Myślę: Nigeria. Mówię: Boko Haram, ubóstwo, bogactwo, nollywood, wojna, (ponoć) 180 milionów mieszkańców. W kraju pełnym skrajności nie do końca można mieć pewność, z kim pracować, komu pomagać, dlaczego warto to robić? Paolo Vaschetto jest bratem salezjańskim, który ponad 25 lat temu poświęcił swoje życie młodym ludziom. Idąc za przykładem św. Jana Bosko – religią, miłością i rozumem wychowuje młodych na dobrych chrześcijan i uczciwych obywateli. Z bratem Paolo rozmawia Agnieszka Mazur.

Zacznijmy od końca – minęło pięć lat od czasu, kiedy rozpocząłeś misję w Ibadanie (zachodnia Nigeria). Co wydarzyło się w tym czasie?

Paolo Vaschetto SDB: Właściwie to Ibadan jest miastem leżącym na terenie rejonu ludów Joruba, niedaleko Lagos. To jedno z najbardziej znanych nigeryjskich miast. Nasza misja na tym terenie to pierwotna ewangelizacja. Katolików jest tu mniej niż 15%, z kolei muzułmanie stanowią 40% całej populacji.

Jakim krajem jest Nigeria?

Nigeria jest słabym olbrzymem. Biorąc pod uwagę liczbę ludności, powierzchnię czy zasoby naturalne jest bogatsza niż jakiekolwiek inne państwo Afryki. Jednak korupcja i problem kalekiej władzy sprawia, że żaden rozwój nie jest możliwy w obecnej – alarmującej – sytuacji ekonomicznej. Obecna inflacja (ceny wzrosły trzykrotnie w porównaniu do zeszłego roku) stwarza poważne problemy związane z brakiem bezpieczeństwa, a ludziom brakuje towarów podstawowej potrzeby, w tym żywności.

Po co właściwie jechać tam na misje?

Najważniejsze jest dawanie nadziei ludziom, którzy są zapaleni do życia i wiary w Boga. Nie brakuje młodych ludzi, którzy potrzebują jasnych instrukcji i kierunku. W momencie, kiedy widzą pozytywne wzorce, próbują je naśladować, by poznać radość z bycia chrześcijaninem i dzięki temu są też zdolni do zmiany negatywnego obrazu Nigeryjczyków za granicą. Nawet doświadczenie krótkiego wyjazdu wolontariackiego do Nigerii może mieć pozytywny wpływ na tutejszą ludność.  Często są pod wrażeniem, że ktoś zostawia swój cudowny kraj, by dzielić się hojnie dobrem i wiarą. Dla samych misjonarzy czy wolontariuszy to też szkoła życia. Obraz biedy i ubóstwa, jaki można zobaczyć w telewizji, jest inny niż ten realny, widoczny na ulicach miast i wiosek. Trudno zaakceptować ekstremalne warunki życia i cierpienie żyjących tu ludzi: nie możesz, ale myślisz o możliwościach, jakie życie ci dało w porównaniu z nimi…

Każdego dnia spotykasz dzieci, młodzież, dorosłych. Które ze spotkań najbardziej pamiętasz?

Każde małe dziecko i młoda osoba jest darem od Boga. Kiedy widzę kogokolwiek wchodzącego do naszej placówki, czuję, że on lub ona stoi tu z jakiegoś powodu. Nie mogę, a jednak widzę coś więcej niż osobę fizyczną, a wielokrotnie te osoby przychodzą by podzielić się doświadczeniami swojego życia i powołania. To niesamowita moc posługi, jakiej udzielamy: w tym zamęcie dzisiejszych czasów stawiamy wyzwanie młodemu człowiekowi, by zrobił odważny krok w swoim życiu. Długotrwałe zobowiązania czy decyzje mogą przerażać, ale z naszym wsparciem i zachętą naprawdę mogą zrobić śmiały krok w przyszłość.

Jest pewna grupa chłopców, o których mówisz BB. Kto to jest?

nigeria-9

Fot. Agnieszka Mazur

Żartobliwie mówię na nich „Bad Boys” (źli chłopcy), a tak naprawdę to nazwa grupy Bosco Boys, czyli Chłopcy księdza Bosko. Salezjanie Księdza Bosko od sześciu lat prowadzą w Ibadanie projekt resocjalizacji dzieci ulicy, które żyją w stanie zagrożenia. Po wstępnych badaniach wyłoniliśmy grupę dzieci w wieku 8–20 lat, dla których udostępniliśmy wynajęty dom w sąsiedztwie naszej placówki salezjańskiej. Od tego czasu – z pomocą darowizn od lokalnych darczyńców i przyjaciół – nieprzerwanie prowadzimy projekt dzieci ulicy.

