U podstaw Unii Europejskiej leży przede wszystkim współpraca gospodarcza. Ale czy wspólne interesy wystarczą do stworzenia zintegrowanej wspólnoty?

Europejska Wspólnota Węgla i Stali (EWWiS), później Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG), a na końcu Unia Europejska (UE) – tak w wielkim skrócie wyglądała droga do zintegrowania państw europejskich po II wojnie światowej. To kilkudziesięcioletni proces, która trwa zresztą do dzisiaj. EWWiS miała na celu utworzenie wspólnej puli produkcji węgla i stali, aby zapobiec zbyt daleko idącej rywalizacji gospodarczej w Europie. Było to urzeczywistnienie planu rozpowszechnionego przez Roberta Schumana, francuskiego ministra spraw zagranicznych, który uważał, że tylko w ten sposób można na Starym Kontynencie utrzymać pokojowe stosunki między narodami.

– Przez umieszczenie podstawowej produkcji pod wspólnym zarządem i instytucję nowej Wysokiej Władzy, której decyzje zwiążą Francję, Niemcy i kraje, które do niej przystąpią, ta propozycja stanie się pierwszą konkretną podstawą Federacji Europejskiej, niezbędnej dla zachowania pokoju – czytamy w deklaracji Schumana z 9 maja 1950 r.

Jak widać już wtedy było jasne, że plany, które wówczas wchodziły w życie, miały zmierzać ku Federacji Europejskiej. Także dzisiaj co jakiś czas podnoszony jest temat jeszcze bliższej integracji państw narodowych. Jednak czy wspólne interesy i ustalenia gospodarcze wystarczą, aby zbudować solidarną wspólnotę europejską? Wydaje się, że nie jest to możliwe. Każdą wspólnotę mogą scementować jedynie wartości wynikające z kultury oraz tożsamości. Trwała integracja to taka, która dokonuje się wokół stałych idei takich jak solidarność czy szacunek wobec różnorodności.

fot. EPA/OLIVIER HOSLET

Nie bez znaczenia są tutaj wartości chrześcijańskie, które ukształtowały współczesną Europę. Dzisiaj wielu wydają się anachroniczne i niepotrzebne. Tymczasem to właśnie z powodu ich porzucenia Europa dzisiaj cierpi. Dialog, poszanowanie godności każdego człowieka, bez względu na jego pochodzenie czy wyznawane poglądy, zostały w ostatnim czasie mocno wypaczone. Stały się pretekstem do tolerowania tego, co tolerowane być nie powinno. Wielu Europejczyków uległo też pokusie życia bez wartości. Jeżeli jeszcze do niedawna Europa budziła podziw, tak teraz zmaga się z krytyką, że zatraciła swoją tożsamość.

Euroentuzjastów ciągle jednak nie brakuje. Zwłaszcza w naszym kraju. Jak pokazują badania, zwolennikami integracji europejskiej jest 72% Polaków. Wiąże się to zapewne z tym, że ponad połowa naszych rodaków pozytywnie ocenia dotychczasowe owoce członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Z wielu stron Europy coraz częściej dochodzą jednak do głosu nacjonalizmy lub sygnały sprzeciwu wobec prowadzonej przez UE polityki. Wystarczy podać tu przykład Wielkiej Brytanii, która zdecydowała się opuścić Unię.

Pytanie o jej przyszłość jest ciągle otwarte. Niewątpliwie integracja przynosi więcej korzyści niż szkód. Jednak globalne problemy, takie jak migracja, obnażyły słabość unijnych instytucji. Dlatego potrzeba dzisiaj dyskusji o wartościach, wokół których Europa mogłaby być skutecznie zjednoczona. Państwa Starego Kontynentu mogą i powinny szukać płaszczyzny współpracy i porozumienia. Bez dialogu i skutecznych rozwiązań może okazać się, że dziedzictwo Roberta Schumana pójdzie na marne, a jego wieki plan po prostu nie wyjdzie.
fot. DesignRecipe, flickr.com

Europa – plan, który (nie) wyszedł?
6 (100%) 3 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze