Historycy mówią o największej masakrze chrześcijan dokonanej w Afryce. Dopuściły się jej włoskie wojska okupacyjne w Etiopii dokładnie osiemdziesiąt lat temu, 21 maja 1937 roku. Żołnierze pod dowództwem generała Pietro Malettiego, na rozkaz „wicekróla” Rodolfo Grazianiego rozstrzelały dwa tysiące osób, wśród których byli prawosławni kapłani, mnisi, diakoni i pielgrzymi przebywający w klasztorze Debre Libanos, a podejrzani o udział w próbie zamachu na samego Grazianiego. Udało się również w części ustalić, co przy tej okazji wojska okupacyjne zrabowały z sanktuarium Taclé Haimanot.

Do wiarygodnych wiadomości na ten temat dotarła telewizja włoskich biskupów TV2000, która w sobotę wieczorem wyemituje specjalny program na ten temat. Jest tam mowa o co najmniej dwudziestu cennych dywanach, krucyfiksach, pucharach i kielichach mszalnych, amforach oraz szatach liturgicznych i czterech pozłacanych mitrach.

Włosi nie lubią mówić o zbrodniach, jakich dopuścili się w krajach okupowanych przez faszystów przed II wojną światową, w tym także w Etiopii i przez całe dziesięciolecia rozpowszechniana była opinia, że zachowywali się oni tam bardzo przyzwoicie, zgodnie z porzekadłem „Italiani brava gente”, to znaczy: „Włosi to porządni ludzie”. Dopiero od niedawna mówi się głośno, że w swoim okrucieństwie włoskie wojska okupacyjne nie różniły się od hitlerowców. Właśnie w Etiopii na przełomie 1935 i 1936 roku użyto na dużą skalę przeciwko ludności cywilnej gazów bojowych w tym iperytu.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze