Gdyby policzyć wszystkie gwoździe, które w różnych miejscach są przechowywane jako te, które przybijały ciało Jezusa do krzyża, to okazałoby się, że jest ich kilkadziesiąt. Jak więc rozpoznać te, które są autentyczne?  

Takie pytanie zadał sobie niemiecki badacz, archeolog Michael Hasemann. Jego badania przytacza Grzegorz Górny w książce „Świadkowie Tajemnicy”. A trzeba przyznać – są pasjonujące niczym najlepszy film przygodowy z Indiana Jonesem. 

Najpierw niemiecki badacz dotarł do najstarszych przekazów dotyczących poszukiwania drzewa krzyża przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna. Udało jej się odnaleźć te cenne relikwie i historia odnotowała, że razem z krzyżem ukryte były trzy gwoździe. 

Następnie Hasemann chciał porównać, czy te gwoździe, które według przekazu miały być znalezione przez św. Helenę, mogą być autentyczne, to znaczy czy jest to ten sam rodzaj gwoździ jak te używane w czasach Jezusa w okolicach Jerozolimy. 

Tutaj pomogli izraelscy archeolodzy. W czasie wykopalisk na dzisiejszym osiedlu w północnej części Jerozolimy odkrył grób, w którym został pochowany wcześniej ukrzyżowany mężczyzna. Zdaniem żydowskich badaczy został on zgładzony między 6 a 65 r. naszej ery. Czyli mniej więcej w tym samym okresie co Jezus. 

Gwoździe, które znaleziono, były najprawdopodobniej rodzajem gwoździ stolarskich: czworokątne w przekroju, o długości około 16 cm i grubości w najszerszym miejscu około 0,9 cm. Wykorzystywano je przede wszystkim do łączenia dużych konstrukcji stolarskich oraz czasami do wykonywania egzekucji.  


Kiedy niemiecki badacz wiedział już, jak mogły wyglądać gwoździe, które zostały przywiezione przez św. Helenę, musiał ustalić, gdzie ich szukać. Ustalił, że według najstarszych przekazów Helena jeden zabrała ze sobą do Rzymu, a dwa pozostałe zostawiła swojemu synowi Konstantynowi.  

W Rzymie gwóźdź razem z fragmentem z krzyża z titulosem, czyli tabliczką z wypisaną winą Jezusa oraz z belką poprzeczną krzyża Dobrego Łotra został umieszczony w pałacu Sessorium, który był rezydencją cesarzowej. Później jej prywatna kaplica została rozbudowana i dziś jest Bazyliką Świętego Krzyża w Jerozolimie. Kroniki kościelne ukazują, że nieprzerwanie od IV w. przechowywana jest tam relikwia Gwoździa Świętego. Udokumentowano, że przez stulecia były one wzorem do wykonywania kopii oraz pocierano o niego tak zwane relikwie wtórne. Mało tego: porównanie tego rzymskiego gwoździa z tym znalezionym przez izraelskich archeologów wykazało, że jest to ten sam rodzaj narzędzia. Ma jednak odłamaną główkę oraz ślady piłowania, które przypuszczalnie wskazują na to, że odcinano od niego małe kawałki, by wtopić je lub wmontować w cenniejsze kopie. 

Dwa pozostałe gwoździe przez stulecia były własnością bizantyjskiego dworu cesarskiego. Jeden z nich został w 1354 r. nabyty przez kupca i sieneńskiego patrycjusza. A ponieważ handel relikwiami był wtedy zakazany, dokonano tego na zasadzie obopólnej darowizny. W Sienie wybudowano dla niego specjalną kaplicę i do dziś jest otaczany szacunkiem. 

Trzeci z gwoździ najprawdopodobniej został podzielony na mniejsze kawałki. Jeden z nich umieszczono w hełmie Konstantyna, a drugi w uprzęży jego konia. Pisze o tym w V w. Teodoret z Cyru, a następnie potwierdził to święty Ambroży z Mediolanu. 

Bo to właśnie w Mediolanie miał znaleźć się gwóźdź z uprzęży, ale słuch po nim zaginął na sto lat. Wzmianka o nim pojawia się w 1566 r., kiedy miasto nawiedziła straszna epidemia dżumy. Wtedy św. Karol Boromeusz zorganizował trzy procesje pokutne ulicami Mediolanu, w których niesiono relikwiarz ze Świętym Gwoździem. 

Na początku powiedzieliśmy, że znanych jest co najmniej kilkadziesiąt przedmiotów uważanych za relikwie Gwoździa Świętego. Czy więc wszystkie pozostałe są fałszywe? Może tak być. Ale bardziej prawdopodobne jest, że przynajmniej większa część z nich to kopie oryginalnych gwoździ, w które zostały wtopione kawałki odpiłowane od oryginału. Istnieje także możliwość, że są to relikwie trzeciego stopnia, to znaczy, że zostały potarte o te autentyczne gwoździe. 

W Polsce jest tylko jedna relikwia uznawana za gwóźdź z krzyża. W 1425 r. papież Marcin V przekazał ją królowi Władysławowi Jagielle. Do dziś jest przechowywana w relikwiarzu na Wawelu. 

Święty Gwóźdź na Wawelu
Fot. krakow.naszemiasto.pl

 

 

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.