Stres jest normalną reakcją organizmu. Trzeba jednak umieć sobie z nim radzić i go redukować. Kiedy poruszany jest temat stresu, na myśl przychodzi mi pewna anegdota.

Pewien psycholog na początku prowadzonych przez siebie zajęć wziął szklankę wody i pokazał ją studentom. Zapytał: „ile waży ta szklanka?”. Odpowiedzi wahały się w granicach od 200 do 400 gramów. „Waga szklanki nie ma żadnego znaczenia” – odpowiedział. „Wszystko zależy od tego, jak długo będę ją trzymał. Jeśli będzie to minuta – żaden problem. Jednak po godzinie zacznie mnie boleć ręka. Jeżeli będę próbował ją trzymać cały dzień, to w pewnym momencie stracę czucie. W każdym z tych przypadków waga szklanki jest taka sama. Ale im dłużej ją trzymam, tym cięższa się staje”. Stres i nasze problemy są jak ta szklanka wody. Jeśli będziesz o nich myślał przez moment, nic złego się nie stanie. Nie będzie to na ciebie wpływało negatywnie. Im dłużej będziesz jednak poświęcał im uwagę, tym szybciej będziesz się męczył. A jeśli cały dzień będziesz przeżywał to, co jest dla ciebie stresujące, to w pewnym momencie dojdziesz do wyczerpania. Spróbuj odłożyć szklankę na miejsce.

No dobrze, ale jak odłożyć szklankę? Proponujemy 7 skutecznych sposobów.

Poznaj źródło stresu
Uświadomienie sobie tego, co nas stresuje, to punkt wyjścia. Bez tego nie ruszymy z miejsca. Zadaj sobie pytanie o źródło stresu: co jest dla ciebie najtrudniejsze? Spróbuj nie odpowiadać ogólnie (praca, szkoła). Pomyśl nad konkretnymi rzeczami. Może da się je wyeliminować albo zmienić. Zadaj sobie pytanie, czy te sprawy są naprawdę warte tego, aby się nimi stresować. Twój nadmierny stres niewiele zmienia.

Pomódl się
Modlitwa dobra na wszystko? Brzmi banalnie, ale naprawdę tak jest. Najczęściej stresujemy się sprawami, na które nie mamy żadnego wpływu. Te najlepiej oddać Panu Bogu w modlitwie. Kiedy brakuje nam sił, argumentów, wiedzy, doświadczenia, mówmy: „Boże, Ty się tym zajmij”. To nie oznacza, że wszystko będzie po twojej myśli, ale zyskasz przekonanie, że On nad tym czuwa.

Staw mu czoło
Nie unikaj stresujących sytuacji. To tylko będzie pogłębiało twój problem. Czeka cię trudny dzień w pracy bądź na uczelni? Walcz! Zaciśnij zęby i „odstaw” szklankę na bok. Skoncentruj się na problemie, który masz rozwiązać, starając się odciąć emocje. Nie ma sytuacji bez wyjścia – nawet jeśli znalazłeś się w trudnej sytuacji, na pewno znajdziesz jakieś rozwiązanie, jeśli nie będziesz wpadać w panikę i będziesz trzeźwo myśleć.

Daj sobie prawo do błędu
Stresujesz się, bo zawsze chciałbyś być idealny? Chcesz perfekcyjnie wykonywać wszystkie zadania? Pewnie wielu z nas zna to uczucie. Porzuć takie marzenia. Nie da się wszystkim dogodzić. Daj sobie prawo do popełniania błędów i traktuj je jako cenne doświadczenia. Nie irytuj się, kiedy coś ci nie wyjdzie – wyciągaj wnioski. Ciesz się ze swoich błędów! Bo skoro raz zrobiłeś coś głupiego, to jeśli wyciągniesz odpowiednie wnioski, następnym razem na pewno pójdzie ci dużo lepiej.

Uśmiechaj się!
Z uśmiechem na twarzy żyje się dużo łatwiej. Inni ludzie również przychylniej reagują na osoby, które często się śmieją. Zdecydowaną większość stresujących sytuacji można pokonać prostym uśmiechem. Jeśli przychodzi ci to z trudem, może powinieneś oglądać więcej komedii lub skeczów kabaretowych.

Uprawiaj sport
Ruch sprzyja wydzielaniu przez organizm endorfin, czyli tzw. hormonów szczęścia. Redukują one stres, pozwalają „oczyścić” głowę. Spacer czy bieganie to idealne rozwiązanie. Samo przebywanie na świeżym powietrzu powoduje, że po męczącym dniu regenerujemy się zdecydowanie szybciej. Nowy rok to dobry moment na takie postanowienie!

Zaakceptuj stres, którego nie możesz się pozbyć
Niestety, choćbyśmy wykorzystali wszystkie sposoby i znaleźli dla siebie sto razy lepsze, i tak nie uda nam się całkowicie wyeliminować stresu. Trzeba to zaakceptować. Niektóre sytuacje będą dla nas trudne i tyle. Ale zaakceptowanie tego faktu powinno nam pomóc w oswojeniu stresu.

7 sposobów na stres
6 (100%) 6 ocen.


Tagi

stres

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze