Od kilkudziesięciu godzin cały świat patrzy na Wielką Brytanię i szpital w Liverpoolu. Sytuacja związana z walką o życie małego Alfiego, a także straszną decyzją brytyjskiego sądu, szokuje niemal każdego.

Gdy piszę ten artykuł, mały Alfie Evans oddycha sam już od ponad 30 godzin. Z pewnością każdy oddech jest dla niego ogromnym wysiłkiem, bo jego organizm – wbrew opinii brytyjskich lekarzy – walczy o życie. Wczoraj bowiem sąd rodzinny w Manchesterze odrzucił wniosek rodziców niespełna dwuletniego Alfiego Evansa o zgodę na przewiezienie chłopca do watykańskiej kliniki pediatrycznej Bambino Gesu w Rzymie w celu dalszego podtrzymywania jego życia. O ratunek dla niego apelował sam Franciszek, a włoski rząd przyznał mu nawet obywatelstwo i przygotował transport medyczny, by kontynuować jego leczenie. Nie wystarczyło to jednak brytyjskiemu sądowi, który orzekł między innymi:

Podtrzymywanie przy życiu Alfiego Evansa nie jest w jego najlepszym interesie.

To brzmi jak ponury żart,  jednak rzeczywistość jest jeszcze gorsza. Cała ta sytuacja ma w sobie tyle paradoksów, iż wyrok sądu wydaje się prawie niemożliwy, a jednak jest on prawomocny (sic!). Jeśli podtrzymywanie życia tego dziecka nie jest w jego najlepszym interesie, co w takim razie jest? Według sądu to oczywistość: jego śmierć.

Jednym z wielu paradoksów tej tragedii jest obecna sytuacja Wielkiej Brytanii. Kilkadziesiąt godzin temu cały świat dowiedział się o narodzinach kolejnego, królewskiego dziecka. W tym samym czasie w innym mieście mały Alfie walczy o życie. Co jednak ciekawe, sama królowa Elżbieta II („z Bożej łaski, Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz innych Jej Posiadłości i Terytoriów królowa, Głowa Wspólnoty, Obrończyni Wiary”) dysponuje możliwością wydania aktu łaski i mogłaby zmienić wyrok. Złośliwcy komentują, że królowa woli spędzać czas ze swoim nowym prawnukiem niż uratować małego Alfiego. Królowa Elżbieta II, zwierzchnik Kościoła anglikańskiego i – jak głosi jej tytuł – obrończyni wiary, może jednym podpisem odesłać cały ten koszmar do przeszłości.

Sytuacja przed szpitalem w Liverpoolu, fot. news.sky.com

Cała ta straszna sytuacja i szpital, na który patrzy teraz cały świat, uwidacznia nam wszystkim dwie niezwykle ważne prawdy. Pierwsza to ta, że tzw. cywilizacja śmierci istnieje naprawdę i nawet sam papież nie może jej pokonać. Druga, to – jak pokazuje cudowne trwanie przy życiu Alfiego – nasze życie jest ostatecznie w rękach Boga.

Fot. Cortesia de Alfie’s Army Official

Prawo, które zabija człowieka
5.17 (86.11%) 6 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.