Kiedy Napoleon Bonaparte podbił Rzymi uwięził papieża Piusa VII w Fontainbleau, wezwał do  siebie kard. Ercole Consalviego –  ówczesnego sekretarza Stolicy Apostolskiej – i oznajmił mu: „Eminencjo,w 20 lat zniszczę Kościół”. Na co purpurat, zachowując pełną powagę, miał odpowiedzieć: „Wasza Wysokość, z całym szacunkiem, ale nam księżom przez siedemnaście wieków nie udało się zniszczyć Kościoła, to i Waszej Wysokości się to nie uda”.

Wypisz – wymaluj stara i sprawdzona zasady wrogów Pana Boga: „Uderz w pasterza, a owce się rozproszą” – te słowa doskonale znają ci, którzy chcą „wykurzyć” chrześcijaństwo z tej ziemi.  

  Od pewnego czasu nie ma miesiąca, w którym nie byłoby słychać, że znów ktoś zabił księdza lub pastora albo porwał czy skrzywdził siostry zakonne. Kilka dni temu w Demokratycznej Republice Konga zabito 52-letniego księdza. 5 października w mieście La Florida w Meksyku również zginał kapłan. I chyba każdy ma w głowie obrazek starszego już kapłana z Francji, któremu latem dżihadyści poderżnęli gardło w kościele. Ktoś chce, żeby chrześcijanie się rozproszyli. Kiedy nie ma pasterza, łatwiej coś upolować.  

Kolumbia to ciekawy kraj  

Kolumbia to piękny kraj, ale jednocześnie pełen kontrastów. Jest to siódmy kraj na świecie pod względem liczby katolików. Można by rzec – bajka. Skoro ludzie tam wierzą w Boga, to musi być tam całkiem dobrze. Jak się jednak okazuje, Kolumbia uznawana jest za jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie. Na nic różańce zawieszone lub wytatuowane na szyjach Kolumbijczyków. Kartele narkotykowe i „kultura przemocy”, która tam panuje, nie oszczędza nikogo. 25 października tego roku w Rionegro „najprawdopodobniej” zabito księdza. Policja na razie nie jest tego pewna, ale, jak donosi włoska agencja prasowa Fides, świadkowie mówią inaczej. Być może o. Jose Fortunanti Bedoya Franco został zabity na tle rabunkowym, ale nie zmienia to faktu, że po raz kolejny w tym roku owczarnia została bez pasterza.  

Spirala nienawiści  

Jak podaje Radio Watykańskie, misjonarz zabity w Kolumbii jest 14. księdzem katolickim zamordowanym w tym roku. Do tego trzeba jeszcze doliczyć osiem sióstr zakonnych i tyle samo świeckich pracowników Kościoła oraz kilku przedstawicieli pozostałych Kościołów chrześcijańskich. Czy to dużo? Ktoś może powiedzieć, że przecież ciągle ktoś ginie, kogoś zabijają. Trwa przecież wojna z tzw. Państwem Islamskim, wciąż coś się dzieje na Ukrainie. Zgoda, ale rzecz nie ma się w liczbach, a w skutkach. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Każde zabójstwo człowieka jest karygodne i niedopuszczalne. Ale jeżeli ktoś zabija kogoś, kto w danej społeczności pełni funkcję przewodnika duchowego, wskazuje kierunek i pokazuje innym ludziom, jak żyć, to jest to zbrodnia nie tylko przeciw temu człowiekowi, ale przeciw całej wspólnocie. Kiedy więc ks. Jacques Hamel, którego zabili muzułmanie, wykrzykując przy tym „Allahu akbar”, mówił o miłości i szacunku do każdego człowieka, zapewne również uchodźcy, który wierzy np. w Allaha, to jego słowa po tej zbrodni mogły „spłynąć” nie tylko po jego parafianach, ale i po wszystkich katolikach w Europie. Co z tego może wynikać? Zemsta, brak szacunku do drugiego, podział na lepszych i gorszych, a to zawsze prowadzi do jednego… Spiralę nienawiści łatwo nakręcić, trudniej jest ją zatrzymać.   

Wracając do Napoleona  

Podobną analogię pokazał Wojciech Smarzowski w „Wołyniu”. Jedną z pierwszych ofiar konfliktu Polaków i Ukraińców był katolicki proboszcz, którego mieszkańcy wyłowili z rzeki obdartego ze skóry. Później fala nienawiści i przemocy trwa niemalże do końca. Komuś bardzo zależy na tym, żeby duchowych przewodników Pana Jezusa było jak najmniej. Im mniej duchownych, tym mniej nadziei, pojednania i szacunku. Im mniej duchownych, tym mniej Kościoła, i może właśnie o to chodzi, żeby tego Kościoła już nie było?  

 Po 20 latach od rozmowy z kard. Consalvim Bonaparte już nie żył, a papież wrócił do Rzymu. Po raz kolejny Pan Bóg dał „pstryczka w nos” swojemu niesfornemu dziecku. Ciekaw jestem, jak w dzisiejszych czasach i komu Pan Bóg pomiesza szyki?  

współpraca PKwP 

fot. Bykst

Księdza też można prześladować  
6 (100%) 1 ocen.


źródło: ks. Paweł Kucia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze