O to, na ile religia powinna być obecna w polityce i polityka w religii, toczą się odwieczne spory. Dodatkowym wątkiem w tym sporze okazała się niedawna wypowiedź polskiego premiera. 

Kwestia zaangażowania części polskiej sceny politycznej w sprawy kościelne już od wielu lat budzi kontrowersje. Jednym się to podoba, innym nie. Ci drudzy zarzucają najczęściej, że powoływanie się na katolickie wartości jest jedynie wyborczym chwytem, który ma zapewnić popularność i większą liczbę głosów. Trudno oceniać intencje. Warto jednak przyjrzeć się dyskusji, która nabrała rozpędu po deklaracji premiera Morawieckiego, że naszym zadaniem jest rechrystianizacja Europy. W jednym z wywiadów telewizyjnych premier wyraził niezadowolenie, że europejskie chrześcijaństwo już od jakiegoś czasu podupada i należy je wzmacniać. 

– Jesteśmy jej częścią i chcemy przekształcać Europę z powrotem – takie jest moje marzenie: rechrystianizować, bo w wielu miejscach kościoły są zamieniane na jakieś muzea. Nie śpiewa się już kolęd. To wielki smutek – powiedział w TV Trwam premier Mateusz Morawiecki. 

Wielu politykom te słowa się nie spodobały. Opozycja grzmiała, że premier jest od rządzenia, od zajmowania się gospodarką, a nie od ewangelizacji. W sieci pojawiły się nawet memy, które sugerowały, że Mateusz Morawiecki pomylił rolę premiera z rolą prymasa. Okazuje się jednak, że takie słowa mogą nie spodobać się również katolickim duchownym. Wyraz swojego niezadowolenia dał między innymi o. Paweł Gużyński OP.

fot. YouTube

– Kiedy słyszę takie zapowiedzi z ust pana premiera, że on teraz podejmie wątek rechrystianizacji Europy, to jestem automatycznie przerażony – powiedział o. Paweł Gużyński OP w TVN24. Dominikanin zwrócił uwagę, że takie zaangażowanie polityków w sferę duchową nigdy nie kończyło się dobrze. – Każda próba politycznej akcji, która ma na celu wprowadzenie jakiejś religii, to jest coś bardzo niebezpiecznego. Nie było w historii ludzkości przypadku, kiedy taki pomysł skutkowałby czymkolwiek dobrym. Niech mi politycy, za przeproszeniem, odczepią się od głoszenia Ewangelii, od chrystianizowania Europy – dodał. 

Niestety wiele konserwatywnych portali internetowych okrzyknęło znanego dominikanina „lewakiem”. Portal „wPolityce.pl” zasugerował nawet , że o. Gużyński godzi się na „rozmywanie ducha naszego kontynentu” i nie ma odwagi publicznie mówić o powrocie Starego Kontynentu do chrześcijańskich korzeni. 

Wydawałoby się, że takie słowa z ust premiera powinny ucieszyć wszystkich katolików. Ale nie cieszą. I wcale mnie to nie dziwi. Nikt nie może odebrać premierowi jego wiary i chęci życia w zgodzie z Bożymi przykazaniami. Dyplomacja wymaga jednak rozumienia swojej roli, a ta w przypadku premiera Morawieckiego nie polega na zapełnianiu Kościołów. Decyzje moralne trzeba zostawić obywatelom, bo choć rechrystianizacja jest Europie potrzebna jak woda zeschniętej ziemi, to jednak musi ona wynikać z sum codziennych wyborów obywateli Starego Kontynentu, a nie z decyzji czy deklaracji politycznej jednego człowieka. Wierzę w mój Kościół. Wierzę, że Prawda pociąga ludzi mocą samej siebie. Bez wsparcia politycznego.

fot. YouTube

Kto ma rechrystianizować Europę?
5.67 (94.44%) 3 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze