Mam wyrzuty sumienia, bo wiem, że zasługują na więcej niż tylko moje współczucie. Ale czy owo „więcej” to tylko kilka złotych lub ciepły posiłek?

Idąc jedną z poznańskich ulic w zimny i deszczowy dzień, trafiłem przez przypadek na bezdomną kobietę. Jej twarz była pomarszczona, oczy smutne i podkrążone. Wydawało się, że życie odebrało jej resztki godności i nadziei. Jednak jakaś nadzieja musiała w niej być, bo przecież prosiła napotkanych ludzi chociaż o najdrobniejsze wsparcie. Człowiek, który nie ma w sobie nadziei, nie prosi. Dlatego zawsze byłem zdania, że ubogim nie można odmawiać pomocy, bo przez przypadek można stać się ziarenkiem, które przeważyło szalę i pogrążyło kogoś w totalnej rozpaczy. Chwilę rozmawiałem z kobietą, która przyznała, że ma syna w moim wieku i jest z niego bardzo dumna. – Czy mogę mieć jeszcze jedną prośbę? – zapytała nieśmiało. – Jasne – odparłem. – Proszę chociaż o jedną zdrowaśkę. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha i już w tym momencie zacząłem się za nią modlić. Bezdomni nie potrzebują tylko wsparcia materialnego, oczekują również modlitwy. 

Ludzkie dramaty 

W Polsce żyje ponad 33 tys. bezdomnych – podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Najczęstszą przyczyną utraty dachu nad głową okazują się eksmisje (45%) oraz konflikty rodzinne (36%). W dalszej kolejności znajdują się: uzależnienie (29%) i brak pracy (17%). Okres zimowy jest dla osób bezdomnych szczególnie trudny. Co roku w wyniku mrozu umiera co najmniej kilkadziesiąt osób. Wiele organizacji publicznych i pozarządowych organizuje dla nich systematyczną pomoc. Zgromadzenia zakonne, wspólnoty oferują ciepłe posiłki i schronienie. To jednak nie wszystko. „Przyjaciele Bezdomnych” oferują im również modlitwę. 

Duchowy dom 

– Akcja „Zaadoptuj Bezdomnego” polega na duchowej adopcji osoby bezdomnej. Wystarczy dziesiątka różańca raz w tygodniu w intencji osoby, której imię wyślemy do ciebie, jeśli zgłosisz się do nas na maila przyjacielebezdomnych@gmail.com – czytamy na facebookowym profilu akcji. Organizatorzy zwracają uwagę, że doraźna pomoc jest oczywiście potrzebna, ale czasem trzeba pójść dalej, zrobić coś więcej. – Łatwo jest dać coś do jedzenia i ubrania, ale to często nic nie zmienia. Oni potrzebują przemiany umysłu i serca, aby odpalić na nowo do życia, a nie ma większej siły niż modlitwa – uważają inicjatorzy akcji. – Kontaktujemy się z osobami, które wyrażają chęć duchowej adopcji. Taka osoba zobowiązuje się raz w tygodniu odmówić dziesiątkę różańca. Siedem osób tworzy grupę, która omadla bezdomnego przez cały tydzień – wyjaśnia Marta Pawelczyk.

Zaczęło się od przyjaźni 

Ks. Daniel Glibowski zaznacza, że wolontariusze starają się dotrzeć nie tylko do bezdomnych z ich najbliższej okolicy, czyli Radomia. Akcja ma objąć teren całego kraju. – Bezdomni są wzruszeni, gdy słyszą, że za każdego z nich siedem osób zadeklarowało modlitwę do końca życia. To daje im poczucie, że ktoś ich kocha i o nich pamięta – przyznaje ks. Glibowski z parafii św. Brata Alberta w Radomiu. – Po ponad dwóch tygodniach mamy już około stu osób, które zadeklarowały modlitwę – dodaje. Wszystko zaczęło się od przyjaźni jednej z oazowiczek, Izabeli Kaczor, z panem Wiesławem. Studentka ekonomii wraz z księdzem Danielem odwiedzała bezdomnego, proponując pomoc zarówno materialną, jak i duchową. Entuzjazm niesienia pomocy okazał się zaraźliwy. 

Siadając przy wigilijnym stole, zostawiamy dodatkowe nakrycie. Może warto, aby w tym roku było ono symbolem naszej pamięci, i więcej – solidarności – z bezdomnym. Konkretnym bezdomnym, który ma imię, twarz i swoją historię.

 

Przyjaciele bezdomnych
6 (100%) 6 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.