Wojciech Ganczarek – Upały, mango i ropa naftowa (Bezdroża 2017) 

Książka jest polifoniczna. Rozpina się od uśmiechów codziennych spotkań po procenty gospodarczych analiz, socjologiczne teorie przeplata wilgoć deszczu i smak kakao, a wypowiedzi przeciwników politycznych pozostają nie do pogodzenia – pisze we wstępie autor, zaznajamiając czytelników z tym, co czeka ich na kolejnych stronach. 

 

Paczka papieru toaletowego jako dar ofiarny podczas Mszy świętej? Nic dziwnego, wszak Wenezuela słynie z niedostatku tego artykułu. Podróżnik obala też mit o przyrodzie i życiu zgodnym z naturą na obszarach wiejskich. Trudno o większe hałdy śmieci niż przestrzenie między domami i skarpy nadrzeczne w małych miasteczkach. Jednak autor serwuje nam nie tylko obserwacje socjologiczne i przyrodnicze. Rozmawia z miejscowymi elitami: z przewodniczącym rady osiedlowej na przedmieściach małego miasteczka o demokracji bezpośredniej, z dyrektorem i właścicielem sieci laboratoriów farmaceutycznych o tym, jak to jest być przedsiębiorcą w Wenezueli, ze współwłaścicielem stacji telewizyjnej o polityce.  

Jest też próba diagnozy powodów sytuacji społeczno-gospodarczej w Wenezueli. Według autora są trzy: ropa naftowa, która zawsze jest źródłem pieniędzy dla państwa, upał, który z jednej strony rozleniwia, a z drugiej przyspiesza wegetację i wreszcie dostępność pysznego jedzenia zupełnie za darmo. Mango i banany rosną wszędzie, wystarczy sięgnąć lub pozbierać z ulicy.  

Fot. bezdroza.pl

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.