Godzinę policyjną i wzmocnione patrole wprowadzono w mieście Kirkuk na północy Iraku po starciach, jakie wybuchły między Kurdami i Turkmenami w poniedziałek wieczorem, na tydzień przed kontestowanym przez część mieszkańców referendum w irackim Kurdystanie.

Policja i kurdyjskie siły bezpieczeństwa utworzyły punkty kontrolne w różnych częściach miasta po starciach, w których zginął jeden Kurd, a ranne zostały trzy osoby, w tym Kurd i dwaj Turkmeni. Jak podaje Reuters za źródłami w lokalnych siłach bezpieczeństwa, starcia wybuchły, gdy zwolennicy referendum poruszający się w kolumnie pojazdów i trzymający kurdyjskie flagi przejechali przed siedzibą partii Iracki Front Turkmeński (ITF). Z kolei Mohamed Saman Kanan, odpowiedzialny za ochronę budynku, powiedział we wtorek agencji AP, że partyjna siedziba została ostrzelana w poniedziałek wieczorem przez dwóch mężczyzn poruszających się na motocyklach. Ochroniarze odpowiedzieli ogniem, zabijając jednego z napastników.

Po kilku godzinach policyjny patrol, w którym był brat zabitego mężczyzny, zaatakował inny budynek należący do ITF, prowokując starcia; zakończyły się, gdy na miejsce dotarł duży oddział złożony z przedstawicieli kilku grup etnicznych – powiedział Saman Kaman. Władze kurdyjskiego regionu autonomicznego w północnym Iraku 25 września zamierzają przeprowadzić referendum w sprawie niepodległości. Sprawa ta wywołuje napięcia w blisko milionowym Kirkuku, zamieszkanym zarówno przez Kurdów, jak i Arabów i Turkmenów. Referendum odbędzie się także w tym mieście, o czym zadecydowała zdominowana przez Kurdów rada miejska. Leżący w pobliżu bogatych złóż naftowych Kirkuk leży poza granicami irackiego Kurdystanu i pretensje do niego zgłaszają zarówno władze kurdyjskie w Irbilu, jak i rząd iracki w Bagdadzie.

Kurdyjscy bojownicy (peszmergowie) zdobyli Kirkuk i inne sporne terytoria w 2014 roku, by ochronić tamtejsze złoża, podczas gdy armia iracka bezskutecznie próbowała powstrzymać ofensywę Państwa Islamskiego (IS). Wspierane przez Iran szyickie bojówki zagroziły, że wyprą peszmergów z Kirkuku, jeśli Kurdowie będą obstawać przy planie przeprowadzenia referendum. Jak pisze Reuters, nic nie wskazuje na to, by władze irackiego Kurdystanu zamierzały ustąpić pod wpływem tych gróźb albo też krytyki społeczności międzynarodowej czy wreszcie samego Iraku, którego władze określiły referendum jako sprzeczne z konstytucją i wstęp do rozpadu kraju. ONZ, Stany Zjednoczone i kraje Zachodu obawiają się, że kurdyjski plebiscyt odciągnie uwagę od walki z Państwem Islamskim, którego bojownicy nadal okupują części terytorium Syrii i Iraku. Z kolei Turcja i Iran obawiają się efektu domina wśród ludności kurdyjskiej w tych krajach.

fot. EPA/HO

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.