Ten pomysł przyniósł wiele trudności i problemów, ale przyszedł czas na pewną strukturyzację i formę naszych działań. W tym celu chcemy zbudować odpowiednią infrastrukturę, która zapewni poczucie domowej atmosfery, gdzie zadbamy również o formalną edukację naszych podopiecznych, a przede wszystkim pomożemy im przygotować się do wejścia w dorosłe i odpowiedzialne życie.

Czego najbardziej potrzebują Bosco Boys i co chcecie im dać jako salezjanie księdza Bosko?

Oni naprawdę potrzebują poczuć atmosferę rodziny, żyć w miłym i bezpiecznym otoczeniu, gdzie mogą dorastać wykonując obowiązki odpowiednie dla ich wieku. Powinni też odkryć swoje powołanie jako dzieci Boże, które żyją, by realizować Jego wolę wśród innych ludzi. Muszą też znaleźć swoje miejsce w życiu, co dla nich oznacza posiadanie dobrej pracy czy stworzenie dobrej rodziny. Te wszystkie potrzeby, które wymieniłem, mogą znaleźć odpowiedzi w naszym domu – wymagającym, ale atrakcyjnym dla nich miejscu pełnym odkryć i nadziei. My, salezjanie, nie jesteśmy tu po to, by dawać komukolwiek rozwiązania. Chcemy uczyć, jak poszukiwać rozwiązań, które będą efektem ich dojrzałych wyborów.

Za kilka dni rozpocznie się Tydzień Misyjny pod hasłem „Ochrzczony to znaczy posłany”. Jak realizujesz swoje powołanie wśród Nigeryjczyków różnych wyznań?

Nasze motto mówi, by wychowywać na odpowiedzialnych obywateli i dobrych chrześcijan. Poczucie, że jest się stworzonym i wybranym dzieckiem Boga może przekraczać wszelkie granice i różnice religijne. Niebezpieczny jest jednak fundamentalizm każdej z religii, kiedy zapomina się o dialogu i pojawia się przemoc. Żyjąc w Nigerii czy Ghanie przyzwyczaiłem się do różnorodności religijnej otoczenia i odbieram to jako bogactwo a nie trudność. Z kolei w innych regionach Nigerii dyskryminacja na tle religijnym jest powszechna, ale tylko dlatego, że problemy polityczne czy ekonomiczne kamuflowane są pod konfliktami religijnymi. Ludzie powinni być na tyle uczciwi, by ujawnić swój cel i wspierać innych, by mogli wzrastać we właściwym duchu religii, którym jest pokój!

Czego my – jako Polacy – możemy się nauczyć od osób, z którymi pracujesz?

Z pewnością możecie nauczyć się przystosowywania do wszelkich różnic czy zmian. Wiem, że to nie jest trudne zadanie: znam ludzi, którzy czują się przy Was bardzo swobodnie. Misja Polaków, jako narodu katolickiego, to pokazanie piękna wiary we współczesnym świecie. Młodzi Afrykańczycy są zdezorientowani i stoją pomiędzy zdrową, tradycyjną kulturą a agresywną kulturą Zachodu. Oczywiście refleksja czy decyzja leży po ich stronie, ale potrzebują zrozumiałego prowadzenia w kierunku właściwych wartości. (Polacy) Dacie radę!

Salezjanie Księdza Bosko (inaczej Towarzystwo św. Franciszka Salezego) to katolickie zgromadzenie księży i braci zakonnych, którzy poświęcają swoje życie młodemu człowiekowi. Ich założycielem jest św. Jan Bosko, który swoją pracę rozpoczął we włoskim Turynie już w XIX w. Dzisiaj pracują w ponad 130 krajach świata, by ewangelizować i edukować ubogą czy potrzebującą młodzież. Nigeria jest krajem, który należy do Salezjańskiej Anglojęzycznej Inspektorii Afryki Zachodniej, w skład której wchodzi również Ghana, Liberia i Sierra Leone. Salezjanie przybyli tutaj w 1982 r. i działają w sześciu miastach największego kraju Afryki.

Fot. Agnieszka Mazur

Galeria (8 zdjęć)
Nigeria: religia, miłość, rozum – rozmowa z Paolo Vaschetto SDB
6 (100%) 3 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

« Doktor Wanda Błeńska, Fot. Fundacja Redemptoriss Missio
»

Wasze komentarze