Żałoba jest trudniejsza wówczas, gdy śmierć bliskiej osoby jest nagła, niespodziewana. Problemy w jej przeżywaniu nasilają się również wtedy, gdy tragedia ma charakter masowy, gdy ginie wiele osób – powiedział w rozmowie z PAP dr Rafał Styła z Wydziału Psychologii UW.

„Częste omawianie w mediach okoliczności śmierci, jak np. w przypadku katastrofy smoleńskiej, może być bolesne dla członków rodzin. Ponowne przypominanie, rozważanie przyczyn śmierci może spowalniać zaakceptowanie tego odejścia. Oczywiście nie chodzi o to, żeby nie pielęgnować pamięci o zmarłym, ale o to, by zaakceptować, że ta osoba odeszła ” – powiedział Styła.

„Żałoba jest trudniejsza wówczas, gdy śmierć bliskiej osoby jest nagła, niespodziewana. Problemy w przeżywaniu żałoby nasilają się również w sytuacji, gdy ta tragedia ma charakter masowy, ginie wiele osób jednocześnie” – powiedział Styła.

Ekspert pytany, czy przeprowadzenie ekshumacji, może na nowo rozpocząć proces żałoby, ocenił, że „to jest sprawa niezwykle indywidualna i każdy z członków rodziny może to przeżywać w inny sposób”. „Wracanie do tego tematu w jakiejkolwiek formie – czy to poprzez teksty medialne, czy np. ekshumacje i związane z nimi kolejne pochówki – to z pewnością okoliczności, które mogą być przykre dla członków rodzin. Jeżeli jednak dana osoba już przeżyła żałobę i zaakceptowała odejście bliskiego, wówczas ta reakcja jest trudna do przewidzenia” – powiedział Styła.

Zwrócił uwagę, że choć prawie każdy człowiek doświadczył lub doświadczy żałoby, to jednak wiedza o tym procesie i jego przejawach nadal jest niewielka. „Wiele osób uznaje objawy żałoby za coś niewłaściwego, a przecież to naturalny proces reakcji na stratę, najczęściej na śmierć bliskiej osoby” – podkreślił.

„Z jednej strony żałoba ma wymiar kulturowy, związany z zewnętrznym jej okazywaniem np. poprzez ciemny ubiór, a z drugiej strony dotyczy przeżywania emocjonalnego straty” 

– powiedział. Wskazał, że osoba będąca w żałobie może zaobserwować u siebie nie tylko smutek, ale też np. złość, poczucie bezsilności lub winy. U wielu osób mogą też wystąpić reakcje fizyczne, np. problemy ze snem, nadpobudliwość.  Czas trwania żałoby jest bardzo zindywidualizowany, ale przyjmuje się, że rok do dwóch lat wystarcza do przejścia przez jej wszystkie fazy i do akceptacji śmierci bliskiej osoby” – powiedział.

Pytany, czy możliwe jest przeżywanie żałoby 7 lat po śmierci członka rodziny, przyznał, że takie sytuacje się zdarzają. „Niektóre osoby mogą trwale nie radzić sobie z odejściem bliskiego, wówczas mówimy o żałobie niezakończonej, takiej która zatrzymała się na jednej z wcześniejszych faz np. odrętwienia lub rozpaczy. Taką niezakończoną, przeciągającą się żałobę należy uznać za szkodliwą. Taki stan wymaga interwencji specjalisty – psychoterapeuty lub lekarza psychiatry” – powiedział.

Zaznaczył, że najczęstszą nieprawidłową reakcją na żałobę jest depresja. „Jej oznaki w toku żałoby są czymś naturalnym, jednak gdy taki stan się przedłuża, wówczas należy interweniować” – powiedział.

Styła dodał, że informacje dotyczące czyjejś żałoby należy opisywać w sposób wyważony. „Sensacyjne tytuły służą przykuciu uwagi i wzbudzeniu emocji, ale ktoś kto czyta o osobie publicznej, ale obcej, będzie to przeżywał inaczej, niż członek rodziny” – przypomniał.

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze