Po pierwsze – świadomie. Powinniśmy przypomnieć sobie, co świętujemy: odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów. Tak. Dlaczego jednak 11 listopada? Wystarczy podstawowa orientacja w historii Polski, by wiedzieć, że nie był to dzień, w którym zaistniało państwo polskie ze wszystkimi jego atrybutami. Przede wszystkim jego granice dalekie były od ostatecznego ustalenia. To porozumienie z Compiègne, porozumienie wielkich europejskich mocarstw – Francji, Rosji i Wielkiej Brytanii z jednej strony, z Niemcami z drugiej, kończące I wojnę światową, wyznacza tę ważną datę w historii Polski.  

Wybór daty świętowania w II Rzeczpospolitej wiązał się oczywiście z postacią marszałka Józefa Piłsudskiego, który dzień wcześniej przyjechał do Warszawy po uwolnieniu z więzienia. Mimo to świętujemy je dziś wszyscy – choć są też inne ważne daty i wspomnienia kolejnych powstań – wielkopolskiego i śląskich. Świętujemy je, będąc we wspólnocie państw zachodniej Europy jako jedno z nich, dobrowolnie będąc częścią konkretnych politycznych struktur.  

Po drugie – z dumą. Trudno wyobrazić sobie nastroje tamtych chwil, radość, powszechny entuzjazm, który Jędrzej Moraczewski, pierwszy premier II Rzeczpospolitej, oddał w słowach: „Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze”. Ten fragment to jakby esencja przejęcia wyjątkowością chwili – pełnej uniesień,  ale też nadziei, że z najtrudniejszymi nawet wyzwaniami można sobie poradzić, działając razem. Jesteśmy mądrzejsi o wiedzę, że nie zawsze było dobrze w późniejszej historii. Wewnętrzne stosunki w II Rzeczpospolitej, jak i jej bliska klęska w kolejnej wojnie światowej przyniosły wiele cierpień, mimo tego pierwotnego zapału. Duma więc nie powinna być ślepa. 

Po trzecie – nie przeciwko komuś. Święto Niepodległości upamiętnia jedną z wielu faz naszej historii, której owocność wynika ze współpracy bardzo różnych środowisk. Oni byli w stanie zjednoczyć działania w obliczu tej szczególnej szansy i ją wykorzystać. Dostrzegli możliwość działania, podjęli je i pociągnęli za sobą innych. Troska o wspólne dobro zjednoczyła ich siły. Życzyłabym sobie, byśmy jako Polki i Polacy zawsze potrafili tak działać.  

 

 

Oceń ten artykuł


źródło: prof. Elżbieta Adamiak 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze