Arcybiskup Konrad Krajewski jest papieskim jałmużnikiem. Oznacza to, że w imieniu samego papieża zajmuje się udzielaniem pomocy potrzebującym. Gdy prowadził rekolekcje dla księży w Łodzi, mówił im o tym, czego nauczył go papież Franciszek. – Od tego trzeba zacząć życie Ewangelią – mówił abp Krajewski. Od czego? 

 Dziwisz się, że mówię ci, byś szukał biednych? To robił Jezus cały dzień. Kogo spotkał, uzdrawiał – powiedział Franciszek do abp. Krajewskiego. I dodał: a widziałeś kiedyś takiego apostoła, rybaka, który na plaży stawia sobie biuro i pisze: „Od 16 do 17 ryby, przypływajcie! Przyjmę was”? Czasem jesteśmy takimi apostołami.  

Jesienią ubiegłego roku abp Konrad Krajewski wygłosił dla księży specjalną konferencję przed ingresem abp. Grzegorza Rysia do katedry w Łodzi. Słowa, które wypowiedział, są efektem jego doświadczeń pracy jako kapłana i współpracy z papieżem Franciszkiem.  

 Spowiadam zawsze między 15 a 16 w kościele św. Ducha, tuż przy Via Conciliazione. To siostra Faustyna mówiła, że to godzina miłosierdzia i że będą się wtedy działy cuda. Od dłuższego czasu widziałem dziewczynę, bardzo ładną zresztą, która siedziała i od paru miesięcy mówiła koronkę. W końcu weszła do konfesjonału. Na końcu powiedziała: „ja nie mogę dostać rozgrzeszenia”. Ja mówię: „jak to?” a ona mówi: „jestem muzułmanką”. Od razu powiedziałem „ochrzczę cię” i zapanowała cisza. Przyszły mi do głowy wszystkie wykłady z prawa i myślałem sobie: „gdzie ją zapiszę?”. Chciałem już wyjść z konfesjonału prosto do kropielnicy. Ale milczeliśmy, zakrystia była zamknięta, myślałem: „co z księgami?”. Powiedziałem: „może jutro?”. Nie przyszła. Opowiedziałem to Ojcu Świętemu. On bardzo lubi jedno słowo: „Come sei stupido” – „Jaki jesteś głupi”. W konfesjonale jest przestrzeń, gdzie działa tylko Bóg. Tam nie ma dostępu zły duch. Dodał: „Ja to już nie raz robiłem. Po prostu wyszedłem i ochrzciłem. Tylko nie w kropielnicy, bo to nie jest świeża woda. Do kranu się idzie. No ale Ty jesteś Polak, ja Argentyńczyk, musimy się czymś różnić”. Tak myśli papież. Jestem tego pewny, że żyje radykalnie Ewangelią.  

Fot. AP/LAPRESSE

Arcybiskup mówił też, że kiedyś papież zebrał wszystkich kardynałów w Kaplicy Paulińskiej i mówił, że szatan jest zawsze przy najważniejszych osobach, zawsze przy papieżu, potem przy kardynałach. Arcybiskup Krajewski spytał więc papieża, jak sobie z tym radzi. Franciszek odpowiedział: „wiesz, mam wodę święconą przy łóżku. Kładę się i żegnam się wodą święconą. Budzę się w nocy i rano żegnam się wodą”. Arcybiskup Krajewski potem od razu kupił sobie kropielnicę.  Może od tego trzeba zacząć życie Ewangelią. Od takich zwykłych rzeczy – powiedział na konferencji.  

Jednak jednym z bardziej przyjmujących momentów była chwila, kiedy papież mianował arcybiskupa Krajewskiego na jałmużnika. – Powiedział do mnie: „Sprzedaj biurko. Nie chcę cię widzieć na Watykanie! Powiem ci, jak masz szukać biednych”. I potem dodawał w kolejnych dniach instrukcję obsługi jałmużnika: „Idź i jeżeli coś masz im dać, to patrz im w oczy. Bo to jest Jezus! Jak im cokolwiek dajesz, to się ich dotykaj. A jak się ich dotkniesz, to czy potem czasem nie wycierasz ręki? A najlepiej to im nic nie kupuj, tylko zjedz z nimi. Bo kupić, rzucić i odejść jest bardzo łatwo. Usiądź z nimi, a jak trzeba będzie, to się z nimi prześpij. I będziesz wszystko wiedział”.  

Papieski jałmużnik jest tym, który powinien być zawsze obecny przy papieżu, podczas wszelkich uroczystości i audiencji. Jak jednak podkreślił arcybiskup:  Papież kazał mi opuścić progi Watykanu. Powiedział: „Idź i szukaj biednych, bo to jest Jezus”. To jest czysta Ewangelia.  

[ Zobacz także: Najpiękniejsza modlitwa współczucia ]

Fot. PAP/IPA

Abp Krajewski: od tego trzeba wszystko zacząć
5.82 (96.97%) 11 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.