Donald Trump przerwał przemówienie i został pośpiesznie wyprowadzony ze sceny podczas spotkania wyborczego, gdy protestujący przeciwko niemu mężczyzna znalazł się za blisko  zaczął mu zagrażać.

Do incydentu doszło w sobotę wieczorem w czasie spotkania wyborczego w Reno, w stanie Nevada. Przemawiający Trump dojrzał mężczyznę, zażartował, że ten jest opłacany przez Hillary Clinton i poprosił o jego wyprowadzenie.

Następnie wrócił do przemówienia, ale po chwili znów je przerwał i zaczął wpatrywać się w zbliżającego się mężczyznę. W tym momencie błyskawicznie zareagowali agenci Secret Service – podbiegli do Trumpa ze wszystkich stron i zasłaniając go własnym ciałem wyprowadzili za kulisy. Kilku z nich rzuciło się również na mężczyznę, powaliło go i skutego kajdankami wyprowadziło.

Według niektórych relacji, kilka sekund wcześniej ktoś krzyknął: „On ma broń”, co mogło skłonić agentów do działania. Okazało się jednak, że zagrażający Trumpowi mężczyzna nie był uzbrojony. Wiece Trumpa, zwłaszcza w okresie prawyborów, często zakłócali demonstranci, ale nigdy nie doszło do podobnego incydentu jak w Reno. 

Po paru minutach Trump wrócił na mównicę i powiedział: „Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale nigdy nic nas nie powstrzyma”. Podziękował też Secret Service za „szybkie i profesjonalne działanie” i wrócił do przemówienia.

Wyprowadzonego mężczyznę udało się zidentyfikować – to 33-letni republikanin Austyn Crites, członek ruchu „Republikanie przeciwko Trumpowi” i zwolennik Hillary Clinton. Później na Facebooku napisał, że nie ma powiązania z kampanią Clinton, jak sugerował Trump.

W ostatnich dniach kampanii wyborczej Trump odwiedza po kilka stanów dziennie, aby przemawiać do jak największej liczby wyborców. W sobotę był w Newadzie, Kolorado i Karolinie Północnej. W niedzielę będzie w Pensylwanii, Iowa, Minnesocie i Wirginii.

Fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze