest niewinny i utrzymuje, że jest ofiarą politycznego prześladowania.

Nakaz wydany przez sędziego Moro oraz wcześniejsza decyzja Sądu Najwyższego obracają w niwecz marzenia Luli o odzyskaniu władzy i starcie w wyborach rozpisanych na październik – pisze w komentarzu Reuters. To w istocie koniec kariery tego polityka, ponieważ brazylijskie prawo wyborcze zabrania osobom prawomocnie skazanym korzystania z biernego prawa wyborczego przez osiem lat.

Mimo wyroku SN Brazylijska Partia Pracujących (PT) oświadczyła, że nadal popiera Lulę jako swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Lula, który sprawował urząd prezydenta Brazylii w latach 2003-2010, prowadzi obecnie w przedwyborczych sondażach.

Przedstawicielka PT w senacie, Gleisi Hoffmann nie wykluczyła na wieść o nakazie stawienia się Luli na policji w ciągu 24 godzin, że stronnicy b. prezydenta mogą wyjść na ulice, by zamanifestować swe poparcie.

Wybory mają odbyć się 7 października i zgodnie z brazylijskim kodeksem wyborczym nie mogą w nich startować kandydaci, którzy są skazani. Jednak adwokaci Luli argumentują, że ta reguła może być stosowana dopiero wtedy, gdy oskarżony wykorzysta wszystkie możliwości apelacji.

Fot. PAP/EPA/FERNANDO BIZERRA

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.