Tak w skrócie brzmi wezwanie episkopatów Hiszpanii i Portugalii. Biskupi Półwyspu Iberyjskiego wydali wspólny dokument. Zachęcają w nim do ewangelizowania przez Internet.

Jeszcze kilkanaście lat temu część hierarchii Kościoła postrzegała Internet jako „dzieło szatana”, a przynajmniej jako coś, co do religii i życia Kościoła nie pasuje. To już jednak prehistoria. Życie biegnie dalej, a życie wirtualne chyba jeszcze szybciej. Portugalscy i hiszpańscy duchowni zwrócili uwagę na to, że trzeba przekazywać Dobrą Nowinę nie tylko tradycyjną drogą – z ambony. W kościele na niedzielnym nabożeństwie jest od kilkudziesięciu do kilkuset wiernych. W Internecie można dotrzeć do wielu więcej, w dodatku też do tych, którzy jeszcze nigdy nie byli w Kościele albo zrobili sobie długą przerwę.

– Coraz więcej osób pozyskuje dziś informację i zdobywa wiedzę za pośrednictwem smartfonów i dlatego Kościół musi być obecny również w tej sferze, aby spotkać się z ludźmi – napisali dziś biskupi z Hiszpanii i Portugalii a fragmenty dokumentu podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Katedra Internetu
Hierarchowie z obu krajów podkreślili konieczność stworzenia planu działań, zaznaczając, że masowe korzystanie z informacji dostępnej w sieci jest „znakiem czasu”. Stwierdzili, że istnieje pilna potrzeba stworzenia „katedry internetowej”, czyli miejsca w sieci, gdzie „poprzez zdjęcia i internetowe więzi udaje się zatrzymać uwagę odbiorcy”.

To nie pierwszy taki apel. Pierwszy raz na zjawisko opuszczania parafii przez młodzież zwrócił uwagę portugalskim biskupom w 2007 r. papież Benedykt XVI podczas wizyty ad limina w Watykanie. Zalecił, aby wdrażać nowe formy duszpasterstwa.

Religia w wersji cyfrowej
Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że w nie odbiegamy od praktyki europejskiej. Coraz więcej księży korzysta z dobrodziejstw Internetu. No właśnie – dobrodziejstw. Na stronach internetowych jest niekiedy wszystko to, co na profesjonalnie zarządzanym portalu – kalendarz życia parafii, galerie, intencje mszalne, porządek nabożeństw. W Internecie wielu katolickich publicystów (świeckich i duchownych) prześciga się w zdobywaniu „lajków” pod postami, liczbie wyświetleń na portalu YouTube. Oczywiście – Internet ma to do siebie, że często musi być: szybko, prosto i łatwo. A nie na tym polega wiara i ewangelizacja. Jednak na tym może polegać pierwszy krok, zarzucona wędka i złapany haczyk.

Bóg w Internecie
– Moje (najmłodsze) pokolenie kapłanów ma zupełnie inny sposób patrzenia na Internet niż starsi kapłani. Dla nas to środowisko, w którym żyjemy i rozwijamy się od zawsze. To też dobre miejsce na misję, na dawanie świadectwa. Na moim profilu na Facebooku jestem w sutannie. Kapłaństwo to moje życie, a moje życie jest też w Internecie – mówi ks. Jakub Drosik. Niedawno przyjął święcenia kapłańskie, na swoją Mszę św. prymicyjną w swarzędzkiej parafii pw. św. Marcina zaprosił znajomych przez… Facebooka. Także na blogu opisywał swój wyjazd misyjny na Wschód.

– Oczywiście z Bogiem nie można rozmawiać tylko przez Intenret, ale Bóg też tam jest, tam też możemy Go spotkać – dodaje ksiądz Jakub.

Jednym z najbardziej znanych „księży w Internecie” jest ks. Adam Pawłowski z Poznania. Zasłynął z tym, że ewangelizował przed klubami go-go. Próbował nakłonić ich klientów do spowiedzi. Swoją odważną działalność duszpasterską przeniósł też do Internetu. Na YouTube zamieścił filmik, w którym zrobił tak zwany coming out: „Jestem szczęśliwym księdzem wierzącym w Jezusa Chrystusa i jestem… heteroseksualny!”. Śledzą go tysiące internautów.

Internet to nie jest przyszłość Kościoła. To już też jego teraźniejszość. A dekret biskupów z Hiszpanii i Portugalii tylko to potwierdza.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.