Izrael znalazł drastyczny sposób rozwiązania problemu uchodźców afrykańskich: zapłaci Rwandzie za przyjęcie ich – powiedziała katolicka zakonnica s. Azazet Kidane z Erytrei, która od kilka lat zajmuje się tą grupą ludzi w państwie żydowskim.

W rozmowie z watykańską agencją misyjną Fides oświadczyła, że obecną politykę rządu Benjamina Netanjahu wobec przybyszów z Czarnego Lądu można określić mianem „sprzedawania ludzi”. „Czyż nie jest to handel osobami ludzkimi?” – zapytała retorycznie kombonianka.

Swe zastrzeżenia i zaniepokojenie w tej sprawie, zapowiedzianej przez władze izraelskie na początku tego roku, zgłosili też zwierzchnicy Kościołów katolickich – wschodnich i łacińskiego – w Ziemi Świętej.

Zakonnica przyznała, że od 2011 gwałtownie wzrósł napływ imigrantów afrykańskich do Izraela. Rząd początkowo rozmieszczał ich w otwartych więzieniach, które opuszczali rano i do których wracali wieczorami. W ciągu dniu młodzi Afrykańczycy, stanowiący większość uchodźców, mogli pracować jako pomoce domowe, tragarze, stróże i inni. Jednakże pod koniec ub.r. izraelski Sąd Najwyższy zabronił przetrzymywania w więzieniach osób bez wyroku i rząd musiał ich zwolnić – oświadczyła s. Kidane.

Zaznaczyła, że w tej sytuacji władze Izraela musiały szukać nowego sposobu na zmniejszenie obecności Afrykańczyków na swoim obszarze, których jest tam obecnie, według niej, ok. 38 tysięcy, głównie z Erytrei i Sudanu. A ponieważ kraj ten podpisał konwencje międzynarodowe o ochronie uchodźców, które m.in. zakazują odsyłania ich do krajów ich pochodzenia ze względu na zagrożenie ich życia, podpisano porozumienie w tej sprawie z Rwandą. Przewiduje ono, że Izrael wyśle tam ponad 3,5 tys. migrantów, płacąc za każdego z nich 5 tys. dolarów. Przed opuszczeniem Izraela każdy odsyłany z powrotem Afrykańczyk podpisze zobowiązanie, że nie wróci już do tego kraju.

fot. EPA/IGOR PETYX

Wielu migrantów, którzy przystali na te warunki, przybyło już do Rwandy a tam miejscowe władze zabrały im ich dokumenty, pieniądze, nie przyznając im przy tym prawa azylu. Umieszczono ich na granicy z Ugandą, skąd zaczęli wędrować przez Sudan do Libii, aby stamtąd dostać się do Europy. Wielu z nich zginęło – ubolewała zakonnica erytrejska.

Zwróciła uwagę, że ci, który nie zgadzają się na wyjazd do Rwandy, będą musieli starać się o azyl lub zostaną wydaleni z Izraela. Dodała, że składanie podań jest w praktyce niemożliwe, a codziennie kilkadziesiąt osób stuka do instytucji rządowych, które jednak przyjmują jedynie niektórych, a i tak nie udzielają im odpowiedzi. Ten, kto nie przedstawi swych podań do marca, zostanie aresztowany i uwięziony, tym razem jednak w prawdziwych zakładach karnych – zaznaczyła rozmówczyni agencji.

Wyjaśniła następnie, że Izrael nie chce uchodźców afrykańskich, obawia się bowiem, że imigracja można podważyć żydowską tożsamość kraju. Ale, według niej, w rzeczywistości Izrael potrzebuje afrykańskich rąk do pracy i jest miejsce na prawdziwą integrację i przyjęcie tych ludzi. „Brakuje jednak woli politycznej” – dodała s. Azazet.

W ostatnich dniach ponad 2 tys. azylantów manifestowało przed ambasadą Rwandy w Tel Awiwie przed izraelskim zamiarem deportowania ich do tego kraju. „Nie chcemy być sprzedawani jak niewolnicy” – wołali demonstranci. Wydarzenie to wywołało szerokie echo a nawet działania obywateli izraelskich w obronie migrantów. Pierwszy oficer izraelskich linii lotniczych „El Al” Szaul Betzer powiedział: „Jako istota ludzka i jako członek narodu izraelskiego, wzrastający w wartościach syjonizmu, nie mogę uczestniczyć w locie, który dostarczy uchodźców do celu, w którym możliwości ich przeżycia są równe zeru”. Inny lotnik dodał, że „uchodźcy, którzy żyją już pośród nas, nie mogą zostać odrzuceni i odesłani do swych krajów, gdzie czekają ich cierpienia i straszna śmierć”.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.